Stracą pracę za strajk w "Budryku"?

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN24Strajk trwał półtora miesiąca

Siedem osób chce zwolnić zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej w związku ze strajkiem w kopalni "Budryk". Według szefów spółki liderzy protestu dopuścili się "wielokrotnego złamania prawa". Związkowcy uważają, że to pogwałcenie porozumienia kończącego strajk.

"Podczas strajku i po jego zakończeniu w KWK Budryk wielokrotnie doszło do złamania prawa przez liderów związkowych" - czytamy w przesłanym PAP przez zarząd spółki piśmie. Z jego treści wynika, że zarząd chce wyciągnąć konsekwencje dyscyplinarne wobec niektórych uczestików strajku.

Podczas strajku i po jego zakończeniu w KWK Budryk wielokrotnie doszło do złamania prawa przez liderów związkowych oświadczenie JSW

- Chcemy zwolnić siedem osób - potwierdziła rzeczniczka JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer. - Zgodnie z trybem postępowania w podobnych sprawach, decyzja zarządu trafi do związków, które będą miały pięć dni na ustosunkowanie się do tego stanowiska - dodała.

Jak powiedział rzecznik "Budryka" Mirosław Kwiatkowski, dotychczas do związków trafiły pisma w sprawie zwolnienia dwóch osób - Wiesława Wójtowicza i Mirosława Dynaka. Pozostałe związkowcy otrzymają w najbliższych dniach. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, wśród dyscyplinarnie zwolnionych mają znaleźć się Krzysztof Łabądź z "Sierpnia 80" i Grzegorz Bednarski z "Kadry".

"Przestępstwa i naruszenia" Zdaniem zarządu część strajkujących dopuściła się przestępstw pospolitych oraz "naruszała ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, a także kodeks pracy" - napisał zarząd. Jak przypomniała Jabłońska-Bajer, do prokuratury trafiły już zawiadomienia o popełnieniu przez związkowców przestępstw.

Związkowcy przekonują, że jeśli spółka zwolni członków komitetu strajkowego, naruszy 19. punkt porozumienia zawartego 31 stycznia, które zakończyło trwający półtora miesiąca strajk w "Budryku". Zgodnie z nim zarząd JSW zadeklarował, że wobec uczestników protestu, którzy go nie organizowali, nie będą wyciągane konsekwencje dyscyplinarne. "Powyższe gwarancje dotyczą również organizatorów strajku i protestu głodowego, ale wyłącznie do czasu wydania wyroku sądowego przesądzającego o jego nielegalności" – głosi fragment porozumienia.

Doszło do bezpośredniego zagrożenia zdrowia osób znajdujących się pod ziemią, stosowania mobbingu, wywierania presji psychicznej i dyskryminacji ze względu na przynależność związkową oświadczenie JSW

Zarząd z taką interpretacją się jednak nie zgadza. - Zapis ten chroni uczestników strajku przed sankcjami dyscyplinarnymi wynikającymi z Kodeksu pracy w zakresie odpowiedzialności związanej z legalnością strajku. Decyzja zarządu dotyczy jedynie naruszeń prawa nie związanych z legalnością strajku - zaznacza w oświadczeniu. Jak czytamy dalej, według doniesień "wielu osób", członkowie komitetu strajkowego popełniali przestępstwa i wykroczenia. "Doszło do bezpośredniego zagrożenia zdrowia osób znajdujących się pod ziemią, stosowania mobbingu, wywierania presji psychicznej i dyskryminacji ze względu na przynależność związkową" - wymienia zarząd.

- To ewidentne pogwałcenie porozumienia, ale spodziewałem się tego – skomentował Łabądź. - Jeżeli zostaniemy zwolnieni, sprawa na pewno zakończy się w sądzie i na pewno ją wygramy – zapowiada.

Jeden z najdłuższych strajków Strajk rozpoczął się w połowie grudnia i trwał 46 dni. Zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej liczy, że straty spowodowane strajkiem sięgają 70 mln złotych.

To ewidentne pogwałcenie porozumienia, ale spodziewałem się tego. Jeżeli zostaniemy zwolnieni, sprawa na pewno zakończy się w sądzie i na pewno ją wygramy Krzysztof Łabądź z "Sierpnia 80"

Górnicy strajkowali, ponieważ, choć "Budryk" stał się 8 grudnia jedną z kopalń JSW, górnicy z Ornontowic zarabiali mniej niż pracownicy innych zakładów JSW. Porozumienie, które wypracowano 31 stycznia zakłada powołanie 6-osobowego zespołu roboczego, który rozpocznie prace nad zasadami wyrównania płac. Proces ma się zakończyć wraz z 2010 rokiem.

Cały protest komplikowały nieporozumienia pomiędzy samymi związkami - część chciała strajkować, część nie. Był to jeden z najdłużej trwających strajków w historii polskiego górnictwa.

Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24