"Zatrzymanie było nieuprawnione", "powiadomienie o roszczeniu było niezgodne z prawem" - takie orzeczenia sądów argentyńskich II i III instancji padły na koniec trwającego niemal pół roku procesu, w którym Roman Paszke próbował odzyskać jacht, na któym chciał opłynąć Ziemię.
Wszystko zostało opłacone
Sędziowe uznali, że wszystkie koszty naprawy i pobytu jachtu GEMINI 3 i jego załogi w porcie Rio Gallegos oraz opłaty urzędowe zostały uregulowane prawidłowo.
- Było to pięć miesięcy ciężkiej pracy na wielu poziomach, pięć miesięcy niepewności czy jacht nie ulegnie zniszczeniu - powiedział kpt. Roman Paszke. Podziękował także za skuteczną pracę zespołową, dzięki czemu "jacht został uratowany i obrał kurs na Europę".
Areszt portowy
Jacht został uszkodzony na początku stycznia 2012 r., w trakcie próby pobicia rekordu prędkości w samotnej żegludze dookoła świata ze wschodu na zachód. Usterka poniżej linii wodnej zmusiła Romana Paszke do szukania schronienia w najbliższym porcie, w okolice którego dotarł o własnych siłach, po ponad dobie samotnych zmagań na morzu.
Holowanie lokalnej firmy dotyczyło ostatnich 8 mil i odbywało się w sposób kontrolowany na spokojnej wodzie. Po naprawie jacht był gotowy do dalszej żeglugi już po 4 tygodniach, ale wtedy firma holownicza zażądała dodatkowych pieniędzy za asystę holowniczą. Roszczenie wynosiło równowartość 300 tysięcy dolarów.
W drodze do Polski
Sprawę skierowano do sądu. Po otrzymaniu decyzji Sądu Apelacyjnego III instancji w Commodore Rivadavia jacht został natychmiast zwodowany. Teraz jest już na otwartych wodach południowego Atlantyku i płynie do Europy.
Autor: ls/mj / Źródło: Paszke360.com