Wyniki badania URE są zatrważające. W niektórych miejscowościach w naszym kraju na przyłączenie do sieci czeka się nawet 540 dni. Często zdarza się też, że energetycy wyłączają prąd bez zapowiedzi częściej niż w innych krajach. Nieplanowana przerwa zdarza się nawet cztery razy w roku na 1,5 godziny. Kiedy dostawca zapowiada przerwę, to pozwala sobie jednorazowo nawet na cztery godziny ciemności. Na szczęście takie sytuacje zdarzają się rzadziej – dwa razy do roku - pisze "DGP".
Rzadkością nie są także błędy w rachunkach. Średnio w ciągu roku 1 proc. wystawionych faktur trzeba korygować – to setki tysięcy rachunków. Firma rekordzista poprawiała prawie 16 proc. faktur - podkreśla "DGP".
Źle wypadamy też na tle innych krajów Europy. Z grudniowego raportu Rady Europejskich Regulatorów Energii wynika, że Polska zajęła ostatnie miejsce wśród badanych krajów pod względem liczby i okresu trwania niezapowiadanych przerw w dostawach - informuje gazeta.
Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"