Fałszywe leki, prawdziwe ofiary. GIF ostrzega

Leki
"Dostęp jest tak łatwy, że aż niewyobrażalny". Reportaż "Uwagi!" TVN
Źródło: Uwaga TVN
Za nielegalnym handlem lekami w większości przypadków nie stoi fałszowanie recept, ale ich świadome wystawianie przez lekarzy działających w ramach zorganizowanych grup przestępczych - mówi Łukasz Pietrzak, główny inspektor farmaceutyczny. Legalnie wypisywane i realizowane w aptekach preparaty - głównie silne opioidy - trafiają potem do sprzedaży w sieci, gdzie przynoszą nawet kilkunastokrotny zysk i coraz częściej prowadzą do tragedii.
Kluczowe fakty:
  • Nadużywanie i fałszowanie leków to narastający problem zdrowotny i przestępczy, powodujący w Polsce ok. 4 tysięcy zgonów rocznie i generujący zyski większe niż handel narkotykami.
  • Nielegalny handel lekami opiera się głównie na legalnie wystawianych receptach, a nie ich fałszowaniu; największe zyski przynosi sprzedaż opioidów w internecie.
  • Leki są kupowane nie tylko przez osoby uzależnione, lecz także przez młodych ludzi traktujących je jako "bezpieczniejsze" niż narkotyki, co prowadzi do śmiertelnych zatruć.
  • Więcej artykułów o tematyce zdrowotnej znajdziesz tutaj.

- Lek, którego opakowanie kosztuje w aptece kilkaset złotych, w sieci bywa sprzedawany po 50-80 zł za jedną tabletkę. Zysk przekracza dziesięciokrotność ceny zakupu - mówi inspektor.

"Znalazłam pusty listek". Na ratunek było już za późno

Jak wyjaśnia, kupującymi nie są wyłącznie osoby uzależnione, lecz także te eksperymentujące z substancjami psychoaktywnymi, które utożsamiają lek z bezpieczeństwem. Tymczasem wysokie dawki opioidów mogą prowadzić do porażenia ośrodka oddechowego i śmierci, zwłaszcza u osób, które nigdy wcześniej ich nie stosowały. Tym bardziej, że niejednokrotnie te preparaty dodatkowo poddawane są modyfikacji przez nielegalnych sprzedawców.

Nad tym problemem w październiku pochylili się reporterzy Uwagi! TVN. Z ich ustaleń wynika, że zwłaszcza dla młodych ludzi pierwszy kontakt z substancjami psychotropowymi to nie narkotyki, ale właśnie leki - zwłaszcza opioidy i benzodiazepiny. W reportażu Anny Mierzejewskiej i Jakuba Stachowiaka opisany został przypadek 21-letniego Kuby z Lubina. - Powiedział skąd bierze, gdzie jeździ do lekarza, który wypisuje mu te leki. On nie chciał pomocy, chciał leki, więcej leków - mówiła w materiale Aleksandra, siostra Kuby.

- Po cichu weszłam do jego pokoju. Leżał w totalnie normalnej pozycji, z nogą na kołdrze. Chciałam przeszukać mu pokój, by dowiedzieć się, co bierze. Znalazłam pusty listek - mówi Aleksandra. - To była morfina o przedłużonym uwalnianiu. Gramatura jednej tabletki to było 200 miligramów. Nie wiem, kto mu to sprzedał, ale nawet jedna tabletka by go zabiła, od lekarzy wiem, że to śmiertelna dawka, tym bardziej dla osoby, która nigdy wcześniej nie brała morfiny - mówi matka Kuby.

Na pomoc było już za późno. 21-latek zmarł. Morfinę kupił prawdopodobnie przez internetowy komunikator.

Ponad dwukrotnie więcej ofiar niż w wypadkach

Skala nadużyć w preskrypcji leków o działaniu narkotycznym jest monitorowana ogólnopolsko. Centrum e-Zdrowia, we współpracy z GIF, Ministerstwem Zdrowia i organami ścigania, analizuje ogromne liczby recept rocznie. Administracja dysponuje wszystkimi danymi powiązanymi z wystawianiem i realizacją recept. Dodatkowo posiada ona informacje o drodze leku na każdym etapie dystrybucji.

- Umiejętne analizy tych danych, często także ich krzyżowanie, dają nam wiedzę o każdej aktywności przy danym leku. Współpraca instytucji i wymiana informacji pozwalają efektywnie wykrywać różne nadużycia lekowe - podkreśla GIF.

Zmiany prawne przełożyły się m.in. na rynek medycznej marihuany. W 2024 r. do Polski trafiło ok. 12 ton suszu, natomiast od stycznia do września 2025 r. - ok. czterech ton, co oznacza spadek o 50-60 proc. bez załamania popytu.

GIF zwraca także uwagę na to, że nieprawidłowe stosowanie substancji psychoaktywnych - w tym leków - odpowiada w Polsce za ok. czterech tys. zgonów rocznie, ponad dwukrotnie więcej niż wypadki drogowe.

Proceder bardziej opłacalny niż handel narkotykami

Zdaniem GIF największym zagrożeniem pozostają leki sfałszowane. - W jednej z akcji Europolu niemal połowa podejrzanych przesyłek zawierała nielegalne farmaceutyki - powiedział.

Wyjaśnił, że najczęściej przemycane na Zachód są sfałszowane leki na odchudzanie (GLP-1), opioidy, psychotropy, botoks oraz sterydy anaboliczne, głównie z Chin, Indii i Korei Południowej. O tym problemie pisaliśmy we wrześniu. - W ostatnich miesiącach gwałtownie wzrosła liczba sfałszowanych leków na cukrzycę i chorobę otyłościową, sprzedawanych online na terenie Unii Europejskiej - ostrzegał wówczas Główny Inspektor Farmaceutyczny.

Jak wyjaśniała w rozmowie z tvn24.pl dr n. med. Anna Ścibisz, specjalistka kardiologii oraz obesitolożka, certyfikowane przez Polskie Towarzystwo Leczenia Otyłości, analogi GLP-1 mają naśladować hormon (glukagonopodobny peptyd-1 - stąd skrót "GLP-1"), który jest naturalnie wytwarzany w jelitach. Takie leki działają na trzustkę, stabilizując poziom glukozy i insuliny. Spowalniają opróżnianie przewodu pokarmowego, sprawiając, że pokarm na trochę dłużej zatrzymuje się w żołądku, a stamtąd idzie sygnał - "jestem pełen, nie potrzebuję na razie więcej jedzenia". Pobudzają też ośrodek głodu i sytości w mózgu. Wszystko to jest bardzo pomocne w leczeniu otyłości.

"Kupowanie ich z niepewnego źródła to poważne zagrożenie dla zdrowia - może skutkować brakiem efektów leczenia i postępem choroby oraz poważnymi powikłaniami" - podkreślają polscy eksperci.

Według danych WHO fałszowanie leków przynosi zyski rzędu 250-500 tys. dolarów przy inwestycji 1 tys. dolarów, co czyni ten proceder bardziej opłacalnym niż handel narkotykami. I bezpieczniejszym dla przestępców, choć dla pacjentów i budżetu państwa już niekoniecznie.

Czytaj także: