Naprawa ochrony zdrowia to wyzwanie na lata. Czy jest gotowość na "wyjście poza tryb wyborczy"?
- Przedstawiciele rządu i opozycji zadeklarowali podczas Okrągłego Stołu dla Ochrony Zdrowia gotowość do ponadpartyjnej współpracy. Są jednak warunki
- Wskazano na konieczność dostosowania systemu do nowych wyzwań. Jakich konkretnie?
- Eksperci podkreślili potrzebę integracji środowiska politycznego oraz opracowania całościowej strategii dla całego systemu ochrony zdrowia.
- Takiej zmiany nie da się dokonać ani w jeden dzień, ani w jeden tydzień. Taka zmiana musi trwać, jeśli ma być całościowa i wyleczyć system. Będzie się toczyć i wykraczać poza tę kadencję - mówiła przewodnicząca Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, otwierając wtorkowe spotkanie, na którym zabrakło jej koalicjantów z Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Wiceminister zdrowia: system trzeba dostosować do zmieniających się wyzwań
Obecny na posiedzeniu wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski przyznał, że reforma ochrony zdrowia to plan, który będzie musiał trwać kilka lat, a jego wdrażanie będzie wymagało ponadpartyjnego porozumienia.
- Kto nie sprawowałby w tym kraju władzy, będzie musiał go kontynuować. To, co zaprezentowała ostatnio minister Jolanta Sobierańska-Grenda, to prowadzenie stałych działań porządkujących system ochrony zdrowia i wdrażanie reform potrzebnych tu i teraz, ale i zmierzających do dalszego ciągu reform. Chodzi o uporządkowanie tych wielu problemów, które istnieją już od wielu lat i o których mówiło się, ale nic istotnego, poza tym mówieniem, się nie działo - powiedział Maciejewski.
Przypomnijmy, szefowa resortu zdrowia zapowiedziała w ubiegłą środę między innymi wprowadzenie maksymalnych poziomów wynagrodzeń medyków i limitów na to, ile lecznice będą mogły procentowo przeznaczać w swoich budżetach na płace. Na stole położyła też m.in. jawność konkursów na świadczenia medyczne, przyspieszenie wdrażania rozwiązań w ramach centralnej e-rejestracji czy wprowadzenie e-kolejki. Wiceminister Tomasz Maciejewski przyznał podczas Okrągłego Stołu, że te zabiegi mają doprowadzić do zwiększenia przejrzystości wydatkowania pieniędzy wpływających do systemu ochrony zdrowia. W długofalowym ujęciu potrzebna jest jednak głębsza reforma.
- Ten system był dobry na czasy, w których powstawał, ale świat się zmienił. System szpitalnictwa był dostosowany do takich warunków, jakie były w latach 60., ale byliśmy też zabezpieczeniem medycznym dla Układu Warszawskiego. W tej chwili mamy zupełnie inne wyzwania i musimy o tym pamiętać. Demografia to też element, który nie został do tej pory zaopiekowany. To nie tylko nasze wyzwania, ale i europejskie. Polskie społeczeństwo starzeje się jednak wyjątkowo szybko w stosunku do innych krajów - powiedział.
Doradca prezydenta: składka zdrowotna do zmiany? Nie teraz
Wraz z postępem procesów demograficznych spada m.in. baza osób płacących składkę zdrowotną, a rośnie udział w strukturze społecznej osób w wieku poprodukcyjnym. W efekcie tych zmian rosną potrzeby zdrowotne, a źródło ich finansowania staje się coraz mniej wydolne. To tylko jedno, ale istotne zjawisko, przekładające się na to, że do budżetu ochrony zdrowia coraz więcej trzeba dokładać z kasy państwa.
Obecny na posiedzeniu prof. Piotr Czauderna, doradca prezydenta Karola Nawrockiego ds. ochrony zdrowia, powiedział, że znajdujemy się w momencie dziejowym, w którym pojawia się przestrzeń na oczekiwane głębokie zmiany, z dużą szansą na społeczne poparcie dla nich.
- Jak na razie mam uczucie niedosytu i nie chciałbym, abyśmy ten moment dziejowy zmarnowali, bo długo nie może się powtórzyć. Dyskusja o podwyżce składki zdrowotnej, mimo że potrzebna, w obecnej sytuacji będzie dosyć trudna. To też temat, od którego nie można uciekać - powiedział.
Czauderna odniósł się też do kwestii propozycji wprowadzenia limitu stawki godzinowej za pracę medyka. Według szefowej resortu zdrowia miałoby to być 240 złotych.
