Kolejny skok bezrobocia. Mamy dane z 379 powiatów

TVN24 Biznes | Z kraju

Autor:
red.
Źródło:
TVN24
Odmrażanie gospodarkiTVN24
wideo 2/4
TVN24Odmrażanie gospodarki

Bezrobocie w Polsce nie przestaje rosnąć. Reporterzy TVN24 zebrali dane z prawie wszystkich powiatowych urzędów pracy i okazało się, że liczba zarejestrowanych bez pracy wzrosła w maju o 45 858 osób.

To, że może to być największy kryzys w ostatnich trzech dekadach, mówią zgodnie ekonomiści i choć już nie jest najlepiej, to najgorsze ma być dopiero przed nami. Wiele osób niemal z dnia na dzień traci pracę, inni muszą się godzić na obniżkę pensji.

Według szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w maju stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 6 proc., a bez pracy w końcu maja 2020 roku było 1 mln 11,7 tys. osób.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO

Analiza reporterów TVN24

Z naszej analizy wynika, że w maju bezrobocie znacznie wzrosło. Reporterzy TVN24 zebrali dane ze wszystkich powiatowych urzędów pracy w Polsce z wyjątkiem Namysłowa z województwa opolskiego, gdzie PUP jest zamknięty z powodu koronawirusa. Mamy więc informacje z 379 powiatów ziemskich i grodzkich.

Według naszych danych w maju 2020 roku liczba zarejestrowanych bezrobotnych w kraju wzrosła o 45 858 osób, czyli o 4,74 proc.

Liczba bezrobotnych w Polsce - 31 maja 2020 rokuTVN24

Najwięcej bezrobotnych przybyło w województwie mazowieckim: 7433 osoby. Pod względem procentowym największy wzrost liczby bezrobotnych odnotowano w województwie śląskim (+7,57 proc.), na drugim miejscu pod tym względem znalazło się województwo wielkopolskie (+7,14 proc.).

W stronę dwucyfrowego bezrobocia

Ekonomista Marek Zuber komentując dane zebrane przez reporterów TVN24, stwierdził, że "ewidentnie idziemy w kierunku dwucyfrowego bezrobocia"

- Najgorzej jest w województwach turystycznych, choć tu możemy zobaczyć poprawę latem, ale cudów bym nie oczekiwał - podkreślił Zuber.

Dodał, że "słabo wygląda też Śląsk". - To efekt załamania eksportu i produkcji przemysłowej. Głównie w sektorze automotive. Powrót będzie powolny - zaznaczył.

Z kolei Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego stwierdził, że epidemia wywołana przez koronawirusa przyniosła prawdziwy wstrząs dla rynku pracy na świecie, ale nie w Polsce. - W maju zwykle mieliśmy do czynienia z sezonowym spadkiem bezrobocia, zaczynał się ruch turystyczny, wzmożenie w budowlance czy rolnictwie. W tym roku prace sezonowe będą mitygować wzrost bezrobocia, stopa bezrobocia w ciągu najbliższych miesięcy nie powinna maleć - wyjaśnił.

Analizując dane zebrane przez reporterów TVN24, Arak zauważył, że "na koniec lutego bezrobotnych było niespełna 920 tysięcy Polaków, a dzisiaj to już ponad 1,01 miliona, co oznacza, że efekt koronawirusa na stopie bezrobocia wyniósł w Polsce około 90-100 tysięcy".

- Nie jest to jednak liczba tożsama z tymi, którzy stracili pracę. Ich może być więcej, bo nie wszyscy zarejestrowali się w urzędach lub też nadal są na okresach wypowiedzenia umowy o pracę - zaznaczył dyrektor PIE.

Wyjaśnił również, że "w czasie lockdownu ponad 3 miliony miejsc pracy było dodatkowo chronione między innymi przez zasiłki opiekuńcze wypłacane przez ZUS, a firmy otrzymujące pomoc publiczną zobowiązane są do niedokonywania redukcji". 

Ekonomista Ignacy Morawski zauważył, że "stopa bezrobocia w Polsce rośnie, ale dzieje się to nieco wolniej od oczekiwań". - W ciągu 2 miesięcy mamy wzrost o niecały 1 punkt procentowy. Jest zatem duża szansa, że w tym roku stopa bezrobocia nie osiągnie dwucyfrowego poziomu - musiałaby bowiem rosnąć przez ponad rok w takim tempie jak w maju. A sądzę, że od jesieni będziemy już obserwowali stabilizację lub nawet spadek stopy bezrobocia - stwierdził.

Dodał jednak, że wiele może zmienić przyjście drugiej fali epidemicznej. - Zakładam, że dzięki większym zdolnościom systemu ochrony zdrowia nie dojdzie do aż tak dużej fali lub nie wywoła ona tak dużego strachu - zauważył Morawski.

Morawiecki: ocaliliśmy od bezrobocia około dwóch, nawet do trzech milionów miejsc pracyTVN24

Branże szukające pracowników

Jak poinformowało MRPiPS, liczba wolnych miejsc pracy i miejsc aktywizacji zawodowej zgłoszonych przez pracodawców do urzędów pracy w maju wyniosła 72,2 tys. i była o 14 tys. (o 24 proc.) wyższa niż w kwietniu.

"Najwięcej ofert zgłoszonych do PUP w maju przeznaczonych było dla pomocniczych robotników w przemyśle przetwórczym, robotników wykonujących prace proste w przemyśle, pakowaczy ręcznych, magazynierów, robotników gospodarczych, pomocniczych robotników budowlanych, robotników magazynowych, pracowników zajmujących się sprzątaniem czy sprzedawców" - czytamy w komunikacie.

Wysoki skok bezrobocia. Jak radzą sobie ci, którzy pracę stracili. Materiał "Czarno na białym"

Autor:red.

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock