Zwrot spreadów pobieranych w wysokości wyższej niż dopuszczalna to podstawowe założenie nowej prezydenckiej propozycji skierowanej frankowiczów. Za taką będzie uznana sytuacja, gdy np. bank naliczając spread ustalał kurs, różniący się więcej niż o 0,5 proc. od kursu kupna/sprzedaży waluty, określanego przez NBP. Spready będą zwracane od kredytu w wysokości maksymalnie 350 tys. zł na jedną osobę (jeżeli kredyt dotyczy małżeństwa, to kwota ta podwaja się). Mają być zwracane nawet wtedy, gdy umowa kredytu wygasła, została wypowiedziana lub kredyt został spłacony.Projekt ustawy frankowej ma obejmować umowy kredytu zawarte od 1 lipca 2000 roku do wejścia w życie "ustawy antyspreadowej", czyli 26 sierpnia 2011 roku.Błędne obliczenia?Kancelaria Prezydenta oszacowała koszty zwrotu spreadów na 3,6-4 mld zł. Jednak ten koszt, zdaniem ekspertów Trigon DM, jest mocno niedoszacowany i uwzględnia, co najwyżej, spready od udzielonych kredytów.Analitycy dodatkowo przypominają wyliczenia KNF. Spready od udzielenia kredytów (bez żadnych ograniczeń) dla pierwotnej ustawy prezydenckiej oszacowano bowiem na 7,86 mld złotych.Jak wskazują eksperci, korygując tę kwotę o 0,5 proc. dopuszczalnego spreadu i połowę odsetek ustawowych otrzymujemy ok. 5 mld zł."Zakładamy, że obniżka o kolejny 1 mld zł do 4 mld zł (o 20 proc.) wynika z ograniczeń o działalności gospodarczej i 350 tys. z limitu kwotowego. Przyjmując te założenia do pozostałych kategorii spreadów (od rat i kredytów już spłaconych) łączny koszt zwrotu spreadów szacujemy na ok. 8 mld zł, dwukrotnie więcej niż Kancelaria Prezydenta" - czytamy w raporcie.
Autor: mb/gry / Źródło: tvn24bis.pl
Źródło zdjęcia głównego: tvn24