Belka tłumaczył, że obecnie za większą część polityki monetarnej i walutowej Grecji odpowiada Europejski Bank Centralny, dlatego nie ma możliwości, by łatwo wyjść z kryzysu zwiększając konkurencyjność gospodarki. - Mój kolega grecki nie ma wielu tych dylematów, które miałby, gdyby był w pełni samodzielny - powiedział.
Jaka bądź restrukturyzacja długu greckiego pociągnie za sobą liczne negatywne i nie do końca rozpoznane konsekwencje dla innych krajów i dla całej strefy euro Marek Belka, prezes NBP
Dwa scenariusze dla Grecji (TVN24)
Dwa scenariusze - jedno bankructwo
Co do przyszłości Grecji Belka zdaje się nie mieć wielu złudzeń, mimo deklaracji, że nie wypada mu się inaczej wypowiadać, niż jego koledzy z innych europejskich banków. Jak dał do zrozumienia, grecki dług w tej wysokości jest praktycznie nie do spłacenia. - 160 proc. długu (w relacji do PKB - red.) da się obsłużyć przy stopach bliskich zeru i rosnącej gospodarce – stwierdził. I dodał, że w Grecji jest zupełnie na odwrót - stopy są wysokie, a gospodarka się zwija.
Prezes NBP mówił też o dwóch scenariuszach, jakie są omawiane w przypadku Grecji. Pierwszy zakłada, że trzeba było jak najszybciej pozwolić im zbankrutować i w ten sposób zredukować ilość pieniędzy pompowanych w powstrzymywanie Grecji przed bankructwem. Nie jest on zwolennikiem tego rozwiązania, gdyż początkowe koszty byłyby co prawda mniejsze, ale - jak podkreślał - system nie byłby do tego przygotowany. Wówczas bankructwo jednej Grecji mogłoby pociągnąć za sobą także inne państwa.
Drugi wariant postępowania polega na tym, żeby czekać, wspierać Grecję i dać czas m.in. bankom, żeby się przygotowały do strat. – One muszą wziąć część ciężaru na siebie, ale muszą się do tego przygotować - żeby nie upaść - podkreślał. W jego ocenie mimo wszystko to bardziej korzystne rozwiązanie.
Nie wiadomo, jak będzie
Belka ostrzegał również, że trudno prognozować, jak potoczy się sytuacja w Europie, niezależnie od tego, jak rozwinie się sytuacja w Grecji. - Jaka bądź restrukturyzacja długu greckiego pociągnie za sobą liczne negatywne i nie do końca rozpoznane konsekwencje dla innych krajów i dla całej strefy euro - zaznaczył.
Źródło: tvn24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24