Co miesiąc traci dziesiątki milionów złotych. Kopalnia trafiła pod młotek

Rynki


Kopalnia Makoszowy z Zabrza została wystawiona na sprzedaż w trybie negocjacji, bez określenia ceny minimalnej. - Może albo pozyskać inwestora, albo pozostać w spółce restrukturyzacyjnej, powoli kończąc wydobycie węgla - ocenił minister energii Krzysztof Tchórzewski. Na każdej tonie kopalnia traci ponad 300 zł. Koszt wydobycia jest najwyższy w polskim górnictwie.

Przetarg na zakup kopalni w trybie negocjacji rozpoczął się dziś, w poniedziałek 5 września. Inwestorzy zainteresowani kopalnią będą mogli składać oferty wstępne do końca września.

Majątek kopalni Makoszowy wyceniany jest na ok. 300 mln zł. W przetargu nie określono ceny minimalnej. Zgodnie z unijnymi przepisami, potencjalny inwestor będzie zobowiązany do zwrotu udzielonej kopalni pomocy publicznej.

Pomoc publiczna

Przynosząca straty kopalnia została przekazana w ubiegłym roku do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK). Do końca tego roku wartość publicznej pomocy sięgnie ok. 265 mln zł.

- Przejście kopalni do SRK to albo jakaś inwestycja, albo zakończenie produkcji. W innym przypadku ta pomoc publiczna będzie musiała być zwrócona - powiedział Tchórzewski.

Wyjaśnia, że jeśli pomoc nie będzie zwrócona, to będzie potrącona ze środków Unii Europejskiej.

- Restrukturyzacja kopalni wewnątrz SRK nie dała możliwości wypracowania zysku, comiesięcznie jest kilkadziesiąt milionów złotych straty. To powoduje, że albo znajdziemy inwestora, albo powoli kopalnia będzie musiała kończyć wydobycie - powiedział minister.

Związki protestują

Gdy w Jastrzębiu Zdroju kończyły się w sobotę rocznicowe uroczystości, przed zabrzańską kopalnią rozpoczynał się związkowy wiec, podczas którego przedstawiciele załogi kopalni sprzeciwiali się jej likwidacji, domagając się od rządu działań zmierzających do utrzymania zakładu. Związkowcy przypominają, iż kopalnia trafiła do SRK na mocy porozumienia strony społecznej z rządem Ewy Kopacz i miała pozyskać inwestora. Szansą na to ma być ogłoszenie przetargu na sprzedaż zakładu. - Chcemy dowiedzieć się, czy w ogóle będzie jakieś zainteresowanie, czy będą chętni - wyjaśnia szef resortu energii, podkreślając, że od czasu przeniesienia kopalni Makoszowy do SRK jej wyniki pogarszają się, a nie poprawiają. - To jest podstawowy problem - podsumował minister.

Oferty na kopalnię

Przynosząca straty kopalnia trafiła do SRK wiosną ubiegłego roku, w wyniku porozumienia górniczych związków z rządem Ewy Kopacz. Związkowcy spodziewali się, że podobnie jak inna przekazana wówczas do SRK kopalnia - Brzeszcze - zakład pozyska inwestora. Tak się jednak nie stało. Makoszowy to obecnie jedyna kopalnia, która nadal wydobywa węgiel w strukturach SRK - spółki, gdzie trafiają kopalnie przeznaczone do likwidacji.

Jeżeli dojdzie do zawarcia umowy, kopalnia zostanie sprzedana jeszcze w tym roku. Na zainteresowaniu ofertą może jednak zaważyć sprawa pomocy publicznej - kopalnia korzysta z budżetowych dopłat do strat produkcyjnych, które są możliwe jedynie w kopalniach przekazanych do SRK. Taka pomoc - zgodnie z unijnymi przepisami - jest możliwa do końca 2018 r. Później kopalnia powinna być zlikwidowana. Zakład potrzebuje też wielomilionowych inwestycji, by udostępnić nowe pokłady węgla.

Makoszowy pracuje

Kopalnia Makoszowy trafiła do spółki restrukturyzacyjnej na przełomie kwietnia i maja ubiegłego roku. Dziś pracuje w niej 1359 osób. 477 osoby odeszły z pracy korzystając z osłon socjalnych, przewidzianych w tzw. ustawie górniczej: urlopów górniczych (366 osób) i jednorazowych odpraw pieniężnych (111 osób). Blisko 50 górników czeka na rozpatrzenie wniosków o skorzystanie z osłon. Świadczenia osłonowe również finansowane są ze środków publicznych, które powinien zwrócić potencjalny inwestor. W przeciwieństwie do innych zakładów przeniesionych do SRK, kopalnia Makoszowy wciąż prowadzi wydobycie. Z danych katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu wynika, że w tym roku przekroczyło ono 350 tys. ton węgla. Z tego sprzedano niecałą połowę (166 tys. ton).

Na każdej tonie węgla kopalnia traci średnio 328,34 zł. Koszt wydobycia jednej tony jest najwyższy w polskim górnictwie, przekracza 500 zł. Wyniki byłyby lepsze, gdyby udało się zwiększyć sprzedaż węgla - niedawno zawarto kontrakt na sprzedaż w tym roku ok. 730 tys. ton węgla z Makoszów, jednak nie przywróci to rentowności zakładu.

Zobacz materiał TVN24 na temat stanowiska rządu ws. polskiego górnictwa:

Szydło: nigdy nie pozwolę, by polskie górnictwo zostało zniszczone

Autor: msz//ms / Źródło: PAP