Szef kancelarii premiera o zmianie waluty w Polsce. "W tej chwili nie ma żadnych prac"

Pieniądze


Polska przyjmie euro wtedy, kiedy będzie to korzystne dla polskiej gospodarki i dla polskich obywateli - powiedział szef kancelarii premiera Michał Dworczyk pytany, czy Polska powinna przyjąć szybciej euro w świetle deklaracji Paryża i Berlina w sprawie stworzenie odrębnego budżetu strefy euro.

W piątkowej rozmowie z dziennikarzami Dworczyk dodał, że "w tej chwili nie ma żadnych prac prowadzonych związanych z przyjęciem wspólnej waluty". - Deklaracje, które usłyszeliśmy od kanclerz Merkel i prezydenta Francji, są bardziej takim przejawem wzmacniania sojuszu francusko-niemieckiego niż konkretnymi zapowiedziami, dlatego że tam nie ma szczegółów, nie ma konkretów, a w wypowiedziach polityków francuskich i niemieckich jest bardzo dużo różnic, nawet co do wielkości tego wspólnego budżetu jest więcej pytań niż odpowiedzi - powiedział szef kancelarii premiera.

Bez porozumienia w sprawie budżetu

Prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Angela Merkel ogłosili we wtorek, że Paryż i Berlin opowiadają się za wspólnym budżetem strefy euro.

Mimo zgody przywódców obu państw co do konieczności utworzenia odrębnego budżetu dla strefy euro wśród ministrów finansów 19 państw nie ma na razie porozumienia, by wykonać taki krok. Sceptyczne są kraje północy Europy z Holandią na czele.

Temat pogłębienia unii gospodarczo-walutowej, w tym utworzenia zdolności fiskalnych dla eurolandu, był omawiany podczas odbywającego się w czwartek wieczorem w Luksemburgu posiedzenia ministrów finansów państw obszaru wspólnej waluty. Do stołu zostali też zaproszeni ministrowie z krajów niebędących w strefie euro, w tym również Polska.

Sprawa nie jest jednak prosta.

Jeszcze zanim ministrowie zaczęli w Luksemburgu rozmowę na ten temat, ostre stanowisko zajął szef resortu finansów Holandii Wopke Hoekstra, ogłaszając, że jego rząd nie widzi potrzeby takiego ruchu. - Nie popieramy tego. (...) Jeśli chodzi o zdolności fiskalne budżetu strefy euro, prawdziwe pytanie dotyczy tego, jakiego rodzaju problemy to rozwiązuje i to nie jest jasne - mówił dziennikarzom polityk.

Rozmowy będą kontynuowane

Szef eurogrupy Mario Centeno relacjonował na konferencji prasowej w czwartek w nocy, że faktycznie są różnice między państwami członkowskimi strefy euro w tej sprawie. - Mamy bardzo dobre propozycje, o których dyskutowaliśmy. Będziemy kontynuować te dyskusje; dokonamy postępu w przyszłości, jestem optymistycznie nastawiony - zapewniał. - Nie może być mowy o rozczarowaniu, bo nikt nie oczekiwał, że będziemy mieli dziś pełne porozumienie o pogłębieniu unii gospodarczo-walutowej. Byliśmy tu, żeby przygotować dyskusje na szczyt UE - wtórował mu unijny komisarz ds. gospodarczych i walutowych Pierre Moscovici. Jak podkreślał, porozumienie między kanclerz Niemiec i prezydentem Francji w sprawie budżetu "to decydujący moment". - Jest jasne, że pomysł ma zwolenników i że niektórzy na tym etapie się nie zgadzają - przyznał Moscovici.

Po dyskusji na szczeblu ministrów Centeno ma teraz przekazać raport w tej sprawie przywódcom unijnym, którzy spotkają się na szczycie w Brukseli w czwartek i piątek w przyszłym tygodniu.

Głębsza integracja

Mimo braku postępu w sprawie budżetu euroland posunął się w poniedziałek w pracach na rzecz głębszej integracji. Praktycznie jest zgoda na dodatkowe zabezpieczenie (ang. backstop), które ma zwiększać możliwości pomocowe dla będących w kryzysie banków. KE zaproponowała, żeby funkcje te pełnił przekształcony Europejski Mechanizm Stabilności. Byłby on zabezpieczeniem (pożyczkodawcą ostatniej instancji) w mechanizmie restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków (SFR). Banki już teraz składają się na mechanizm SFR, ale w przypadku dużego kryzysu środki te mogą się okazać niewystarczające. Według źródeł unijnych "19" godzi się na to, by "backstop" miał dwa razy większe możliwości pomocowe niż SFR. Jest też ogólne porozumienie co do wzmocnienia EMS. - Zgodziliśmy się, że wzmocniony EMS powinien odgrywać mocniejszą rolę w projektowaniu i monitorowaniu programów (pomocowych) bez duplikowania roli KE - tłumaczył Centeno. KE chciałaby zamienić EMS w Europejski Fundusz Walutowy na wzór waszyngtońskiego MFW.

Autor: mb//dap / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Raporty: