Przewoźnicy apelują do premier ws. niemieckich przepisów o płacy minimalnej

Z kraju

Fakty TVN Komisja Europejska postanowiła wysłać do Berlina wstępne upomnienie, co jest pierwszym etapem procedury o naruszenie prawa UE

Przewoźnicy chcą, aby premier Ewy Kopacz wystąpiła do rządu Niemiec z postulatem zawieszenia stosowania przepisów ustawy dotyczących płacy minimalnej dla wszystkich operacji transportowych realizowanych przez zagranicznych przewoźników. Wysłali w tej sprawie list do premier.

Komisja Europejska we wtorek wszczęła procedurę o naruszenie unijnego prawa przeciwko Niemcom w sprawie stosowania przepisów o płacy minimalnej w sektorze transportu. KE od stycznia br. prowadzi postępowanie w sprawie obowiązujących od początku roku w Niemczech przepisów nakładających na pracodawców obowiązek płacenia minimalnej stawki wynoszącej 8,5 euro na godzinę.

"W imieniu polskich firm transportowych zrzeszonych w Zrzeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, zwracamy się do pani Premier z prośbą o wystąpienie do rządu Niemiec z postulatem zawieszenia stosowania przepisów MiLoG (niemieckie przepisy o płacy minimalnej - red.) dla wszystkich operacji transportowych realizowanych przez zagranicznych przewoźników" - napisali w liście do premier Kopacz przedstawiciele zrzeszenia.

Zawieszone czy nie?

Przewoźnicy zaznaczyli, że podzielają argumentację i wątpliwości KE, uważają jednak, że dalsze funkcjonowanie przepisów niemieckich jest nieuzasadnione i do czasu ostatecznego wyjaśnienia sprawy przepisy te powinny zostać zawieszone. Komisja Europejska postanowiła wysłać do Berlina wstępne upomnienie, co jest pierwszym etapem procedury o naruszenie prawa UE. Niemcy mają dwa miesiące na udzielenie Komisji odpowiedzi. Jeśli Niemcy nie usuną uchybienia, procedura ta może w ostateczności skończyć się przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. "Trudno dziś przewidzieć, jak długo takie postępowanie będzie trwać, istnieją obawy, że nawet kilka lat" - podkreślili w liście przewoźnicy.

KE oceniła, że nieuzasadnione jest w szczególności wymaganie płacy minimalnej w przypadku przewozów tranzytowych oraz "niektórych operacji transportu międzynarodowego", gdyż "tworzy to nieproporcjonalne bariery administracyjne, które uniemożliwiają właściwe funkcjonowanie rynku wewnętrznego". "Komisja uważa, że dostępne są bardziej proporcjonalne środki, które zagwarantują ochronę socjalną pracownikom i zapewnią uczciwą konkurencję, a jednocześnie pozwolą na swobodny przepływ usług i dóbr" - wskazała KE. Komunikat nie precyzuje, co dokładnie kryje się pod określeniem "niektóre operacje transportu międzynarodowego". Jak wyjaśniają źródła w Komisji, chodzi tu o kabotaż, czyli sytuację, gdy np. polski kierowca zatrudniony przez polskiego przewoźnika przewozi towar na terenie samych Niemiec. - Zadaliśmy władzom w Berlinie kilka pytań, co do stosowania przepisów o płacy minimalnej w przypadku kabotażu. Nie sądzę jednak, by Komisja miała z tym fundamentalne problemy - powiedział rozmówca PAP, sygnalizując, że wymóg płacy minimalnej przy przewozach kabotażowych może być dopuszczony.

Niepewność branży

Zdaniem ZMPD komunikat KE jest nieprecyzyjny i "pozostawia nasza branżę w niepewności, co do zasad wykonywania operacji transportowych do/z/wewnątrz Niemiec". W związku z tym przewoźnicy chcą, aby premier Ewa Kopaczy wystąpiła do KE z wnioskiem o doprecyzowanie "tej kwestii i wskazanie, w jakich przypadkach i na jakich zasadach, zdaniem Komisji, niemieckie przepisy o stawce minimalnej mają zastosowanie". - Rząd polski będzie występował do Komisji Europejskiej o doprecyzowanie tej sprawy. Ważne jest to, że Komisja przyznała nam racje w kwestii tranzytu - powiedziała rzeczniczka prasowa rządu, Małgorzata Kidawa- Błońska.

Autor: mn / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Fakty TVN