Banki straszą polski rząd ws. franków. "Ryzyko przegranej w tym sporze jest duże"

Piotr Schramm z kancelarii Gessel był gościem "Otwarcia dnia"
Banki straszą polski rząd. Czekają nas pozwy?
Źródło: TVN24 BiS
Kolejne zachodnie banki przesyłają polskim władzom listy z ostrzeżeniami dotyczącymi ustawy frankowej. Grożą pozwami, jeśli zostanie ona przyjęta w formie, którą zaproponował Sejm. Zdaniem mec. Piotra Schramma z kancelarii Gessel, polskie władze w przypadku skierowania sprawy do międzynarodowych trybunałów, miałyby małą szansę na zwycięstwo.

Jak przypomniał bowiem ekspert, Polska ma podpisane bilateralne umowy o wzajemnym popieraniu i ochronie zagranicznych inwestycji (BIT). - To są umowy, które rząd polski zawierał przed wielu laty z poszczególnymi krajami, które z kolei zawierały te umowy niejako w imieniu swoich inwestorów - powiedział Schramm.

Jak tłumaczył, "w umowach chodziło o to, żeby inwestor mógł się spodziewać pewnych określonych działań państwa. Żeby jego inwestycja nie mogła natrafić na to, że Polska będzie chciało z takich, czy innych przyczyn politycznych coś zmienić".

Obowiązujące przepisy

Takie umowy mamy zawarte m.in. z Niemcami (Deutsche Bank), Austrią (Raiffeisen Bank International), Stanami Zjednoczonymi (Grupa GE Money), czy Portugalią (Millennium Bank).

Na początku tygodnia, na mocy takich umów właściciele kolejnych banków wysłali pisma do polskich władz, w których ostrzegali, że wejście w życie projektu ustawy o restrukturyzacji walutowych kredytów hipotecznych narusza zobowiązania prawne Polski. Grozili tez pozwami i zapowiadali, że będą domaghac sie odszkodowań.

Dziś do tego grona dołączył BGŻ BNP Paribas, który w piśmie przesłanym do Senatu podkreśla, że "projekt ustawy o frankach skutkuje ogromnymi stratami dla sektora bankowego i osłabia klimat inwestycyjny w Polsce".

- Ryzyko przegranej polskiego rządu jest duże - podkreślił gość "Otwarcia dnia". - Polska zobowiązała się na podstawie wielu umów z krajami, że nie będzie podejmować i będzie przeciwdziałać wszystkim działaniom, których skutkiem byłoby pozbawienie inwestora całości bądź części zysków z danej inwestycji bądź możliwości rozporządzenia tymi zyskami - tłumaczył Schramm.

Brak możliwości uregulowania?

Ekspert pzywołał przykład węgierski. - Pierwotna propozycja rządu Orbana zakładała (podobnie jak w Polsce - red.) przerzucenie na banki 90 proc., a 10 proc. na kredytobiorców. Węgierski Sąd Najwyższy stwierdził jednak, że rząd nie może przerzucać wszystkiego na jedną stronę stosunku prawnego - tłumaczył mec. Piotr Schramm z kancelarii Gessel.

Podobną konstrukcję przewidują BIT-y. Dlatego też - jak zauważył ekspert - gdyby polski projekt ustawy pomocy frankowiczom został złagodzony do pierwotnej formy (podział kosztów pół na pół pomiędzy banki i kredytobiorcó) "można byłoby sobie wyobrażać, że będzie to zgodne z obowiązującymi przepisami".

Sprawa węgierska zakończyła się porozumieniem rządu Orbana z bankami. W obawie przed pozwami tamtejszy rząd dołożył 9 mld euro, żeby banki nie straciły płynności. Tam również bowiem banki groziły władzom występując z listami, ostrzegając "uważajcie Węgry, bo będziemy was pozywać".

Jak ostrzegał mec. Schramm kary nałożone na Skarb Państwa mogłyby być zdecydowanie wyższe niż zakładane straty. - O tym, że banki nie żartują wskazują listy GE, Raiffeisena i Commerzbanku - stwierdził.

Los ustawy w rękach Senatu

Projekt ustawy o restrukturyzacji walutowych kredytów hipotecznych przygotowany został przez klub PO. Miał pomóc w rozwiązaniu problemu posiadaczy hipotecznych kredytów walutowych (głównie frankowych), którzy znaleźli się w trudnej sytuacji zwłaszcza po wzroście kursu franka w styczniu br. Wiele z tych kredytów ma dziś wskaźnik LtV przekraczający 100 proc. (co oznacza, że wartość hipoteki jest niższa niż wartość kredytu).Ustawa została jednak gruntownie zmieniona podczas sejmowego głosowania 5 sierpnia. W pierwotnej wersji projektu koszty przewalutowania miały być dzielone pół na pół na kredytobiorców i banki. Jednak posłowie niespodziewanie przegłosowali poprawkę SLD, która 90 proc. tych kosztów przerzuca na banki.

Na początku września nad ustawą głosował będzie Senat, który prawdopodobnie przywróci ją do pierwotnego kształtu.

Autor: mb / Źródło: TVN24 BiS

Zobacz także: