Organizator marszu: niech straty pokryje policja


Ratusz chciałby, żeby koszt strat i sprzątania miasta pokryli organizatorzy Marszu Niepodległości. Ci jednak odsyłają urzędników do policji. – Zajścia w okolicach ronda Dmowskiego były sprowokowane właśnie przez policję – mówi tvnwarszawa.pl prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Miasto wyliczyło straty po niedzielnych zamieszkach na 20 tys. zł, sprzątanie na 30 tys. zł. Rzecznik ratusza nie ukrywa, że władze stolicy chciałyby odzyskać te pieniądze od organizatorów Marszu Niepodległości.

CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT

Organizator odsyła do policji

Ci jednak nie poczuwają się do finansowej odpowiedzialności. - Zajścia w okolicach ronda Dmowskiego były sprowokowane przez policję. Mamy nagrania filmowe, gdzie zamaskowani policjanci wmieszali się w tłum. Widzieliśmy, jak policjanci rzucają racami - przekonuje Witold Tumanowicz, prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości. - Tam, gdzie przechodził Marsz Niepodległości nie doszło do strat, tylko w miejscu napadu policji na marsz - podkreśla.

Zaznacza, że jego zdaniem, odpowiedzialność spoczywa właśnie na funkcjonariuszach. - Proszę, żeby ratusz na policji wymógł odzyskanie pieniędzy - kwituje Tumanowicz.

Zajścia na Marszałkowskiej

W czasie Marszu Niepodległości doszło do starć zamaskowanych chuliganów z policją. Funkcjonariusze użyli broni gładkolufowej i gazu pieprzowego. Do jednostek policji zostało doprowadzonych 176 osób, ranne zostały 22 osoby.

CZYTAJ WIĘCEJ O ZAMIESZKACH

ran/b

Straty po zadymie
Straty po zadymieTomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl ; ZOM

Źródło zdjęcia głównego: ZOM