Zuzanna Kuffel: Zawsze chciałaś być pielęgniarką?
Anna Mackiewicz, pielęgniarka: Zupełnie nie. W liceum byłam w biol-chemie, więc po maturze miałam wybór pomiędzy pielęgniarstwem, ratownictwem, fizjoterapią, kosmetologią albo medycyną. Nie miałam na tyle dobrych wyników egzaminów, by zdawać na medycynę. Uznałam, że pielęgniarstwo da mi rożne możliwości.
Studia przygotowały cię do pracy w zawodzie?
Na pewno zaskoczyło mnie to, jak obszerny materiał teoretyczny musiałam opanować. Pod tym kątem czułam się dobrze przygotowana. Jednak kiedy kończyłam studia licencjackie siedem lat temu, praktyka pozostawiała wiele do życzenia.
Dlaczego?
Na większości oddziałów studentów oddelegowuje się do czynności pielęgnacyjnych - do ubierania, karmienia i zmieniania pampersów pacjentom niesamodzielnym, leżącym. Kiedy to robimy, odciążamy pielęgniarki i opiekunów medycznych, ale niewiele się uczymy. Pobieranie krwi trenowałyśmy z koleżanką na sobie nawzajem pod nadzorem prowadzącej. Przez trzy lata studiów licencjackich miałam okazję dwa razy pobrać pacjentowi krew i tylko kilka razy próbowałam założyć wenflon.