Produkcja w Wielkiej Brytanii wzrośnie najszybciej w Europie

TVN24 Biznes

Aktualizacja:
ReutersPremier Wielkiej Brytanii David Cameron mówi o ożywieniu gospodarki

O 2,7 proc. wzrośnie produkcja w Wielkiej Brytanii - wynika z raportu Engineering Employers Federation. EEF przewiduje, że ten sam wskaźnik w Niemczech wyniesie 1,6 proc., a we Francji jedynie 0,7 proc.

Producenci w Wielkiej Brytanii odnotują najszybszy wzrost w Europie Zachodniej - prognozuje EEF. W corocznym sondażu aż 70 proc. firm uznało, że w 2014 roku spodziewa się poprawy w gospodarce. Tylko pięć procent z nich twierdzi, że nowy rok będzie gorszy niż poprzedni.

Dobre dane

- Prognozy producentów mówią nam czego możemy się spodziewać i w jakim stopniu ich nastroje przyczynią się do wzrostu gospodarczego, inwestycji, czy zatrudnienia w 2014 roku - mówi Terry Scuoler, szef EEF. Sektor produkcji stanowi 10 proc. brytyjskiej gospodarki. Zdaniem EFP w 2014 roku wzrośnie on o 2,7 proc. Jeśli prognozy się sprawdzą, to będzie to najlepszy wynik w Europie Zachodniej. Zdaniem twórców raportu niemiecka produkcja wzrośnie o 1,6 proc., francuska o 0,7, a hiszpańska i grecka o 0,4 proc. Silny wzrost mogą odnotować także Austria i Belgia - 2,4 proc. Optymistyczne zapowiedzi wzrostów cieszą producentów, ale według wyliczeń EEF sektor wciąż znajduje się około 9 proc. poniżej poziomu sprzed kryzysu. - Nie jesteśmy jeszcze tam, gdzie chcemy być. Jest jeszcze wiele do zrobienia - przyznała ekonomistka Lee Hopley z EEF.

Będą nowe miejsca pracy

Z badania wynika, że blisko 60 proc. brytyjskich firm zaplanowało na 2014 rok inwestycje i zwiększenie zatrudnienia. Najwięksi producenci będą wydawać zaoszczędzone pieniądze, a mniejsi są gotowi brać pożyczki. - Duże korporacje mają własny kapitał i to one są najbardziej nastawione na inwestycje. Pojawiają się też pierwsze od 2008 roku sygnały, że banki będą chętniej pożyczać pieniądze. Dobry nastrój może pozytywne wpłynąć na zatrudnienie i inwestycje - twierdzi Ian Stewart, główny ekonomista Deloitte.

Autor: msz/klim/ / Źródło: The Guardian