- Trzeba mieć informacje, żeby podejmować decyzje. Jeśli mówimy o ustawie, mającej pozwolić na uzyskanie danych dotyczących zarobków lekarzy [po numerze PESEL - czeka na podpis prezydenta - red.], tego, jaka jest skala problemu [kominów płacowych - red.], a zanim te dane zostały zebrane, podejmujemy decyzje, że jakieś progi wyznaczamy, to ta kolejność jest nie taka, jaka być powinna - ocenił, zapewniając jednocześnie o chęci współpracy Kancelarii Prezydenta przy zmianach w ochronie zdrowia.
Opozycja: zmiany w służbie zdrowia wymagają decyzji politycznych
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zarzucili stronie rządowej brak realnych działań. Senator Stanisław Karczewski przypomniał, że na profilaktykę przeznacza się w Polsce zaledwie 2 proc. budżetu na zdrowie, czyli ponad dwukrotnie mniejszy odsetek niż średnia europejska (5 proc.). Powołanie na stanowisko ministra zdrowia najpierw Izabeli Leszczyny, a potem apolitycznej Jolanty Sobierańskiej-Grendy ocenił natomiast jako eksperymenty polityczne.
- Ministerstwo nie ma teraz takiej pozycji politycznej, żeby cokolwiek zmienić - powiedział, a wśród postulatów zmian wymienił propozycje wysuwane już wcześniej przez PiS. To, po pierwsze, ujednolicenie organów założycielskich tak, aby szpitale na danym terenie miały jednego właściciela i nie konkurowały ze sobą o te same zasoby. Drugą propozycją miałoby być oddzielenie państwowej służby zdrowia od prywatnej.
- Słów było już ogromnie dużo i nadal jesteśmy w punkcie wyjścia. Kurs powinien być jeden: na dobro pacjenta. Każdy akt prawny, każdą zmianę w systemie ochrony zdrowia powinniśmy, jak papierkiem lakmusowym, badać pod kątem tego, co się stanie z pacjentem - apelowała Urszula Demkow z Polski 2050, która w resorcie zdrowia kierowanym przez Izabelę Leszczynę pełniła funkcję wiceministra zdrowia.
Pacjenci i eksperci: bez integracji środowiska politycznego to się nie uda
Debatę toczącą się między politykami skrytykowali eksperci i przedstawiciele organizacji pacjenckich.
- Naszym największym postulatem jest wyjście poza tryb wyborczy i partyjną silosowość. Zdrowie nie może być kartą przetargową przy każdych wyborach. Planowanie długofalowe jest możliwe, a przykładem jest opracowana na dziesięć lat Narodowa Strategia Onkologiczna. Oczekujemy opracowania takiej strategii dla całego systemu, stworzonej przy udziale wszystkich sił politycznych i interesariuszy systemu - mówiła Dorota Korycińska z Federacji Pacjentów Onkologicznych.
- Napisałem trzy raporty o tym, jak bardzo w systemie nie ma pieniędzy i, o dziwo, nie ma ich - ironizował Wojciech Wiśniewski z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego. Jak dodał, fundamentalnym zadaniem jest przywrócenie stabilności finansowej Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Przypomnijmy, wciąż niezałatana jest kilkunastomiliardowa luka w kasie NFZ w tym roku, a spodziewany niedobór w roku przyszłym to 22 mld zł. Zdaniem Wiśniewskiego, krótkoterminowo takie bilansowanie jest możliwe wyłącznie poprzez dosypanie pieniędzy z budżetu państwa.
- Docelowo jednak powinniśmy zmierzać w stronę finansowania z podatków, uzupełnionych nowoczesnymi formami opodatkowania, takimi jak podatki od grzechu [np. od niezdrowej żywności czy alkoholu - red.] - przekonywał ekspert.
- Jedynym od kilkunastu lat momentem, kiedy w Sejmie widzieliśmy wdrażanie konsekwentnej polityki zdrowotnej, był rok 2016. Przyjęty był wtedy program "Narodowa Służba Zdrowia". Można się z nim było zgadzać lub nie, ale był wytyczony kierunek. W kolejnych latach zostało to zarzucone. Przygotujcie solidną książeczkę z rozwiązaniami, a nie kilka punktów - wskazywał Wojciech Wiśniewski.
Ekspert zaapelował również o to, by środowisko polityczne mocniej zintegrowało się wokół celu, jakim jest naprawa systemu ochrony zdrowia. W jego ocenie potrzeba jak najwięcej ponadpartyjnych spotkań roboczych.
- Musicie przekonać nie tylko nas, ale i siebie nawzajem. Musicie się zdecydować na plan ponadpolityczny, bo mamy ustrój taki, jaki mamy i rząd musi współpracować z prezydentem. Najbardziej odważne zmiany muszą zajść w roku 2027-2028 i ta kooperacja będzie do tego niezbędna. A jest naprawdę masa rzeczy, w których się państwo zgadzacie - skwitował.