Pełnomocnik rządu do spraw szczepień mówił, że jeśli chodzi o rejestrację na szczepienia w Polsce "to wyzwanie staje się coraz większe i najlepiej pokazują to liczby". - W ciągu ostatnich dwóch tygodni dzienne zapisy, w ujęciu uśrednionym, spadły z około 200 tysięcy do 130 tysięcy - poinformował Dworczyk. Dodał, że "w systemie mamy około 50 procent dorosłych Polaków".
OGLĄDAJ "ROZMOWĘ PIASECKIEGO" W INTERNECIE W TVN24 GO >>>
Szef KPRM stwierdził, że im młodsze roczniki, tym gorzej z frekwencją szczepień. Poinformował również, że najszybciej szczepią się województwa: mazowieckie, śląskie, dolnośląskie, a liderem jest miasto Sopot.
Pytany, czy oznacza to nieskuteczność programów profrekwencyjnych, odparł, że one dopiero się zaczynają. Szef KPRM podkreślał w tym kontekście, że grupa Polaków, która była przekonana i chciała się zaszczepić, już to zrobiła. - Każdego dnia przekonujemy pozostałych, że warto się zaszczepić, że to jedyna droga, żeby pokonać pandemię - mówił Dworczyk.
Przykład z Ameryki
Jako przykład pełnomocnik ds. programu szczepień przywołał pomysły amerykańskie, w wyniku których - w niektórych stanach - frekwencja zaszczepionych wzrosła o 30 proc. - Biorąc pod uwagę nasz stosunek do szczepień, mówię tutaj o dorosłych, czyli pewien dystans, który posiadamy, myślę, że potrzeba czasu, żeby go przełamać - powiedział.
Dodał, że jeśli chodzi o szczepienia przeciwko grypie "jesteśmy w ogonie Europy". - Dorośli Polacy nie są przyzwyczajeni do szczepień - wyjaśnił.
RELACJA Z "ROZMOWY PIASECKIEGO" >>>
Obowiązkowe szczepienia
Dworczyk stwierdził, że obowiązkowe szczepienia mogłyby wywołać odwrotny skutek i jeszcze większy sprzeciw niektórych osób.
- Nie rozważamy wprowadzenia obowiązkowego szczepienia, rozważamy szereg działań, które mają poprawić frekwencję - zaznaczył.
Podkreślił, że żaden kraj europejski nie wprowadził obowiązkowych szczepień, jednak różne prywatne podmioty lub szpitale wprowadzają różne ograniczenia z tym związane.
Wypowiedział się również na temat ograniczeń dla nieszczepiących się. - Są różnego rodzaju pomysły. Nie są realizowane, bo trzeba spojrzeć na całość sytuacji - jest bardzo duży ruch osób, które są przeciwne szczepieniu. Pytanie: czy obowiązkowe szczepienie nie wywoła skutków odwrotnych od zamierzonych? - zastanawiał się szef KPRM.
Tłumaczył też, jakie środki rząd zamierza podejmować, by w inny sposób niż obowiązkowe szczepienia nakłaniać do walki z pandemią. - Wierzę w inne kanały, którymi będziemy chcieli dotrzeć do grup, szczególnie tych starszych. Z nimi będą kontaktować się samorządy i POZ (ośrodki podstawowej opieki zdrowotnej - red.) - stwierdził.
Szczepienia najmłodszych
Minister Dworczyk dopytywany o szczepienia dzieci poniżej 12. roku życia, odparł, że na razie muszą zakończyć się badania dotyczące tej grupy wiekowej. - We wrześniu mogą się zakończyć badania, które dopuszczą do użytkowania szczepionkę firmy Pfizer dla dzieci poniżej 12. roku życia - wyjaśnił Michał Dworczyk.
Od 7 czerwca rozpoczną się szczepienia dzieci w wieku od 12 do 15 lat w ramach Narodowego Programu Szczepień. To jak dotąd najmłodsza grupa osób rekomendowanych do szczepienia przeciwko COVID-19. Razem z grupą 16-18 lat zaszczepić się może ponad 2,5 mln uczniów z ok. 24 tys. szkół i placówek oświatowych. Dodatkowa akcja szczepień dla uczniów zostanie zorganizowana we wrześniu, po ich powrocie z wakacji.
Co z zamówionymi szczepionkami?
Pełnomocnik ds. programu szczepień pytany, czy Polska musi zakupić wszystkie zamówione szczepionki, odparł, że Polska musi odebrać ok. 100 mln zamówionych dawek.
- Cały czas Polacy się rejestrują, to po pierwsze. Po drugie kupowaliśmy te szczepionki, podobnie jak inne kraje europejskie, z myślą, że część z tych szczepionek my nie wykorzystamy, tylko na przykład w ramach pomocy rozwojowej przekażemy innym krajom, bo nie wszystkie kraje są w tak dobrej sytuacji - powiedział Dworczyk.
Wśród krajów, do których mogą trafić niewykorzystane szczepionki, wymienił Ukrainę, Gruzję, kraje bałkańskie, które otrzymałyby je w ramach unijnych mechanizmów.
Szef KPRM przypomniał, że preparat Johnson&Johnson można przechowywać w mroźni 2 lata, a pozostałe około 6 miesięcy.