Nowy sposób walki z pleśnią. Lepszy od oprysków, bo "pszczoły znajdą każdy kwiat"

Pszczoły pomogą ochronić uprawy
Coraz mniej pszczół w Polsce (Archiwum TVN24)
Źródło: tvn24
Przechodzą po tacce z proszkiem, a później zostawiają go na roślinach. To sposób, w jaki kanadyjska firma wykorzystuje pszczoły i trzmiele do roznoszenia biologicznych środków ochrony roślin. Proszek, który jest grzybem, mógłby być rozpylany, ale pszczoły są skuteczniejsze.

Podpatrzoną w naturze metodę współpracy z pszczołami i trzmielami przy ochronie roślin z wykorzystaniem biologicznych środków opisał w opublikowanej w 1990 roku pracy John Sutton, pracownik naukowy kanadyjskiego Uniwersytetu Guelph.

Sutton, który obecnie jest doradcą w Bee Vectoring Technologies (BVT), napisał o możliwości użycia pszczół do roznoszenia na kwitnące rośliny biologicznych środków ochrony. Naukowiec przetestował setki grzybów i ostatecznie wybrał jeden, Clonostachys rosea, który ma zdolność chronienia roślin przed pleśniami - informuje na swojej stronie internetowej BVT.

Jak to działa?

Pszczoły, aby wyjść z ula w porze kwitnienia chronionych roślin - takich jak byliny, truskawki czy jabłonie - muszą przejść po tacce zawierającej proszek Clonostachys rosea, a potem zostawiają go na roślinach podczas zbierania pyłku. Grzyb tworzy prawie niewidoczne skupiska na roślinach, a kiedy zarodniki pleśni próbują się rozrosnąć, grzyb im to uniemożliwia. Dostarczanie zarodników grzyba podczas kwitnienia to właściwy moment, ponieważ pleśnie często właśnie przez kwiaty próbują wniknąć w rośliny.

"Clonostachys mógłby być rozpylany, ale dostarczanie go przez pszczoły jest skuteczniejsze, pszczoły znajdą każdy kwiat, a pora oprysków może nierozwinięte pączki pominąć" - podkreślił Sutton cytowany w komunikacie BVT.

Częścią procesu certyfikacji w USA było też udowodnienie, że wykorzystanie pszczół nie szkodzi owadom i tak już poszkodowanym przez zmiany w rolnictwie, zanieczyszczenie środowiska i chemiczne środki ochrony roślin. BVT stara się też o certyfikację w innych krajach. Kanadyjska firma współpracuje z producentami "komercyjnych" pszczół, czyli firmami dostarczającymi rolnikom ule pszczół i trzmieli. Pracuje też nad kolejnymi środkami biologicznymi.

Pszczoła, osa, trzmiel, szerszeń. Jak je rozpoznać (PAP/DPA)
Pszczoła, osa, trzmiel, szerszeń. Jak je rozpoznać (PAP/DPA)
Źródło: PAP/DPA

Potrzeba nowych środków ochrony

Rynek biologicznych metod ochrony roślin ma wielki potencjał. Tylko uprawy soi to w USA 100 milionów akrów (prawie 40,5 miliona hektarów), a na przykład ze 115 roślin uprawianych na świecie w celach żywnościowych, 85 wymaga zapylania przez pszczoły. Największe firmy sektora chemicznego - BASF, Bayer, Syngenta czy Valent - po krytyce za swoje produkty chemiczne zaczęły w ostatnich latach przejmować firmy pracujące nad biologicznymi środkami. Jak wynika z szacunków BVT, w latach 2015-2025 skumulowany roczny wskaźnik wzrostu (CAGR) w sektorze biologicznych środków ochrony wyniesie 14 procent.

W prezentacji dla inwestorów z sierpnia BVT zwraca uwagę, że farmerzy potrzebują nowych środków ochrony roślin - tańszych i mniej szkodliwych. Podkreślano też, że opracowanie nowych chemicznych środków to coraz większe nakłady inwestycyjne i coraz więcej administracyjnych przeszkód. "Konsumenci domagają się 'bezpiecznej' żywności, bez pozostałości chemicznych, sieci handlowe wymagają transparentności" - napisano w prezentacji. "Opracowanie nowego pestycydu może kosztować 500 mln dolarów" - dodano.

Jak argumentuje BVT, z punktu widzenia farmerów biologiczne środki ochrony oznaczają wzmocnienie roślin i znaczną redukcję okresów karencji. Z badań wynika, że plony są wyższe średnio o 10 procent w porównaniu z użyciem środków chemicznych, przy mniejszym zużyciu wody i mniejszej konieczności użycia maszyn.

Agencja Canadian Press opisała przypadek kanadyjskiego farmera uprawiającego truskawki. Jak wskazywał Dave Passafiume, na jego polach, w zależności od pogody, marnowało się od 10 do 70 proc. truskawek właśnie z powodu pleśni. Jak twierdził, po zastosowaniu nowej metody straty z powodu pleśni spadły do zera.

Jak twierdzi kanadyjska organizacja Bees Matter, promująca m.in. wykorzystanie pszczół w rolnictwie, jeden na trzy kęsy żywności spożywanej przez człowieka nie powstałby bez pszczół i innych owadów zapylających rośliny.

Autor: aw / Źródło: PAP

Czytaj także: