Kowolik wskazuje ponadto, że wytaczanie pozwów zbiorowych w tej sprawie może napotkać trudności. - To poszczególni sprzedawcy, a nie Volkswagen Polska będzie adresatem roszczeń z tytułu rękojmi, więc nie będzie tu mowy o jednym pozwanym, który ma przeciwko sobie tysiąc, 10 tys. czy jak się szacuje 140 tys. właścicieli samochodów, których może dotyczyć ta wada w Polsce. Poza tym mamy też podział na konsumentów i przedsiębiorców, osoby, które nabyły produkt przed nowelą przepisów 25 grudnia 2014 r. i po niej - wyliczał ekspert, który jest radcą prawnym i dyrektorem Działu Prawa Cywilnego i Postępowania Sądowego z kancelarii Sadkowski i Wspólnicy.Według eksperta występowanie z pozwem najbardziej będzie się opłacać firmom, które mają albo leasingują dużą flotę samochodów Volkswagen, ale - jak podkreślał - każdy może i powinien dochodzić swoich praw.
Auta stracą na wartości
- Właścicielom, a także osobom, które leasingują samochody Grupy Volkswagen, oprócz naprawy aut, którą zresztą koncern już zapowiedział, należy się także rekompensata za utratę wartości samochodu, bo ponieśli oni szkodę majątkową. W Polsce do tej pory parametr emisji spalin nie był z pewnością istotnym determinantem wartości pojazdu, ale jestem przekonany, że m.in. dzięki tej aferze i nagłośnieniu sprawy w mediach, to się zmieni. Informacja, że dany samochód był objęty wadliwością silnika związaną z parametrem emisji spalin niewątpliwie spowoduje, że te auta stracą wiele na wartości - powiedział Kowolik. Według eksperta o ile przed wybuchem afery dla zdecydowanej większości polskich klientów poziom emisji spalin nie był istotnym parametrem przy podejmowaniu decyzji o kupnie samochodu, to teraz sytuacja się zmieniła.- Przeciętny klient nie wchodzi w to, na czym dokładnie polega wada, tylko żyje plotką, która głosi, że przeprowadzenie naprawy i wyeliminowanie problemu zwiększonej emisji spalin, może spowodować spadek osiągów auta. A to już jest istotny czynnik, który może być powodem żądania obniżenia ceny przez kupującego z uwagi na spadek wartości - ocenił Kowolik. Choć - jak mówił - spadek wartości w konkretnych wypadkach będzie oceniał biegły, to może on sięgać 10-15 proc. wartości samochodu.Zdaniem Kowolika klienci raczej nie będą się martwić o naprawy, bo Volkswagen je przeprowadzi, dbając o swoją renomę i zgodność z wymaganiami homologacyjnymi. Problem może stanowić natomiast kwestia odszkodowania.Jak mówił, konsument może wybrać kilka opcji podstawy prawnej do dochodzenia roszczeń. Osoby, które nabyły samochód po 25 grudnia 2014 r., gdy weszła w życie zmiana przepisów w zakresie rękojmi, mogą skorzystać z prawa rękojmi - i wówczas adresatem ich roszczeń będzie diler, który sprzedał im samochód. Sprzedawca z tytułu rękojmi odpowiada bowiem i za ewentualne naprawy, i za utratę wartości pojazdu. Konsumenci, którzy nabyli samochód przed tą da tą, nie są pozbawieni ochrony prawnej – mogą dochodzić swoich roszczeń na podstawie przepisów o niezgodności towaru z umową.
Polak w szoku, bo zatruwał środowisko
Wszyscy konsumenci – nabywcy kwestionowanych modeli aut - mogą się też zwrócić o odszkodowanie bezpośrednio do Volkswagen Polska, na podstawie przepisów o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym dotyczących reklamy wprowadzającej w błąd lub rozpowszechniania nieprawdziwych informacji dotyczących cech produktu.- W tych przepisach też jest przewidziane roszczenie odszkodowawcze i można skorzystać także z tej drogi, tylko trzeba wybrać: albo, albo. Można sobie też wyobrazić roszczenie do koncernu o odszkodowanie lub zadośćuczynienie w oparciu o przepisy dotyczące naruszenia dóbr osobistych - chodzi np. o przypadek, gdy ktoś o ekologicznym nastawieniu kupił auto właśnie ze względu na jego niską emisję spalin i jest w szoku, że zatruwał środowisko. W Polsce jest to novum, ale myślę, że powoli idziemy w tę stronę - wyjaśniał ekspert. Jak jednak podkreślił, dla większości nabywców aut grupy Volkswagen właściwym adresatem roszczeń będzie sprzedawca samochodów, dlatego afera Volkswagena to w Polsce w dużej mierze problem sprzedawców."Mogą oni co prawda występować z tzw. roszczeniem regresowym do Volkswagena, ale to zależy od umów, jakie zawarli z koncernem. Normalnie, gdy kupujący będący konsumentem skorzysta z przepisów o niezgodności towaru z umową lub rękojmi, sprzedawca może dochodzić roszczeń regresowych od podmiotu, od którego on sam nabył wadliwy towar. Tak jest w tym przypadku, ale w stosunkach między przedsiębiorcami, gdzie nabywcą auta był nie-konsument, jest tendencja do dowolnego modyfikowania przepisów o rękojmi, a musimy też pamiętać o relacji łączącej dilerów z Volkswagen Polska. To trudna sytuacja dla dilerów, gdyż z jednej strony muszą oni uwzględniać roszczenia nabywców, z drugiej strony pewnie będą się obawiać, by bezpardonowo zaatakować koncern roszczeniami regresowymi" - mówił ekspert.
Volkswagen: nieprawidłowości też przy pomiarach CO2
Autor: km / Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: VW