Drugie Śniadanie Mistrzów

Alina Makarczuk, Jarosław Wolski, Witold Jurasz, Sławomir Sierakowski

Jak wygląda sytuacja w Ukrainie, co planuje rosyjska armia, jak reaguje polski rząd i świat na inwazję Rosji. O tym mówili w "Drugim Śniadaniu Mistrzów" goście Marcina Mellera. - Ta sytuacja zmienia się z minuty na minutę. 24 lutego mój ojciec robił jeszcze w garaży "koktajle Mołotowa", 25 lutego zgłosił się do Wojsk Obrony Terytorialnej, a wczoraj złożył przysięgę wojskową, czyli oficjalnie dołączył do wojska ukraińskiego. Rozmawiałam z nim przed programem przez telefon i pytam: jak tam tato? On zawsze mówi: bronimy się, bronimy was, bronimy naszej ojczyzny - mówiła w Drugim Śniadaniu Mistrzów Alina Makarczuk, dziennikarka Radia Eska, Ukrainka.

 

Jarosław Wolski mówił o tym, jak wygląda obecnie sytuacja wojskowa w Ukrainie. - Tak naprawdę w tym momencie stoimy w przede dniu rosyjskiej ofensywy. Rosjanie bardzo wyraźnie gromadzą kolejne siły, ściągają rezerwy - te, które jeszcze mają - po to, by przygotować operację, której celem będzie odcięcie Kijowa od wschodu i zachodu - ocenił analityk wojenny. Sławomir Sierakowski komentował z kolei to, co w związku z sytuacją w Ukrainie robi polski rząd. - To była moja obawa, ale też nadzieja, że w Polsce pod wpływem tego szoku zewnętrznego, jakim jest wojna za naszą granicą i rozpadu porządku świata, jaki znaliśmy, zajdą dwa procesy, które będą skutkami ubocznymi tej wojny, na które nikt nie będzie miał siły ani uwagi, żeby się nimi zająć. Pierwszy to jest taki powolny anschluss Białorusi, chociaż on może nie być pełny, bo Łukaszenka się broni rękami i nogami, żeby jego armia weszła na Ukrainę. A drugi, to jest proces jakiegoś tolerowanego przez Zachód, w imię jedności i z powodów wyższej konieczności, tolerancja wobec jakiegoś półautorytaryzmu w Polsce - powiedział dziennikarz "Krytyki Politycznej".

 

Witold Jurasz komentował odnosił się natomiast do reakcji świata na inwazję Rosji na Ukrainę i sprawy nieudanego przekazania Ukrainie przez Polskę myśliwców MiG-29. - Będąc bardzo krytycznym wobec PiS uważam, że w tej sprawie rząd postąpił dokładnie tak, jak powinien. Jeżeli jest tak, że Stany Zjednoczone publicznie mówią, że dają zielone światło, żeby przekazać te samoloty, a potem, kiedy pada deklaracja, że moglibyśmy je przekazać, ale jako NATO, bo przecież taka była treść tego komunikatu, to ja uważam, że to jest słuszne - ocenił publicysta.