Rosja jeszcze bardziej odczuje gniew Unii? Dziś nadzwyczajne posiedzenie w Brukseli

Ze świata


W czwartek w Brukseli odbędzie się nadzwyczajne spotkanie szefów MSZ państw Unii Europejskiej poświęcone konfliktowi na Ukrainie. Szefowie dyplomacji mają rozważyć zaostrzenie sankcji wobec Rosji. Decyzję w tej sprawie powinniśmy poznać ok. godz. 18.00.

Do Brukseli, na zaplanowane pod koniec ub. tygodnia spotkanie, zjadą się szefowie wszystkich krajów członkowskich.

Szefowie dyplomacji krajów UE mają zlecić rozszerzenie listy objętych sankcjami w związku z konfliktem na Ukrainie. Nie jest jednak pewne, jak zachowa się nowy rząd Grecji, który nie zgodził się z oświadczeniem UE zapowiadającym nowe sankcje.

Projekt dokumentu, przygotowany na nadzwyczajne spotkanie ministrów spraw zagranicznych, przewiduje, że zgodzą się oni na dodanie kolejnych osób i podmiotów do listy objętych sankcjami za zagrażanie bądź podważanie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy.

Zgodnie z projektem dokumentu ministrowie mają też uzgodnić, że wygasające w marcu sankcje wizowe i finansowe wobec osób odpowiedzialnych za aneksję Krymu przez Rosję i destabilizację Ukrainy zostaną przedłużone do grudnia 2015 r. Pierwsza wersja projektu mówiła o przedłużeniu tych sankcji do września 2015 r. Źródła dyplomatyczne zastrzegają, że zapisy dokumentu mogą się jeszcze zmienić.

UE znów jednym głosem wobec Rosji?

Tematem Ukrainy oraz rozszerzenia sankcji wobec Rosji zajmą się również szefowie unijnej 28, którzy spotkają się w Brukseli w lutym.

Czwartkowe spotkanie to w pewnej mierze odpowiedź na prośbę Ukrainy. Parlament Ukrainy przyjął we wtorek uchwałę, w której uznał Rosję za agresora, a separatystyczne republiki, Doniecką i Ługańską, za organizacje terrorystyczne. W Kijowie wyrażono nadzieję, że podobne decyzje podejmą też inne państwa i światowe organizacje.

Z kolei prezydent Petro Poroszenko, który przemawiał w ub. tygodniu na forum ekonomicznym w Davos, nazwał ostatnie ataki separatystów posługujących się rosyjskim sprzętem "zbrodniami wojennymi".

Mówił tak, opisując atak na autobus pod miejscowością Wołnowacha w Donbasie, a w sobotę o ataku rakietowym na Mariupol, w którym zginęło 30 osób, a prawie 100 zostało rannych.

To właśnie atak na Mariupol był bezpośrednią przyczyną wyznaczenia przez szefów dyplomacji UE czwartkowego spotkania.

W ostatnich tygodniach pojawiły się komentarze płynące m.in. ze strony szefowej unijnej dyplomacji Federiki Mogherini, a także szefa niemieckiego MSZ Fancka-Waltera Steinmeiera o tym, że czas wznowić dialog z Moskwą i zakończyć międzynarodową izolację Kremla.

Ataki separatystów powinny jednak zadziałać na niekorzyść Rosji i przywrócić jedność wśród unijnych dyplomatów.

Początek obrad w Brukseli zaplanowano na godz. 15.00.

Prezydent i premier po konsultacjach

O sytuacji na Ukrainie rozmawiali w środę wieczorem w Belwederze prezydent Bronisław Komorowski i premier Ewa Kopacz. Ich rozmowa miała związek z zaplanowanym na czwartek spotkaniem ministrów spraw zagranicznych UE w Brukseli.

Minister w kancelarii premiera Małgorzata Kidawa-Błońska poinformowała PAP po spotkaniu, że rozmowa miała charakter techniczny. Dodała, że w spotkaniu uczestniczył także wicepremier minister obrony Tomasz Siemoniak.

Kopacz do Paryża

Dziś premier Kopacz udaje się do Paryża, gdzie weźmie udział w polsko-francuskich konsultacjach międzyrządowych. Główne tematy rozmów to sytuacja na Ukrainie i związane z tym sankcje wobec Rosji, kwestie bezpieczeństwa oraz współpraca obronna.

Prorosyjscy separatyści zajmują obecnie większe terytorium niż wynikałoby to z ustaleń wynikających z rozejmu z września 2014 roku. Rozejm jest ustawicznie naruszany. W sobotnim ostrzale Mariupola zginęło co najmniej 30 osób, a blisko 100 zostało rannych. Władze ostrzelanego Mariupola oskarżyły o atak prorosyjskich separatystów. Miasto leży przy jedynej drodze lądowej między Rosją a Krymem.

Wiceszef MSZ Rafał Trzaskowski powiedział PAP w środę, że Polska chce, by UE przeanalizowała możliwość zaostrzenia sankcji wobec Rosji.

Autor: adso/gry / Źródło: tvn24.pl, PAP