Według badaczy, cytowanych w czwartek przez anglojęzyczny dziennik, mianem "singli pasożytów" zwykło się nazywać pokolenie, które podczas wzrostów japońskiej gospodarki, notowanych do połowy lat 90. ubiegłego wieku, nie robiło zawodowych planów na przyszłość i inwestowało jedynie we własne przyjemności.
Coraz większe obciążenie
Twórcą określenia jest japoński socjolog Masahiro Yamada, który pierwszy raz o "singlach pasożytach", niebudujących rodzin ludziach, którzy pomimo wejścia w dorosłość polegają na pieniądzach rodziców, pisał w 1997 roku.Yamada w wywiadzie dla "Japan Times" przypomina, że przed dwoma dekadami w czasach prosperity młode pokolenie zanadto zwlekało z zakładaniem rodzin. "Byli zbyt zajęci myśleniem o własnych przyjemnościach" - co według Yamady nie przełożyło się na zbudowanie mocnych fundamentów ekonomicznej niezależności w dłuższym horyzoncie czasowym.Obecnie "single pasożyty" są osobami w średnim wieku bez oszczędności i praw do emerytury. Z perspektywy japońskiego systemu socjalnego stają się coraz większym obciążeniem, dodatkowym wobec i tak starzejącego się społeczeństwa - podkreśla dziennik. Według Fuminobu Ohashi, który w rozmowie z dziennikiem przyznał, że sam był jednym z "singli pasożytów", a obecnie korzysta z pomocy grupy wsparcia, zjawisko jest "cicho tykającą bombą zegarową" dla Japonii. Prawdziwy problem zacznie się bowiem wtedy, gdy zaczną umierać rodzice uzależnionych od nich singli.Według oficjalnych danych wśród japońskich 50-latków w 2015 r. co czwarty mężczyzna oraz co siódma kobieta pozostają singlami.
Problemy z pracą
Brak stabilności ekonomicznej przekłada się na konieczność wykonywania pracy dorywczej, która przeważnie oznacza niskie zarobki. Osób zatrudnianych na podstawie czasowych umów jest obecnie dwukrotnie więcej (40 proc.) niż w latach 80. ubiegłego wieku (20 proc.) - informuje "Japan Times". W najbliższym czasie nie ma szans na odwrócenie trendu, ponieważ wielu ludzi wciąż nie ma ekonomicznego zaplecza pozwalającego na zawieranie związków małżeńskich, nawet gdyby tego chcieli - twierdzi cytowany ekonomista Instytutu Informacji i Badań Mizuho Katsuhiko Fujimori.Japoński system zatrudnienia premiuje stabilne, długoletnie zatrudnienie, uzyskiwane bezpośrednio po ukończeniu studiów, dlatego osoby w średnim wieku mają trudności ze znalezieniem nowej pracy - mówi członek organizacji non profit zajmującej się pośrednictwem pracy Hirotoshi Moriyama.
- Jest ciężko, gdy wypadnie się z tradycyjnych szczebli zatrudnienia - dodaje Moriyama.Zjawisko "singli pasożytów" i piętrzące się przed nimi trudności w odnalezieniu swojego miejsca w japońskim społeczeństwie potęgowane jest także przez inny syndrom o nazwie "hikikomori". Tym terminem określa się w Japonii osoby cierpiące na stany lękowe podobne do agorafobii. Ludzie ci, choć nie wykazują żadnych objawów psychotycznych, odcinają się od wszelkich kontaktów społecznych z wyjątkiem minimalnych interakcji z członkami najbliższej rodziny. Termin "hikikomori", oznaczający wycofanie społeczne, ukuł japoński psychiatra Tamaki Saito. Większość "hikikomori" to mężczyźni. Potrafią zamykać się w swych mieszkaniach na całe lata, a nawet dziesięciolecia, unikając kontaktów ze światem zewnętrznym.
Autor: mb/ms / Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock