Co tydzień amerykański Departament Energii ogłasza, jak duże są w USA zapasy ropy naftowej, benzyny i innych paliw. Cały świat czeka na te dane, bo od nich zależy, w którą stronę pójdą ceny - w dół, czy w górę. Gdy zapasy spadają, wiadomo, że ceny będą rosły.
Tym razem jednak było trochę inaczej. Zapasy ropy wprawdzie zmniejszyły się, ale nie tak bardzo, jak było to oczekiwane przez analityków. A to z kolei zostało przyjęte jako dobry sygnał. A poza tym, zdecydowanie powyżej oczekiwań wzrosły zapasy benzyny, co oznacza, że Amerykanie zdjęli nogę z gazu i mniej jej kupują.
Część analityków uważa, że spadek cen ropy powinien je doprowadzić w okolice 120 dolarów za baryłkę. Pamiętajmy, że rekord padł 11 lipca i wynosił 147,27 dolara za baryłkę. Czy to także dobry znak dla polskich kierowców?
Grupa Lotos już postanowiła, że obniża ceny hurtowe benzyn o 30 zł za tysiąc litrów, a diesla o 33 zł. To na razie tylko jakieś 3 grosze na litrze.
Źródło: PAP, CNN