"Ten rachunek potencjalnie zapłaci każda polska rodzina". Ministrowie o wyroku w sprawie szczepionek
- Wyrok dotyczy zerwania kontraktu na dostawę szczepionek, a polski rząd zapowiedział odwołanie od tej decyzji.
- Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda wskazała, że kwota 6 miliardów złotych odpowiada rocznym wydatkom na leki onkologiczne lub kształcenie rezydentów w Polsce.
- Ministerstwo Zdrowia analizuje obecnie możliwe scenariusze dalszego postępowania i ma 60 dni na wybór najkorzystniejszego wariantu.
- Przeszacowanie liczby zamówionych szczepionek może skutkować koniecznością utylizacji dużej liczby dawek, które nie zostaną wykorzystane.
O wyroku dotyczącym zerwania kontraktu na dostawę szczepionek dla Polski informowaliśmy wczoraj w tvn24.pl. Sąd pierwszej instancji w Brukseli orzekł w środę, że Polska musi odebrać od amerykańskiego koncernu Pfizer szczepionki przeciwko COVID-19 i zapłacić firmie 5 mld 644 mln zł. Według Ministerstwa Zdrowia do odbioru jest ok. 64 mln dawek szczepionki przeciwko COVID-19. Resort już wczoraj zapowiedał odwołanie od nieprawomocnego wyroku.
Dziś do sprawy odnieśli się przedstawiciele Ministerstwa Finansów i Ministerstwa Zdrowia.
Rachunek na 6 miliardów dolarów
- Tę decyzję podjął rząd PiS-u, rząd Mateusza Morawieckiego. W efekcie Polsce zostanie wystawiony rachunek na kwotę niemal 6 miliardów złotych. Ten rachunek potencjalnie zapłaci każda polska rodzina, każdy polski emeryt - mówił minister Andrzej Domański.
Jak tłumaczył, ta sytuacja nie jest konsekwencją decyzji podjętych przez nasz rząd ani decyzji podjętych przez Komisję Europejską, tylko faktu, że wyraźnie przeszacowano liczbę szczepionek, jakie będą potrzebne Polsce.
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zauważyła, że 6 miliardów złotych to również 64 miliony dawek szczepionki, którą będziemy zobowiązani odebrać i która będzie musiała być zutylizowana.
- Dla nas jest to szczególnie bulwersujące, dlatego że od wielu miesięcy pracujemy nad tym regularnie, spotykając się i z Ministerstwem Finansów, i z naszymi interesariuszami, NFZ, AOTMiT-em, związkami zawodowymi, z samorządami zawodowymi, ze szpitalami, z dyrektorami i rozmawiamy na temat tego, jak racjonalizować wydatki, jak przeznaczyć jak najwięcej środków na leczenie pacjentów - mówiła.
- My w Ministerstwie Zdrowia wiemy, że sześć miliardów złotych to dla nas roczny koszt leków dla pacjentów onkologicznych. Sześć miliardów złotych to roczne kształcenie rezydentów. Cztery i pół miliarda złotych od 1 lipca to koszty ustawy o minimalnym wynagrodzeniu, o której tak dużo rozmawialiśmy, która budziła tak dużo emocji - podkreślała Sobierańska-Grenda, przekładając kwotę na konkretne działania i zakupy w ochronie zdrowia.
- Te 6 miliardów złotych to sześć razy więcej tomografów komputerowych, trzy razy więcej rezonansów magnetycznych - tłumaczyła, dodając, że to również pięć miliardów na roczne utrzymanie ratownictwa medycznego w Polsce i miliard na chemioterapię.
"Dochowamy należytej staranności"
- Ja naprawdę nie kryję emocji z tego powodu, bo my zdajemy sobie sprawę, że na zdrowie potrzebujemy znacznych środków finansowych. Dla mnie to nie są tylko cyferki. Dla mnie to są konkretne świadczenia i konkretna pomoc, która mogłaby pójść dzisiaj w stronę pacjenta. I dlatego tak bardzo trudno mi się pogodzić z tym, że potencjalnie możemy te środki przeznaczyć na 64 miliony dawek, które nigdy nie będą służyły polskim pacjentom - mówiła.
Zapewniła również, że ministerstwo dochowa w tej sprawie należytej staranności. - Jesteśmy na etapie analizowania scenariuszy - poinformowała ministra zdrowia. - Mamy na to 60 dni, żeby wybrać wariant, który jest dla naszego państwa najkorzystniejszy - dodała Jolanta Sobierańska-Grenda, pytana o to, czy po wyroku dotyczącym Pfizera Polska będzie rzeczywiście musiała zapłacić blisko 6 mld zł i czy będzie wnioskowała do sądu w Brukseli o odroczenie terminu płatności.
- Tak po ludzku mnie po prostu szlag trafia, bo z panią minister ciągle szukamy nowych środków na zdrowie - 100, 200, 300 mln. Cały czas szukamy nowego finansowania, a tu nagle, z uwagi na nieudolność, partactwo, może złą wolę, nie przesądzam - 6 mld zł. Przecież to jest potężna kwota, potężna kwota dla budżetu całego naszego państwa, budżetu, na który wszyscy się składamy, wszyscy podatnicy i to jest bezpośrednio wina rządu PiS - stwierdził Domański.
"Była możliwość odstąpienia od umowy"
Polska nie musiała przystępować do umowy z Pfizerem - zaznaczył podczas konferencji dyrektor generalny w Ministerstwie Zdrowia Konrad Korbiński. Dodał, że w momencie zawierania umowy w 2021 r. mieliśmy już zakontraktowanych blisko 109 mln dawek szczepionki, a w magazynach było 30 mln niewykorzystanych dawek.
- W tym momencie poprzedni rząd podjął decyzję o tym, żeby przystąpić do kolejnego zamówienia - dodał. - Zamówienia, którego wolumen był olbrzymi (...), to było blisko 89 mln dawek łącznie na lata 2022-2024 - wskazał. Zaznaczył, że była możliwość odstąpienia od tej umowy, z której Ministerstwo Zdrowia nie skorzystało. - Jednocześnie po 11 dniach od upłynięcia terminu na odstąpienie od tej umowy skierowało do Komisji Europejskiej pisma związane z koniecznością obniżenia wolumenu zamówienia w ramach tego trzeciego zobowiązania - dodał. Dodał, że "wszelkie okoliczności w momencie podejmowania tej decyzji wskazywały, że zamówienie czy wolumen dedykowany dla Polski jest przeszacowany", co "będzie skutkowało koniecznością utylizacji dużej liczby szczepionek".
W sprawie nierzetelnego oszacowania liczby dawek szczepionek przeciwko COVID-19 w 2021 roku zawiadomienie do prokuratury złożyła Krajowa Administracja Skarbowa. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez ówczesne kierownictwo Ministerstwa Zdrowia.