Do zdarzenia doszło o godz. 13.41 czasu tureckiego (12.41 czasu polskiego) w niedzielę 23 października. Epicentrum trzęsienia ziemi o sile 7,2 w skali Richtera znajdowało się 17 kilometrów na północny-wschód od miasta Wan, będącego głównym ośrodkiem prowincji o tej samej nazwie. Później nastąpiło jeszcze ok. 100 wstrząsów wtórnych. Zgodnie z informacjami podanymi przez Służbę Geologiczną Stanów Zjednoczonych, najsilniejsze z nich miały 5,1 i 6,1 w skali Richtera.
We wtorek doszło do kolejnych wstrząsów wtórnych, które miały siłę 5,4 stopnia w skali Richtera.
Niedzielne trzęsienie ziemi było też odczuwalne w Armenii i Iranie. Oba kraje sąsiadują z prowincją Wan. W Erewaniu, ormiańskiej stolicy, nie stwierdzono ofiar ani większych strat materialnych, podobnie w kilku przygranicznych irańskich miejscowościach.
Oficjalny bilans ofiar śmiertelnych wynosi obecnie 601 osób, rannych jest 4150. Liczba ta może jeszcze wzrosnąć. Ratownicy wydobyli spod gruzów 231 poszkodowanych, którzy uszli z życiem, w tym niemowle. Bez dachu nad głową pozostało 600 tys. ludzi. Ich sytuacja jest bardzo trudna, również ze względu na niskie temperatury.
Władze poinformowały, że rozdały w prowincji Wan ponad 43 tysiące namiotów, lecz potrzeby są dużo większe. Wielu ludzi, których domy nie są bardzo uszkodzone, domaga się namiotów z obawy przed kolejnymi wstrząsami.
- Nasz dom jest w dobrym stanie, lecz żyjemy w namiocie ze strachu. Wrócimy gdy przeminą wstrząsy wtórne i rząd powie, że nasz dom jest bezpieczny - powiedział Fadli Kocak, właściciel piekarni w Ercis, który ma nadzieję, że wznowi pracę w ciągu tygodnia.
Zakaz zbliżania się do budynków
W najbardziej dotkniętych kataklizmem miastach Wan i Ercis nie ma prądu, światła i ogrzewania. Wielu poszkodowanych w poszukiwaniu schronienia udało się do pobliskich wiosek, gdzie mieszkają ich krewni. O znacznych zniszczeniach i ofiarach w ludziach doniesiono także z okręgu Celebibag. Zawaliło się tam wiele budynków, m.in. akademiki, hotele i stacje benzynowe. W poniedziałek i wtorek przedstawiciele lokalnych władz w rozmowie z agencjami informacyjnymi mówili, że spod gruzów wciąż słychać krzyki osób proszących o ratunek.
Według organizacji humanitarnej Turecki Czerwony Półksiężyc, w Wan zapadło się około dziesięciu budynków, a w Ercis ok. 80 budynków. Władze miast wydały zakaz zbliżania się do zniszczonych domów, które mogą ostatecznie zawalić się pod wpływem licznych wstrząsów wtórnych.
Dodatkowo państwowa turecka telewizja podała, że z zakładu karnego w Wan uciekło ok. 150 więźniów. Jednak według przedstawiciela władz ośrodka uciekinierów było znacznie mniej, a część z nich dobrowolnie wróciła do celi.
Brakuje koców i namiotów
Do dotkniętego kataklizmem regionu skierowano jeszcze w niedzielę ponad 1200 ekip ratunkowych z 38 tureckich prowincji. Do pomocy zaangażowano również wojsko. Turecki Czerwony Półksiężyc od początku stara się zapewnić pomoc i schronienie bezdomnym poszkodowanym. Warunki pogodowe są zdecydowanie nie sprzyjające - już w nocy z poniedziałku na wtorek termometry pokazały poniżej 0 st. C.
Pomoc zorganizowana przez turecki rząd szybko okazała się niedostateczna. W mieście Wan grupa ok. 100 osób splądrowała ciężarówki Czerwonego Półksiężyca wiozące koce, żywność i ubrania. Według agencji informacyjnych w innych miejscach regionu zdesperowani mieszkańcy walczyli między sobą o rozdzielane namioty.
Jednak przyjmą pomoc
W niedzielę na miejsce tragedii, tuż po trzęsieniu ziemi, udał się premier Turcji, Recep Erdogan, który samodzielnie oceniał ogrom strat z pokładu rządowego śmigłowca. Wiele krajów - m.in.: USA, Polska, Rosja, Niemcy, Armenia i Izrael - jeszcze w dniu trzęsienia ziemi zaoferowało swoją pomoc humanitarną. Szef tureckiego rządu początkowo odmówił przyjęcia pomocy.
Sytuacja poszkodowanych stała się jednak na tyle trudna, a turecka pomoc humanitarna niewystarczająca, że Erdogan musiał zmienić swoje stanowisko. Ankara poprosiła we wtorek, 25 października, Tel Awiw o przyczepy mieszkalne dla bezdomnych ofiar trzęsienia ziemi.
