Nowy kod męskiej płodności? Duże badania pokazały, kiedy "mężczyznom" najbardziej się chce

shutterstock_2113737809
Naukowcy zbadali wpływ mikroplastiku na plemniki
Źródło: TVN24
Pora roku ma bezpośredni wpływ na męską płodność - tak wynika z dużych badań przeprowadzonych na grupie mężczyzn z różnych stref klimatycznych. Odkrycie to rzuca nowe światło na proces planowania ciąży i biologiczne mechanizmy sterujące ludzką prokreacją. Kiedy męskie plemniki wrzucają "szósty bieg"?

Zrozumienie mechanizmów regulujących ludzką płodność od lat pozostaje jednym z bardziej złożonych wyzwań medycyny. Wśród pytań, które powracają w badaniach nad rozrodczością, znajduje się także to, czy zmienność pór roku przekłada się na jakość nasienia. Odpowiedzi dostarczyły szeroko zakrojone analizy przeprowadzone przez międzynarodowy zespół badaczy z Danii, Kanady i Wielkiej Brytanii. Ich wyniki opublikowano na łamach czasopisma "Reproductive Biology and Endocrinology". Dane te wskazują, że męska fizjologia może być w większym stopniu zsynchronizowana z cyklem rocznym, niż dotąd przypuszczano.

Od mroźnej północy po słoneczne południe

Naukowcy postanowili przyjrzeć się temu zagadnieniu w skali, jakiej dotąd nie stosowano. Analizie poddano próbki nasienia 15 581 mężczyzn w wieku od 18 do 45 lat. Kluczowe było jednak nie tylko to, ilu uczestników włączono do badania, lecz także skąd pochodzili. Aby ograniczyć ryzyko, że obserwowane różnice będą wyłącznie efektem lokalnej pogody, badacze zestawili ze sobą dwie populacje żyjące w skrajnie odmiennych warunkach klimatycznych - mieszkańców Danii oraz Florydy w Stanach Zjednoczonych. Tak zaprojektowana próba pozwoliła oddzielić wpływ bieżącej temperatury powietrza od ewentualnych, głębiej zakorzenionych mechanizmów biologicznych.

Wynik analizy okazał się spójny i jednoznaczny. Najwyższą ruchliwość plemników odnotowywano w miesiącach letnich, natomiast najniższą zimą. Co istotne, ten sam sezonowy wzorzec występował w obu badanych grupach. Nie miało znaczenia, czy uczestnik badania doświadczał surowej skandynawskiej zimy, czy łagodnych, subtropikalnych warunków południa USA - rytm zmian pozostawał taki sam. To właśnie ta powtarzalność w odmiennych strefach klimatycznych stała się jednym z najmocniejszych argumentów przemawiających za istnieniem wewnętrznego, sezonowo regulowanego mechanizmu wpływającego na męską płodność.

Zagadka Florydy i zaskoczenie naukowców

Na szczególną uwagę zasługują dane z Florydy. To region, w którym przez większą część roku utrzymują się wysokie temperatury, a zimy są łagodne i krótkie. Można by więc oczekiwać, że przy tak niewielkich wahaniach klimatycznych sezonowy efekt będzie słabszy lub wręcz niezauważalny. Tymczasem było odwrotnie. Aktywność plemników u mężczyzn mieszkających na południu USA zmieniała się w tym samym rytmie co w Danii - najwyższe wartości osiągała latem, a najniższe zimą.

To spostrzeżenie podważa intuicyjne wyjaśnienie, że decydująca jest po prostu temperatura powietrza. Wszystko wskazuje na to, że większe znaczenie ma szeroko rozumiany kontekst sezonowy - być może związany z długością dnia, ekspozycją na światło czy cyklicznymi zmianami hormonalnymi.

Autorzy badania nie ukrywali zaskoczenia. Prof. Allan Pacey z University of Manchester, cytowany przez BBC News, przyznał: - Zaskoczyło nas, że w dwóch zupełnie różnych strefach klimatycznych obserwujemy tę samą sezonową zależność. To sugeruje, że ludzki organizm ma wbudowany mechanizm reagowania na pory roku, który działa niezależnie od tego, czy przebywamy w klimatyzowanych pomieszczeniach, czy chronimy się przed mrozem grubym płaszczem.

Liczebność to nie wszystko - liczy się tempo

Warto doprecyzować, co w tym kontekście oznacza "lepsza jakość" nasienia latem. Analiza wykazała, że liczba plemników w ejakulacie pozostawała w ciągu roku względnie stała. U poszczególnych mężczyzn nie obserwowano istotnych sezonowych wahań ani w zależności od miesiąca, ani od miejsca zamieszkania. Różnice dotyczyły innego parametru - ruchliwości, czyli zdolności plemników do sprawnego przemieszczania się.

Najwyższe wartości ruchliwości odnotowywano w czerwcu i lipcu, natomiast najniższe w grudniu oraz styczniu. Z perspektywy biologii rozrodu to właśnie ten wskaźnik ma kluczowe znaczenie dla skutecznego zapłodnienia. Sama obecność odpowiedniej liczby komórek nie wystarcza - muszą one jeszcze dotrzeć do komórki jajowej.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) precyzyjnie określa normy w tym zakresie. Co najmniej 40 proc. plemników powinno wykazywać ruchliwość ogólną, a w tej grupie minimum 32 proc. - tzw. ruch postępowy, czyli efektywne przemieszczanie się naprzód. Innymi słowy, liczy się nie tylko to, ile komórek znajduje się w ejakulacie, lecz także to, jak skutecznie potrafią one pokonać drogę prowadzącą do zapłodnienia.

