TVN24 Biznes | Ze świata

"To był przypadek sponsorowanego przez państwo porwania"

TVN24 Biznes | Ze świata

Autor:
mb/dap
Źródło:
Reuters, PAP
Kapitan Punda: kapitan nie ryzykował, bo miał ponad stu pasażerów na pokładzieTVN24
wideo 2/4
TVN24Kapitan Punda: kapitan nie ryzykował, bo miał ponad stu pasażerów na pokładzie

Decyzja władz Białorusi o zmuszeniu samolotu linii Ryanair do lądowania w Mińsku w niedzielę i zatrzymaniu białoruskiego dziennikarza była "porwaniem sponsorowanym przez państwo" - powiedział Michael O'Leary, dyrektor generalny Ryanaira.

- To był przypadek sponsorowanego przez państwo porwania (...) sponsorowanego przez państwo piractwa - oświadczył O'Leary na antenie irlandzkiego radia Newstalk. - Wydaje się, że intencją władz było usunięcie dziennikarza i towarzyszącej mu w podróży osoby (...) uważamy, że (na pokładzie samolotu) było kilku agentów KGB, którzy również wysiedli na lotnisku - dodał.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO >>>

Lądowanie samolotu w Mińsku

Samolot relacji Ateny-Wilno linii Ryanair został zmuszony do lądowania w Mińsku w niedzielę z powodu rzekomego ładunku wybuchowego na pokładzie. Na polecenie władz Białorusi poderwano myśliwiec wojskowy MiG-29, który podążał przed maszyną pasażerską. Po sprawdzeniu samolotu informacja o bombie nie potwierdziła się.

Po lądowaniu w stolicy Białorusi zatrzymano Ramana Pratasiewicza, byłego współredaktora kanału Nexta, uznanego przez władze białoruskie za "ekstremistyczny", a także 23-letnią Rosjankę Sofiję Sapiegę, studentkę Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego, białoruskiej uczelni działającej na emigracji w Wilnie.

Z ponad ośmiogodzinnym opóźnieniem samolot dotarł w niedzielę wieczorem do Wilna. Oprócz Pratasiewicza na pokładzie nie było już wówczas także jego dziewczyny i – według białoruskiego opozycjonisty Pawła Łatuszki – jeszcze czterech innych osób.

Adam Ziemienowicz/PAP

Autor:mb/dap

Źródło: Reuters, PAP