Podają kawę za darmo. I jeszcze na tym zarabiają

Najnowsze

Aktualizacja:
sxc.huNajpierw kawa, potem ciasteczko, a na koniec... wpływy do kasy

W "Kraju Kwitnącej Wiśni" prawdziwą furorę robią kawiarnie, które produkty serwują gościom... za darmo. Klient je i pije praktycznie do woli, a potem jeszcze... płaci. Ale z własnej woli. Jak to możliwe?

W kawiarni "Harimaya Station" w Tokio klienci mogą wybrać świeżo mieloną kawę, japońską herbatę lub sok do talerzyka z ośmioma rodzajami tradycyjnych japońskich pikantnych ciastek ryżowych, które są wypiekane na miejscu. Jeśli proponowane wypieki odpowiadają klientowi, może je na miejscu kupić.

Jak spróbujesz, to kupisz?

Jak szacuje właściciel lokal, z tysiąca gości, którzy przychodzą do kawiarni każdego dnia, 500-600 osób coś kupuje - to nawet trzy razy więcej, niż dawniej, nim otwarto "bezpłatne" kawiarnie.

Zyski z "bezpłatnych" kawiarń nie są na razie ujawniane.

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: sxc.hu