Grecja jedną nogą poza strefą euro, bliska bankructwa. Pięć rzeczy, które musisz wiedzieć

Ze świata

TVN24 Biznes i ŚwiatNiepewna przyszłość Grecji

Ateny zapowiedziały w poniedziałek, że nie zapłacą 1,6 mld dolarów, które są winne Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu. To stawia pod dużym znakiem zapytania ich obecność w strefie euro. Wieczorem Standard &Poor's obniżyła rating Grecji o jeden poziom. Agencja ocenia, że jej bankructwo w ciągu najbliższych sześciu miesięcy jest bardzo prawdopodobne.

1. Ateny nie zapłacą MFW

Grecja nie zapłaci Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu (MFW) kolejnej raty zadłużenia w wysokości 1,6 mld euro - powiedziało w poniedziałek agencji Reutera źródło w greckim rządzie. Termin tej wpłaty mija z końcem czerwca.

Jak zauważa Reuters, potwierdzenie, że Ateny nie dokonają wpłaty świadczy o głębokości kryzysu finansowego, w obliczu którego stoi Grecja.

Agencja dodaje, że brak wpłaty przybliżyłby Grecję do wyjścia ze strefy euro, gdyby Europejski Bank Centralny (EBC) przestał wspierać greckie banki awaryjnym finansowaniem. EBC utrzyma jednak te pożyczki przynajmniej w tym tygodniu.

2. Zamknięte banki

Poniedziałek był pierwszym dniem, w którym greckie banki były nieczynne. Wprowadzono także dzienny limit wypłat z bankomatów wynoszący 60 euro. Przed bankomatami, podobnie jak w poprzednich dniach, ustawiały się w poniedziałek długie kolejki.

Banki mają być zamknięte do 7 lipca.

Na pocieszenie władze Aten wprowadziły na terenie miasta i jego przedmieść... bezpłatny transport. Mieszkańcy stolicy mogą poruszać się za darmo autobusami, metrem, tramwajami, a także trolejbusami.

3. Niższa ocena

Wieczorem agencja usług finansowych Standard &Poor's obniżyła rating Grecji o jeden poziom z CCC do CCC- stwierdzając, że prawdopodobieństwo Grexitu wynosi obecnie 50 proc. Zdaniem S&P jest bardzo prawdopodobne, że Ateny zbankrutują w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.

4. Nerwowo na rynkach

Skutki greckiego kryzysu dały się we znaki rynkom na całym świecie. Rosnące obawy o to, że Ateny wypadną z unii walutowej zasiały w poniedziałek rano panikę na azjatyckich giełdach.

Nerwowo było także na parkietach europejskich. Trzy kwadranse po otwarciu, notowania kontraktów długoterminowych, które dobrze odzwierciedlają dominujące trendy sesji, spadły o blisko 5 pkt proc. we Frankfurcie i Paryżu, a prawie o 3 pkt proc. w Londynie. Wzrosło oprocentowanie obligacji Hiszpanii i Włoch.

Traciła też giełda w Warszawie, spadkami zareagował sektor bankowy. Grecja uderzyła też w złotego. Frank, dolar i euro drożały w poniedziałek wobec polskiej waluty. W najbliższym tygodniu na rynkach finansowych będzie panowała nerwowa atmosfera, którą podsycać będzie każda wypowiedź na temat przyszłości Grecji - prognozują analitycy.

5. Reakcje na świecie

Politycy w UE apelowali w poniedziałek o dalsze negocjacje między Grecją i jej wierzycielami aż do wtorku, gdy pomoc dla Aten się kończy. W wielu stolicach państw UE odbyły się w poniedziałek posiedzenia rządów poświęcone kryzysowi greckiemu.

W Berlinie kanclerz Angela Merkel oceniła, że Unia Europejska nie może zrezygnować z zasad, a obok solidarności jej zasadą jest odpowiedzialność każdego z krajów członkowskich. Podkreśliła, że propozycja pomocy dla Grecji ze strony UE była "wspaniałomyślna" i pomyślana jako unijny wkład do kompromisu. Po stronie greckiej zaś, zdaniem Merkel, "nie było woli do kompromisu".

Premier Wielkiej Brytanii David Cameron ocenił, że Grecji trudno będzie pozostać w strefie euro. Brytyjski minister finansów George Osborne ostrzegł, że nie można nie doceniać skutków, jakie wyjście Grecji ze strefy euro miałoby dla gospodarki europejskiej. Wskazał, że licząc na najlepsze w greckim kryzysie Londyn szykuje się na najgorsze.

W Polsce premier Ewa Kopacz zapewniła, że krajowe banki są stabilne, a w przypadku osłabienia się złotego minister finansów i bank centralny mogą interweniować na rynku.

Zaniepokojenie możliwymi skutkami greckiego kryzysu wyraziła w poniedziałek Rosja. Chiny oraz USA chcą, aby Grecja pozostała w strefie euro.

Autor: tol / Źródło: tvn24bis.pl, PAP