Z kraju

W wakacje zabraknie pracowników. Ukraińcy nam nie pomogą

Z kraju

Brakuje pracowników sezonowych
Brakuje pracowników sezonowych

Pracodawcy mają problem. W ciągu roku o 20 procent wzrósł popyt na pracę, a to oznacza, że niektóre firmy mają zahamowane perspektywy rozwoju. Mimo sezonowego dopływu pracowników w okresie wakacyjnym, w tym roku może się okazać, że część firm będzie i tak miała problem ze skompletowaniem załogi. Tym razem naszemu rynkowi pracy nie pomogą Ukraińcy, bo 10 czerwca Unia Europejska otwiera dla nich swoje granice. Jak spodziewa się Marcin Ganclerz z Work Service, spora część z nich wybierze Europę Zachodnią.

- Ukraińcy ratują polski rynek pracy. Wypełniają te luki, w których nie mogą pracować Polacy - tłumaczy Marcin Ganclerz z Work Service.

- Za kilka dni będziemy mieli do czynienia z otwarciem granic dla Ukraińców w Unii Europejskiej. Może być tak, że ci Ukraińcy, którzy zostają dzisiaj w Polsce, będą chcieli wyjechać na Zachód. Z prostej przyczyny - tam mogą zarobić więcej. Porównując stawkę minimalną w Polsce a w Niemczech, to u naszych sąsiadów jest trzy razy większa. Nie powinno więc nas dziwić, jeśli oni wyjadą - dodaje.

11 czerwca zostanie zniesiony obowiązek posiadania wiz przez obywateli Ukrainy podróżujących do UE. Oznacza to, że Ukraińcy będą mogli wjechać do krajów członkowskich bez wizy na 90 dni - w ciągu pół roku - w celach biznesowych, turystycznych lub rodzinnych.

Wyższe pensje

Wielu firmom, które w wakacje zwiększają swoją aktywność, nie będzie łatwo znaleźć kandydatów do pracy, a to będzie przekładać się na płace.

- Mamy do czynienia z dobrą koniunkturą na pracę, jeszcze przed nadejściem wakacji. Gdy sezon w pełni wystartuje, to wielu przedsiębiorców może zetknąć się niedoborami kadrowymi. Bezrobocie od wielu miesięcy systematycznie spada i już teraz, przed wakacyjnym boomem, spadło poniżej 8 procent, a z reguły w okresie letnim jest jeszcze niższe. Mogą na tym skorzystać pracownicy, bo firmy będą starały się przyciągnąć do siebie ludzi atrakcyjnymi wynagrodzeniami – komentuje Andrzej Kubisiak, dyrektor Zespołu Analiz Work Service S.A.

W tym roku na największe średnie stawki godzinowe może liczyć operator wózka widłowego oraz pracownik na linii produkcyjnej – ok. 18 zł za godzinę brutto. Jeśli jednak pod uwagę weźmiemy tylko górne wynagrodzenie, to najbardziej ucieszą się barmani, bo mogą dostać nawet 20,5 zł. Z kolei osoby obsługujące pikniki i imprezy masowe, których w okresie letnim nie brakuje, mają szansę zarobić od 15 do 18 zł.

Z analiz Work Service wynika także, że już teraz firmy poszukują m.in. sprzedawców w centrach handlowych, recepcjonistek i pracowników call center. Brakuje też kasjerów i osób zajmujących się pakowaniem. Na tych stanowiskach średnia pensja wynosi 13,5-14 zł brutto.

Nowe regulacje zmieniają rynek

Ten sezon powinien być znacznie lepszy np. dla kelnerów czy niektórych hostess. W zeszłym roku w tych zawodach można było otrzymać minimalne wynagrodzenie w okolicach 10 zł. Teraz jest to niemożliwe.

Od 1 stycznia podwyższono najmniejszą stawkę godzinową do 13 zł brutto. Dzięki temu wielu pracowników sezonowych może liczyć na wyższe wynagrodzenie niż w poprzednim sezonie.

To nie jedyna zmiana, jaka zaszła od poprzednich wakacji. We wrześniu weszła w życie nowelizacja Kodeksu Pracy likwidująca tzw. syndrom pierwszej dniówki. Teraz pracodawca ma obowiązek przedstawić pracownikowi na piśmie wszystkie warunki zatrudnienia, zanim ten rozpocznie pracę.

- Nowe przepisy pomogą uniknąć rozczarowań. Z jednej strony będą stanowiły gwarancję zatrudnienia, a także sposobów rozliczenia z pracownikami. Z drugiej zaś pojawiły się jasne kryteria, co do dolnych granic wynagrodzeń, które w tym roku wyraźnie wpłynęły na wzrost poziomów wynagrodzeń przy wakacyjnych profesjach – dodaje Andrzej Kubisiak.

Autor: kn/gry / Źródło: tvn24bis.pl

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości