- O konieczności uproszczenia procedur związanych ze skierowaniami mówiono też podczas posiedzenia sejmowej podkomisji stałej ds. zdrowia publicznego.
- Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że obecne rozwiązania generują niepotrzebne wizyty. Jakie działania w związku z tym podjęło?
- Finansowanie rehabilitacji medycznej systematycznie rośnie, jednak czas oczekiwania na świadczenia nadal jest bardzo długi. Ile wynosi?
- Co mogłoby usprawnić proces leczenia i skrócić kolejki? Eksperci podpowiadają.
- Żeby pójść do ortopedy musiałam pójść do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie. Ortopeda dał mi skierowanie na rezonans. Potem, znów od niego, ze skierowaniem na rehabilitację sprawdzałam, gdzie będę miała to najszybciej. Okazało się, że w szpitalu na Wołoskiej. Zadzwoniłam i okazało się, że na podstawie skierowania nie dostanę tych zabiegów i że muszę przyjść do lekarza w tym szpitalu i dopiero ponownie dostanę zlecenie na te same badania. Ile to jest wizyt? Zajmuję przecież kolejkę. Czy nie powinna to być jedna wizyta? - relacjonowała Joanna Wicha w podcaście News Michalskiego w ubiegły czwartek.
Joanna Wicha: zróbmy porządek z tymi skierowaniami
Problem związany z mnożeniem skierowań posłanka sygnalizowała również dzień wcześniej, podczas posiedzenia podkomisji stałej ds. zdrowia publicznego, której przewodniczy. Jak powiedziała Joanna Wicha, jej doświadczenia związane z próbą zapisania się na rehabilitację barku, to jeden z przykładów na zjawisko funkcjonujące w całym systemie.
Podobnie jest ze skierowaniami na badania laboratoryjne. Posłanka podkreślała, że często jest tak, że badanie można wykonać tylko w przychodni, która je wystawiła, co dla pacjentów nierzadko oznacza konieczność kilkukrotnych wizyt w oddalonych od ich domu czy pracy placówkach.
- Zróbmy porządek z tymi skierowaniami. To generuje tylko wizyty u lekarza - apelowała.
Dlaczego skierowanie na rehabilitację to za mało?
Do sprawy odniosła się Dominika Janiszewska-Kajka z Ministerstwa Zdrowia. Jak przyznała, rzeczywiście jest tak, że badania można wykonywać tylko w tym laboratorium, w którym dana przychodnia ma podpisany kontrakt.
- Są przychodnie dobrze zorganizowane, które mają umowę podwykonawczą z sieciówkami. Wtedy jest na tyle dużo elastyczności, że możemy te badania zrobić sobie np. w pobliżu zakładu pracy i jest idealnie. Ja sama też jestem przykładem pacjenta, który należy do przychodni, w której trzeba zrobić te badania i nigdzie indziej nie mogę iść z tym skierowaniem. Można byłoby tym zarządzić centralnie i ułatwiałoby to życie pacjentom. Staramy się niwelować takie absurdy - mówiła.
W kwestii rehabilitacji sprawa jednak jest nieco bardziej skomplikowana. Jak wyjaśniła, pacjent jest kierowany na rehabilitację przez ortopedę. Kolejnym krokiem jest wizyta, na której rehabilitant układa plan leczenia. - Może się posiłkować tym, co napisał ortopeda, ale ważna jest też kwestia kodu skierowania. Bardzo często na dany rodzaj rehabilitacji są kierowani pacjenci z danym rozpoznaniem. Osoby z tym samym rozpoznaniem mogą mieć inny stan kliniczny, więc powinny mieć też zróżnicowaną rehabilitację - tłumaczyła Janiszewska-Kajka.
- To ma na celu zniwelowanie kolejek, bo są pozapychane. Chcielibyśmy odblokować je dla najbardziej potrzebujących, a ci, którzy mogą sami dojechać, nie muszą mieć fizjoterapii domowej. Postaramy się pewne absurdy zlikwidować, bo to koszyk, który dawno nie był zmieniany. Będziemy się też zastanawiać nad wyodrębnieniem rehabilitacji onkologicznej - zapowiedziała.
Finansowanie rehabilitacji medycznej rośnie, a w kolejce czeka się pół roku
Przedstawicielka resortu zdrowia podkreśliła, że skala finansowania świadczeń w rehabilitacji dynamicznie rośnie. W ambulatoryjnej opiece specjalistycznej wartość rozliczonych usług wzrosła z około 1,3 mld zł w 2023 roku do 1,85 mld zł w 2025 roku. W tym roku prawdopodobnie przekroczy 2 mld zł. Jeszcze więcej nakładów jest kierowanych na rehabilitację szpitalną. W 2023 roku było to 6,5 mld zł, w 2025 7,79 mld zł, a w 2026 roku rozliczone świadczenia przekroczą wartość 8,3 mld zł.
Mimo to kolejki do rehabilitacji wciąż są bardzo długie. Według Barometru WHC średni czas oczekiwania na rehabilitację medyczną wynosi 6,5 miesiąca. To jednak tylko jedna ze składowych wydłużonego procesu związanego z diagnozowaniem, leczeniem i rekonwalescencją, co obrazuje przykład opisany w raporcie WHC z 2025 roku.
"Uwzględnionym w analizie czasu oczekiwania na świadczenia przypadkiem jest historia 56-letniego mężczyzny ze zwyrodnieniem stawu kolanowego, który nie może chodzić z powodu bólu w kolanie, korzysta raz w roku z sanatorium oraz 2-3 razy w roku z rehabilitacji finansowanej przez NFZ. Pomimo tego, iż jest to przypadek stabilny, ból pojawia się podczas chodzenia i wstawania, przez co pacjent porusza się o kulach. Zanim zasięgnie porady ortopedy, poczeka na wizytę średnio 2,4 mies. Czekając na rezonans magnetyczny stawu kolanowego 4,0 mies., zostanie wreszcie zakwalifikowany do operacji endoprotezoplastyki stawu kolanowego. Jednak na wykonanie tego świadczenia przyjdzie mu dodatkowo poczekać średnio 18,9 mies." - czytamy.
- Mamy znaczące zasoby kadrowe, rosnące finansowanie, natomiast nadal ograniczenia w dostępności - przyznała w Sejmie Dominika Janiszewska-Kajka.
Jak skrócić kolejki i zmniejszyć liczbę skierowań? Ekspert podpowiada rozwiązanie
Jednym z rozwiązań problemu mnożenia wizyt i skierowań mogłoby być opracowanie jednolitych ścieżek diagnostyczno,-terapeutycznych, na co zwracał uwagę w grudniu ubiegłego roku, w rozmowie z TVN24+, dr Robert Mołdach z Instytutu Zdrowia i Demokracji. - Na świecie to rozwiązanie funkcjonuje już od kilkudziesięciu lat. Działa to tak, że jeżeli lekarz podstawowej opieki zdrowotnej widzi u pacjenta problem zdrowotny, ma podpowiedź, jakie powinien wykonać badania, aby skierować go już z kompletem wyników do specjalisty, jeśli będzie taka potrzeba - mówił.
Ekspert wracał do tego rozwiązania w rozmowie z nami również w marcu tego roku. Podkreślał, że wykorzystanie takich ścieżek w centralnej e-rejestracji pozwoliłoby w pełni wykorzystać potencjał jednego z flagowych narzędzi cyfryzacji w ochronie zdrowia
- Z faktu, że będziemy mogli elektronicznie zamówić i odwołać wizytę nie wynika to, że skrócą się kolejki. Problemem pozostaje brak ustalonej ścieżki terapeutycznej. Pacjent zapisuje się na wizytę, wychodzi z niej i trafia na koniec kolejnej kolejki. Równo z wizytą u specjalisty powinien być zapisywany na szereg kolejnych, bo jesteśmy w stanie przewidzieć jego dalsze kroki - oceniał.