Wewnętrzny termostat: 37 stopni to za dużo

Choć sezonowość zmian nie wynika bezpośrednio z temperatury powietrza, sama temperatura organizmu - a dokładniej jąder – ma dla płodności znaczenie kluczowe. Badania jednoznacznie pokazują, że aby utrzymać optymalną ruchliwość plemników, jądra muszą funkcjonować w warunkach o 2-4 stopnie Celsjusza chłodniejszych niż ogólna temperatura ciała, która wynosi przeciętnie około 37 stopni.

To niewielkie, ale precyzyjnie regulowane "okno termiczne" ma fundamentalne znaczenie dla procesu powstawania i dojrzewania plemników. Każde wyraźniejsze odchylenie - zarówno przegrzanie, jak i nadmierne wychłodzenie - prowadzi do spadku ich aktywności. Gdy temperatura w mosznie wykracza poza optymalny zakres, ruchliwość plemników obniża się, a ich zdolność do zapłodnienia maleje.

Z tego powodu jądra znajdują się poza jamą brzuszną. To rozwiązanie anatomiczne nie jest przypadkowe - umożliwia skuteczniejszą regulację temperatury i tworzy warunki niezbędne do prawidłowego przebiegu spermatogenezy.

Survival w drogach rodnych: wyścig z czasem i kwasem

Gdy plemniki dostaną się do dróg rodnych kobiety, rozpoczyna się etap, w którym decydują nie tylko ich parametry, ale także warunki środowiska. W typowych okolicznościach zachowują zdolność do przeżycia przez 48-72 godziny. To stosunkowo krótki czas, biorąc pod uwagę, że zapłodnienie jest możliwe wyłącznie w ściśle określonym momencie cyklu.

Organizm kobiety dysponuje jednak mechanizmem, który może ten czas wydłużyć. W okresie okołoowulacyjnym pojawia się tzw. śluz płodny - wydzielina o właściwościach sprzyjających przeżyciu i transportowi plemników. W jego obecności komórki rozrodcze mogą przetrwać nawet 5-7 dni, zachowując zdolność do zapłodnienia.

Ma to znaczenie, ponieważ środowisko pochwy i szyjki macicy jest naturalnie kwaśne. Takie pH stanowi barierę ochronną przed drobnoustrojami, ale jednocześnie utrudnia przeżycie plemników. Śluz płodny częściowo neutralizuje to środowisko, tworzy warunki sprzyjające ich migracji i ułatwia przemieszczanie się w kierunku komórki jajowej. W efekcie odpowiednia ruchliwość plemników, połączona z korzystnym momentem cyklu i właściwościami śluzu, znacząco zwiększa prawdopodobieństwo zapłodnienia.

Styl życia, czyli jak wspomóc biologię

Choć zmienności pór roku nie jesteśmy w stanie kontrolować, na wiele innych czynników wpływ mamy bezpośredni. Naukowcy podkreślają, że jakość nasienia w dużej mierze odzwierciedla codzienne wybory. Styl życia może wspierać naturalny, sezonowy wzrost ruchliwości plemników - albo go wyraźnie osłabiać. Wśród rekomendacji najczęściej pojawia się regularna aktywność fizyczna, zwłaszcza trening siłowy, który sprzyja utrzymaniu prawidłowej masy ciała i równowagi hormonalnej.

Równie istotna jest dieta. Proces powstawania plemników jest wymagający metabolicznie, dlatego organizm potrzebuje stałego dostępu do określonych składników odżywczych. Do najważniejszych należą cynk i selen - pierwiastki wspierające prawidłową budowę oraz funkcjonowanie komórek rozrodczych. Istotną rolę odgrywa także karnityna, uczestnicząca w procesach energetycznych, które umożliwiają plemnikom aktywne przemieszczanie się. Kwas foliowy jest niezbędny dla prawidłowych podziałów komórkowych, a witaminy C i E działają jako antyoksydanty, chroniąc komórki przed stresem oksydacyjnym i uszkodzeniami.

Czego unikać? Grzejniki pod kontrolą

Świadomość, jak istotna jest niższa temperatura jąder, przekłada się na konkretne zalecenia. Wszystko, co prowadzi do ich przegrzewania, może pogarszać parametry nasienia. Do najczęściej wymienianych czynników należą regularne wizyty w saunie, długie gorące kąpiele czy noszenie bardzo ciasnej bielizny. Współcześnie zwraca się również uwagę na inny, mniej oczywisty nawyk – trzymanie laptopa bezpośrednio na kolanach. Urządzenie emituje ciepło, które podnosi lokalną temperaturę i może negatywnie wpływać na proces powstawania plemników.

Nie zmienia się natomiast lista czynników toksycznych. Palenie tytoniu oraz nadmierne spożycie alkoholu od lat znajdują się wśród najważniejszych przyczyn obniżonej ruchliwości plemników. Substancje zawarte w dymie papierosowym i alkoholu nasilają stres oksydacyjny, zaburzają procesy metaboliczne i osłabiają zdolność komórek rozrodczych do efektywnego przemieszczania się.

Warto więc wiedzieć, że choć miesiące letnie sprzyjają najwyższej ruchliwości plemników, sezon nie jest jedynym czynnikiem decydującym o płodności. Naturalny wzrost parametrów w czerwcu i lipcu może stanowić dodatkowy atut, jednak ostateczny efekt zależy od codziennych nawyków. Dbałość o styl życia i unikanie przegrzewania jąder pozostają kluczowe przez cały rok.

Opracowanie Agata Daniluk/ap

Czytaj także: