Jaki wpływ na polskie firmy może mieć koronawirus?

Z kraju

TVN24 BiSJak chronić się przed koronawirusem? Rozmowa z Magdaleną Rybicką

Globalna gospodarka zaraziła się koronawirusem. Straty sięgają miliardów dolarów tygodniowo. Ekonomiści mówią o przerwanym łańcuchu dostaw i stratach nie do odrobienia w tym kwartale. Gdzie w tym łańcuchu znajdują się polskie firmy i jaki wpływ epidemia może mieć na krajową gospodarkę?

Wybuch epidemii koronawirusa i czas jej trwania to czynnik ryzyka dla gospodarki Unii Europejskiej. Takie są najnowsze prognozy Komisji Europejskiej. Po trzech miesiącach od wykrycia nowego typu wirusa epidemia rozprzestrzeniła się na około 30 krajów na całym świecie, w tym na kilka europejskich (m.in. Niemcy, Francję, Włochy i Wielką Brytanię).

Komisja Europejska szacuje, że czas trwania epidemii i wprowadzone środki ograniczające rozprzestrzenianie się wirusa, stanowią kluczowe ryzyko dla unijnej gospodarki. "Im dłużej trwa (epidemia – red.), tym większe jest prawdopodobieństwo efektu domina na nastroje gospodarcze i globalne warunki finansowania" - czytamy w czwartkowych prognozach KE.

Wpływ na gospodarkę

Czy da się policzyć, jaki finansowy wpływ będzie miał wybuch epidemii na rynki europejskie, w tym polski? Bezpośrednio - ograniczony - twierdzą ekonomiści banku Citi Handlowy.

W swoim raporcie oceniają, że spowolnienie w Chinach, wynikające z koronawirusa, w Europie najbardziej może wpłynąć na gospodarkę niemiecką, poprzez skalę powiązań oraz wielkość eksportu. "Przejściowe spowolnienie w Chinach o ponad 1 pkt proc. może odjąć ze wzrostu w Niemczech około 0,2-0,3 pkt., choć należy podkreślić, że dokładna skala wpływu na łańcuchy dostaw jest trudna do oszacowania"- napisano w raporcie.

"W takim scenariuszu jednak wpływ na polską gospodarkę byłby ograniczony i zapewne nie przekraczałby 0,1-0,2 pkt. proc. Naszym zdaniem wpływ na wzrost w kraju mógłby okazać się większy dopiero w przypadku znacznego wzrostu liczby przypadków wirusa w Europie" - uważają ekonomiści banku Citi Handlowy.

W 2019 roku Polska kupiła z Chin towary o wartości 125 miliardów złotych, to o 11 proc. więcej niż w roku 2018.

O wpływie koronawirusa na stabilność łańcucha dostaw piszą też analitycy S&P Global Ratings. Ich zdaniem jest wielce prawdopodobne, że spowolnienie wzrostu gospodarczego w Chinach spowoduje, że wzrost gospodarczy w strefie euro zmniejszy się o ok. 0,1-0,2 pkt. proc. w tym roku.

Koronawirus a turystyka

Wybuch epidemii koronawirusa to też zawieszone loty z i do Chin, wstrzymane rezerwacje w hotelach. To, oprócz zerwania płynności łańcucha dostaw, mniejszy przepływ ludzi, a co za tym idzie – także turystów. Z danych S&P wynika, że turyści z Państwa Środka stanowiąc ponad 6 proc. wszystkich pozaeuropejskich turystów spędzających wakacje w Europie. Ten odsetek od lat stale rośnie.

Ekonomiści mBanku pokusili się o próbę oszacowania, jak epidemia koronawirusa mogłaby wpłynąć na polską branżę turystyczną. Jeśli w tym roku do Polski nie przyjechałby żaden turysta z Chin straty mogłyby sięgnąć 1 mld zł - szacują.

Co z Polską?

Czy straty ponoszą polskie firmy? Sprawę monitoruje, wraz z właściwymi instytucjami, Ministerstwo Rozwoju. "Jak dotychczas nie otrzymaliśmy jednak bezpośrednich sygnałów od polskich przedsiębiorców prowadzących biznes w/z Chinami, które świadczyłyby, iż kryzys związany z szerzeniem się zakażeń wirusem SARS-CoV-2 wpłynął w istotny sposób na ich sytuację biznesową, łańcuchy dostaw itp. W tym kontekście warto podkreślić, że towary zaopatrzeniowe dla przemysłu, części i akcesoria stanowią ponad 40 proc. polskiego importu z Chin." - piszą urzędnicy ministerstwa w mailu przesłanym do redakcji tvn24bis.pl.

I dodają, że nie można wykluczyć, iż sytuacja epidemiologiczna w Chinach wpłynie negatywnie na łańcuchy wartości w handlu światowym.

"O tym, że problem z dostępem do podzespołów produkowanych w Chinach jest realny, świadczy chociażby niedawna decyzja Hyundai Motors o przejściowym wstrzymaniu z tego powodu produkcji w jego koreańskich zakładach. Niektóre przedsiębiorstwa, np. Airbus czy Foxconn (główny podwykonawca Apple), po przedłużonej z powodu koronawirusa przerwie świątecznej z okazji Chińskiego Nowego Roku wznowiły z kolei działalność swoich chińskich zakładów. Niemniej skutki wcześniejszych zakłóceń w procesie produkcji są na ten moment trudne do oszacowania" - czytamy w oświadczeniu Ministerstwa Rozwoju.

Resort zwracają też uwagę na to, jaki może być wpływ kryzysu związanego z szerzeniem się zakażeń wirusem SARS-CoV-2 na sytuację gospodarczą w Chinach. "Ewentualne spowolnienie gospodarcze może bowiem potencjalnie przełożyć się negatywnie chociażby na import, co stanowić będzie problem dla firm, które sprzedają swe produkty i usługi na rynek chiński" - dodają urzędnicy MR.

- Na dzisiaj wpływ na gospodarkę Polski koronawirusa jest śladowy – mówi w rozmowie z tvn24bis.pl ekonomista Marek Zuber. I dodaje, że raczej spodziewa się, że wstrzymanie produkcji w Chinach wpłynie na rynki w Stanach Zjednoczonych. - Mamy tam najdłuższy okres hossy po II wojnie światowej. Bardzo często jest tak, że takie korekty, hamowania gospodarki wywoływane są przez takie impulsy właśnie. Polskę może dotknąć to nie bezpośrednio, ale właśnie pośrednio przez hamowanie gospodarek światowych - tłumaczy Zuber.

W opinii ekonomistów Euler Hermes ze względu na zatrzymanie produkcji i handlu straty z tytułu eksportu towarów i usług do Chin mogą wynosić globalnie 26 mld dolarów tygodniowo. Najbardziej zagrożony jest sektor elektroniczny i komputerowy.

W samych Chinach w wielu fabrykach wstrzymano produkcję. Państwowy koncern chemiczny ChemChina zamknął z powodu epidemii koronawirusa rafinerię przetwarzającą 100 tys. baryłek ropy dziennie i ograniczył produkcję w dwóch innych – podała w czwartek agencja Reutera, powołując się na trzy anonimowe źródła. Zamkniętych jest też wiele firm. Pracowników biurowych i naukowych poproszono, by przez kolejny tydzień wykonywali swoje obowiązki z domów. W wielu aglomeracjach znacznie ograniczono mieszkańcom możliwość wychodzenia z osiedli.

Autor: mmh / Źródło: tvn24bis.pl