Chcą zachować w Polsce czas letni. "Dalibyśmy dobry przykład Europie"

Z kraju

Kosiniak-Kamysz o zmianie czasu w Polscetvn24
wideo 2/3

- Do finału jeszcze daleko, musimy zaczekać na głosowanie na sali plenarnej. Mam nadzieję, że nikt nie zmieni zdania - mówi o projekcie likwidacji podziału czasu Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak dodaje gość TVN24, nowe przepisy mogłyby obowiązywać od 1 października 2018 roku. - Wtedy dzień będzie się zaczynał później, ale dłużej będzie jasno - wskazuje prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Przypomnijmy, że w środę sejmowa komisja administracji i spraw wewnętrznych poparła jednogłośnie projekt ustawy autorstwa PSL, który zakłada, że czasem urzędowym na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej będzie czas letni środkowoeuropejski.

Władysław Kosiniak-Kamysz zwraca uwagę, że "do finału jeszcze daleko". - Musimy zaczekać na głosowanie na sali plenarnej. Mam nadzieję, że nikt nie zmieni zdania (...) i projekt przejdzie szybko. Oczywiście w tym roku jeszcze nie uda się tego wprowadzić, ale im wcześniej go przegłosujemy, tym szybciej się do tego przygotujemy - dodaje.

Przypomnimy, że w 2017 roku zegarki z czasu letniego na zimowy przestawiamy w nocy z soboty 28 października na niedzielę 29 października. Zdaniem prezesa PSL, może być to "ostatnie przejście na czas zimowy". - Przestawimy zegarki na czas letni w marcu przyszłego roku i od 1 października 2018 roku wchodzi w życie nasza ustawa. Za rok już nie będzie zmiany czasu - wyjaśnia gość TVN24.

- Chcemy zachować czas letni, wtedy dzień będzie się zaczynał później, ale dłużej będzie jasno - wskazuje Władysław Kosiniak-Kamysz. Jego zdaniem, wprowadzenie nowych regulacji "będzie dobry przykład dla Unii Europejskiej". - Inne kraje również to rozważają. Myślę, że dalibyśmy dobry przykład Europie - podkreśla, wymieniając w tym miejscu Niemcy, Austrię i kraje bałtyckie.

ZOBACZ PROJEKT USTAWY

Jakie przyczyny

Zdaniem Kosiniaka-Kamysza inspiracją do przygotowania takiego projektu były "spotkania w różnych częściach Polski". - Wiele osób mówiło, że to jest strasznie męczące i uciążliwe dla firm, w których pracują, szczególnie chodzi o kolej, lotnictwo, transport, banki, instytucje, które muszą przestawiać swoje systemy komputerowe - wymienia gość TVN24.

- Dla nas osobiście jest to bardzo uciążliwe, ponieważ biologiczne dostosowanie do zmiany wymaga często dwóch-trzech tygodni. Fundacja Republikańska w swoim raporcie pokazuje, jak wzrasta ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych i ryzyko wypadków drogowych - dodaje prezes PSL.

Ponadto, zdaniem Kosiniaka-Kamysza za likwidacją podziału czasu przemawiają względy ekonomiczne. - Zmiana czasu już się nie opłaca - podkreśla były minister pracy w rządzie PO-PSL.

Nad Wisłą czas letni i zimowy obowiązuje na stałe od 1977 roku.

Autor: mb/ms / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock