Koniec afery Art-B. Ale Gąsiorowski nie odpowie ze oscylator

 Warszawska prokuratura okręgowa zamknęła bodaj najdłuższe w Polsce śledztwo, trwające od połowy 1991 r.
Warszawska prokuratura okręgowa zamknęła bodaj najdłuższe w Polsce śledztwo, trwające od połowy 1991 r.
Źródło: Wikipedia (CC BY-SA 3.0) | Bialysnieg
Po 23 latach prokuratura oskarżyła drugiego, obok Bogusława Bagsika, bohatera głośnej afery z początku lat 90. Ale współtwórca Art-B Andrzej Gąsiorowski odpowie nie za słynny oscylator, tylko za przywłaszczenie pieniędzy własnej spółki - informuje sobotnia "Gazeta Wyborcza".

Warszawska prokuratura okręgowa zamknęła bodaj najdłuższe w Polsce śledztwo, trwające od połowy 1991 r. Akta liczą ponad 300 tomów.

Zarzuty przedawnione

Gąsiorowskiemu, w stosunku do którego zarzuty za oscylator już się przedawniły, postawiono jeden zarzut: przywłaszczenia mienia spółki w kwocie 71,7 mln zł, za co grozi mu do dziesięciu lat więzienia.Gąsiorowski, który po wielu latach pobytu w Izraelu mógł już przyjechać do Polski, nie przyznał się do winy.

Zeznał, że nie ukradł pieniędzy, tylko skupował dolary w celach spekulacyjnych. Pieniądze ostatecznie trafiły do sejfu w banku i nie wie, co potem się z nimi stało.

Autor: mn / Źródło: PAP

Zobacz także: