TVN Meteo | Świat

Grad wielkości grejpfrutów dziurawił dachy

TVN Meteo | Świat

Autor:
kw
Źródło:
PAP, Reuters

Opady gradu o średnicy nawet 16 centymetrów nawiedziły stany Queensland i Nowa Południowa Walia w Australii. Gradziny zniszczyły między innymi dach jednego z centrów handlowych. Australijskie Biuro Meteorologii podało, że tak gwałtowne i duże opady pojawiają się wyjątkowo rzadko.

Rekordowo duży grad, gdzieniegdzie wielkości grejpfrutów, spadł w tym tygodniu na wschodnie wybrzeże Australii - przekazało w środę australijskie Biuro Meteorologii (BOM). Burza z piorunami w okolicy miasta Mackay, około 950 kilometrów na północ od Brisbane w stanie Queensland, przyniosła grad o średnicy nawet 16 centymetrów.

Silne opady pojawiły się także w okolicach miejscowości Coffs Harbour w stanie Nowa Południowa Walia. Grad uszkodził kilkanaście budynków, w tym tamtejsze centrum handlowe. Konieczna była ewakuacja pracowników i klientów, ponieważ zawalił się sufit na jednym z pięter.

Padało tak intensywnie, że ulice niemal natychmiast stawały się białe.

Grad wielkości grejpfrutów w AustraliiJohn Caporn/Facebook
Grad wielkości grejpfrutów w AustraliiJohn Caporn/Facebook

Takie opady są rzadkością

BOM poinformowało, że tego typu opady gradu są bardzo rzadkie i pojawiają się jedynie w wyjątkowych warunkach atmosferycznych.

"W środkowym Queensland nastąpiło przemieszanie się bardzo zimnego i suchego powietrza z ciepłym i wilgotnym. Gdy burze z piorunami rozpętały się na dobre, pogoda stała się bardzo niestabilna, pozwalając kulom gradu się powiększać" - podało biuro meteorologiczne.

Alert ostrzegający przed burzami z piorunami w częściach tego stanu wciąż obowiązuje. Burze mają się rozszerzyć na wschodnią część Queensland - dodano.

W ostatnich kilku dniach w Australii występują niebezpieczne warunki pogodowe - zauważył Reuters. Wcześniej w tym tygodniu w stanie Nowa Południowa Walia zarejestrowano rzadko spotykane w tej części kontynentu tornado - dodała agencja.

Autor:kw

Źródło: PAP, Reuters

Źródło zdjęcia głównego: John Caporn/Facebook