Według Georgiewej wprowadzenie wyższych stawek podatkowych dla zamożniejszych jest konieczne, aby móc rozwiązać problem rosnących nierówności na świecie.
"Nierówności rosną"
"The Guardian" zauważa, że to znacząca zmiana w retoryce stosowanej przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który wcześniej namawiał raczej do cięć podatków. Teraz Georgiewa mówi, że konieczna jest zmiana podejścia do rozwiązania problemu, który stał się jednym z "najbardziej złożonych i palących wyzwań globalnej gospodarki."
"Nierówność szans. Nierówność między pokoleniami. Nierówność między kobietami i mężczyznami. Na końcu, oczywiście, nierówności dotyczące dochodów i bogactwa. One są obecne w naszym społeczeństwie – i niestety – w wielu krajach rosną" – napisała szefowa MFW na swoim blogu.
"Progresywne opodatkowanie jest kluczowym elementem skutecznej polityki fiskalnej. Nasze analizy wskazują, że można podnieść stawki podatkowe bez poświęcania wzrostu gospodarczego" - twierdzi nowa szefowa MFW. Według Georgiewej podwyższenie podatków dla najbogatszych, wykorzystanie narzędzi cyfrowych w celu zwiększenia poboru podatków i ograniczenie korupcji, może pomóc w sfinansowaniu wydatków rządowych i stworzeniu lepszych możliwości dla "osób, które pozostały w tyle".
Zmiana kierunku?
"The Guardian" zauważa, że jeszcze w latach 90. MFW "znajdował się w centrum konsensusu waszyngtońskiego (dokument stworzony przy współpracy Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, określający zalecany liberalny model rozwoju gospodarczego - red.)".
"Konsensus zakładał wolnorynkowe podejście do zarządzania gospodarkami i przekonanie, że obniżki podatków dla lepiej sytuowanych obywateli mogą przynieść korzyści w postaci większej innowacyjności i wyższego wzrostu gospodarczego" - pisze brytyjski dziennik i przypomina, że "MFW działa jako globalny pożyczkodawca ostatniej szansy, wspomagając kraje znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej"."Międzynarodowy Fundusz Walutowy zmienił jednak swoją postawę w reakcji na słabnący wzrost gospodarczy i koncentrację bogactwa wśród reprezentantów najzamożniejszej 0,1 procenta światowej populacji. W ostatnich latach wiele analiz kwestionowało założenie konsensusu waszyngtońskiego, jakoby kraje mogły mieć albo mniejsze nierówności albo dynamiczny wzrost, ale nigdy dwóch tych korzyści razem" - pisze dziennik.
Autor: mp / Źródło: The Guardian