Premier Turcji otwarcie przyznał, że jego rząd w niewystarczającym stopniu pomógł ofiarom. Najwięcej niedociągnięć było w czasie pierwszych 24 godzin od zdarzenia. Szybko zabrakło pomocy humanitarnej, a w szczególności namiotów dla poszkodowanych. Szef rządu zgodził się również na przyjęcie pomocy oferowanej wcześniej przed organizacje humanitarne i państwa, które uprzednio złożyły swoją ofertę.
Na styku 4 płyt tektonicznych
W ciągu ostatnich 30 lat tylko jedno trzęsienie ziemi było silniejsze niż to, które nawiedziło w 23 października wschodni rejon Turcji. Wstrząs o sile 7,6 w skali Richtera, miał epicentrum w mieście Izmit na azjatyckim brzegu Morza Marmara. Zginęło wówczas co najmniej 17 tysięcy ludzi.
Rozmowa z Mirosławem Rutkowskim (TVN24)
Wschodnia część Turcji, zwłaszcza Wyżyna Armeńska, gdzie miało miejsce niedzielne trzęsienie ziemi, to bardzo aktywny sejsmicznie region. Stykają się tam aż cztery płyty tektoniczne: euroazjatycka, afrykańska, arabska i irańska. Tarcie między nimi, związane z ich przemieszczaniem się, wywołuje wstrząsy.
Teoria Rossa Steina
Według ekspertów, teraz zagrożone są inne państwa. Nawet te oddalone od Turcji o 1000 km. Mirosław Rutkowski z Polskiego Instytutu Geologicznego wyjaśnił w poniedziałek na antenie TVN24, skąd bieże się taki pogląd.
- Nie ma żadnej reguły, która pozwoliłaby przewidzieć kolejne trzęsienie - podkreślił naukowiec. Jednak w swojej wypowiedzi dotyczącej kolejnych zagrożeń, powołał się na teorię amerykańskiego geofizyka Rossa Steina, która wskazuje, że trzęsienia ziemi następują po sobie, jak domino.
- Ruchy płyt tektonicznych w rejonie wschodniej Turcji i sąsiadujących z nią krajów, mogą odczuć przede wszystkim obywatele Iranu. Zagrożone są jednak również Armenia i Gruzja oraz cały pas ziemi, który ciągnie się od podnóża Himalajów, poprzez Iran, góry Zagros, Anatolię i teoretycznie kończy się na Morzu Egejskim - powiedział Rutkowski.
"Specyficzne domino"
Teza, wspomnianego przez polskiego naukowca, geofizyka Rossa Steina zakłada, że trzęsienia ziemi we wspomnianym rejonie "kontaktują się ze sobą". Wstrząs w jednym miejscu ma przenosić energię do terenu znacznie od niego oddalonego, nigdy do sąsiedniego rejonu.
- To jest specyficzne domino, w którym kostki nie przewracają się jedna za drugą, ale pierwsza powoduje ruch kostki znajdującej się o 1000 km dalej. Teoria Steina to jednak dopiero zalążek, nie możemy przewidzieć, czy nastąpi tak i w tym przypadku - powiedział Rutkowski.
Kalendarium trzęsień ziemi na terenie Turcji w ciągu ostatnich 30 lat:
30 października 1983 roku - wstrząs o sile 6,9 w skali Richtera spustoszył 77 miejscowości w rejonie Erzurum we wschodniej Anatolii, zabijając 1342 ludzi.
13 marca 1992 roku - w trzęsieniu ziemi o sile 6,8 w skali Richtera w prowincji Erzincan na wschodzie kraju śmierć poniosło co najmniej 498 ludzi; 200 budynków uległo całkowitemu zniszczeniu.
17 sierpnia 1999 roku - trzęsienie o sile 7,6 w skali Richtera z epicentrum koło miasta Izmit na azjatyckim brzegu Morza Marmara pozbawiło życia co najmniej 17,1 tys. ludzi.
12 listopada 1999 roku - w prowincji Duzce na północnym zachodzie kraju wystąpił wstrząs o sile 7,2 w skali Richtera, który spowodował 894 ofiary śmiertelne. Jego epicentrum znajdowało się około 100 kilometrów na wschód od epicentrum wcześniejszego katastrofalnego trzęsienia z tego samego roku.
3 lutego 2002 roku - trzęsienie o sile 6,2 w skali Richtera w prowincji Afyon w zachodniej Turcji pociągnęło za sobą śmierć co najmniej 44 ludzi.
1 maja 2003 roku - co najmniej 176 ludzi, w tym ponad 80 dzieci zakwaterowanych w szkolnym internacie, zginęło w trzęsieniu ziemi o sile 6,4 w skali Richtera w prowincji Bingol na południowym wschodzie kraju.
8 marca 2010 roku - w trzęsieniu o sile 6,0 w skali Richtera w prowincji Elazig we wschodniej Turcji śmierć poniosło co najmniej 51 osób.