Audio: Rozmowa Piaseckiego
Adam Bodnar
Bałem się, że to się przerodzi w sceny z parlamentów z państw wschodnich, gdzie czasami widzieliśmy przemoc i okładanie się pięściami - powiedział w "Rozmowie Piaseckiego" Adam Bodnar, komentując sceny z sali plenarnej Sejmu między Romanem Giertychem a Jarosławem Kaczyńskim i posłami PiS. - To nie świadczy dobrze o parlamentaryzmie, że do takich scen dochodzi - stwierdził minister sprawiedliwości. Pytany o to, czy sprawą epitetów, jakie padały w stronę polityka KO, prokuratura zajmie się z urzędu, czy będzie czekała na zawiadomienie, powiedział, że jest "zawsze lepiej", gdy pojawia się zawiadomienie. - Warto podkreślać ten poziom manipulacji, który się tutaj pojawił. Jak można łączyć fakt uczestniczenia kolegi Romana Giertycha z kancelarii w przesłuchaniu pani Barbary Skrzypek z okolicznościami, które się później wydarzyły? I to jeszcze zwłaszcza w sytuacji, kiedy teraz Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadzi bardzo kompleksowe postępowanie, które wyjaśnia wszystkie te okoliczności - dodał Bodnar. Jego zdaniem "to, że PiS udało się doprowadzić do takiej narracji, jest szkodliwe". Minister pytany o to, dlaczego akurat Ewa Wrzosek, osoba zaangażowana po jednej stronie sporu politycznego, prowadziła przesłuchanie, powiedział, że nie można osobom, które położyły na szalę całą swoją karierę w walce o praworządność, kazać teraz "łapać złodziei rowerów". - Nie mam wpływu na to, który prokurator prowadzi jaką sprawę. To byłoby szkodliwe, gdybym ja starał się ich dobierać - podkreślił Bodnar. Pytany o sprawę Ryszarda Cyby oświadczył, że "w tej sprawie było wiele błędów i to na poziomie funkcjonowania różnych instytucji koordynacji działań ze sobą, jak również na takim poziomie komunikacyjnym".