Najpierw problemy w łóżku, trzy lata później zawał. To poważny medyczny objaw

shutterstock_1531599668
Co może pomóc w zapobieganiu zawałom serca
Źródło: tvn24
Męskie kłopoty w sypialni to nie tylko problem z intymnością, ale przede wszystkim sygnał alarmowy wysyłany przez układ krążenia. Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne (AHA) oraz Amerykańskie Towarzystwo Urologiczne (AUA) biją na alarm: zaburzenia erekcji mogą wyprzedzać objawy choroby wieńcowej i zawał o kilka lat. Nie czekaj, aż stanie serce. Polscy lekarze potwierdzają.
Kluczowe fakty:
  • Zaburzenia erekcji (ED) mogą być wczesnym sygnałem chorób serca - często pojawiają się kilka lat przed zawałem. Jaki mechanizm fizjologiczny tłumaczy związek między erekcją a sercem i o jakich innych schorzeniach to świadczy?
  • W diagnostyce medycznej lekarze odchodzą od uproszczonego postrzegania erekcji w kategoriach "jest lub jej nie ma". Specjaliści posługują się skalą twardości erekcji. Do czego ją porównują?
  • Zaburzenia erekcji można i powinno się leczyć? Do jakiego lekarza pójść i kiedy?
  • Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie"

Współczesna medycyna coraz częściej traktuje sprawność seksualną mężczyzny jako swoisty "papierek lakmusowy" ogólnego stanu zdrowia. W Polsce zaburzenia erekcji mogą dotyczyć nawet 2-3 milionów mężczyzn - przede wszystkim po 50. roku życia, choć problem coraz częściej pojawia się także u młodszych. Mimo tak dużej skali zjawiska zaledwie około 15 procent panów decyduje się na konsultację lekarską. Tymczasem z punktu widzenia medycyny to właśnie moment pojawienia się pierwszych problemów w sypialni bywa kluczowy - od tego sygnału do poważnych incydentów kardiologicznych może minąć zaledwie kilka lat.

Lekarz ma obowiązek ostrzec pacjenta

Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne (AHA) od wielu lat publikuje raporty, z których wynika, że zaburzenia erekcji nie są izolowanym problemem, lecz często pierwszym objawem poważnej choroby układu krążenia. Według ekspertów AHA, u wielu pacjentów kłopoty ze wzwodem pojawiają się o rok, dwa, a nawet trzy lata wcześniej niż typowe, alarmujące objawy choroby wieńcowej, takie jak dławica piersiowa (angina pectoris), objawiająca się uciskiem i bólem w klatce piersiowej. Inne dane wskazują nawet na średni okres pięciu lat wyprzedzenia przed wystąpieniem zawału serca lub udaru mózgu.

W odpowiedzi na te alarmujące doniesienia, Amerykańskie Towarzystwo Urologiczne (AUA) zdecydowało się na zaostrzenie swoich najnowszych rekomendacji. Zgodnie z nimi, lekarz urolog - lub jakikolwiek inny specjalista, do którego zgłosi się pacjent z zaburzeniami erekcji - ma obowiązek poinformować go, że znajduje się w grupie podwyższonego ryzyka wystąpienia zawału serca. AUA podkreśla, że informacja ta nie może pozostać jedynie w sferze wiedzy medycznej, ale musi zostać jasno przekazana pacjentowi jako element profilaktyki ratującej życie. Kolejnym niezbędnym krokiem, na który wskazują eksperci, jest wdrożenie poszerzonej diagnostyki kardiologicznej oraz, w razie potrzeby, odpowiedniego leczenia.

Hydraulika męskości

Aby zrozumieć, dlaczego to właśnie naczynia w prąciu jako pierwsze dają znać o nadchodzącym zagrożeniu, należy przyjrzeć się mechanizmowi powstawania wzwodu. Cały proces jest skomplikowaną operacją "hydrauliczną", która zazwyczaj zaczyna się od podniecenia. Wówczas mózg wysyła sygnał do mięśni gładkich, otaczających tętnice w prąciu. Pod wpływem tego impulsu mięśnie rozluźniają się, co powoduje, że światło tętnic gwałtownie się poszerza. Dzięki temu następuje zwiększony napływ krwi do ciał jamistych.

W miarę jak ciała jamiste powiększają się pod wpływem napływającej krwi, zaczynają one uciskać żyły. To kluczowy moment: dochodzi do chwilowego zablokowania odpływu krwi z prącia, co skutkuje osiągnięciem erekcji o maksymalnej sztywności. Ten precyzyjny układ jest jednak niezwykle wrażliwy na wszelkie zmiany chorobowe w naczyniach. Ponieważ tętnice w prąciu są znacznie drobniejsze niż tętnice wieńcowe (okalające serce) czy tętnice szyjne, znacznie szybciej tracą one drożność w wyniku odkładania się blaszek miażdżycowych. To dlatego kłopoty ze wzwodem są często pierwszym sygnałem miażdżycy, która rozwija się w całym organizmie, atakując także kończyny dolne czy mózg.

Od tofu do ogórka

W diagnostyce medycznej lekarze odchodzą od uproszczonego postrzegania erekcji w kategoriach "jest lub jej nie ma". Dr n. med. Piotr Świniarski, specjalista urologii i androlog kliniczny, wskazuje w rozmowie z tvn24.pl na częsty brak świadomości u mężczyzn, dotyczący stopnia sztywności niezbędnego do współżycia. Jak wyjaśnia ekspert, wielu mężczyzn nie ma świadomości, że do penetracji wcale nie potrzeba maksymalnej sztywności, a panowie, zwłaszcza młodzi, często traktują erekcję zero-jedynkowo. Tymczasem do odbycia stosunku wystarczy jedynie 60 procent sztywności.

Specjaliści posługują się skalą twardości erekcji (Erection Hardness Score - EHS), która wyróżnia cztery stopnie. Pierwszy stopień opisuje sytuację, gdy penis jest większy, ale nie twardy, co porównuje się do konsystencji tofu. Drugi stopień to moment, gdy penis jest twardy, ale niewystarczająco do penetracji, przypominając obrany banan. Trzeci stopień określa wzwód wystarczający do penetracji, lecz nie całkowicie twardy, co przyrównuje się do banana ze skórką, natomiast czwarty stopień to penis całkowicie twardy i w pełni sztywny, niczym ogórek.

Organizm mężczyzny posiada również naturalny mechanizm sprawdzający sprawność tego układu, o czym wielu pacjentów nie ma pojęcia. Dr Świniarski tłumaczy, że w nocy mężczyzna doznaje około 7 do 10 erekcji poza swoją kontrolą, co jest sposobem, w jaki organizm "testuje" mechanizm erekcji. Brak takich spontanicznych wzwodów może być istotną wskazówką dla lekarza, że problem ma podłoże organiczne. Co więcej, mitem jest przekonanie, że warunkiem wystąpienia erekcji jest zawsze pożądanie, czego najlepszym dowodem są właśnie te nocne i poranne testy organizmu.

Erekcja to wierzchołek góry lodowej

Zaburzenia erekcji rzadko są problemem samym w sobie - zazwyczaj stanowią jedynie objaw innych schorzeń. - Erekcja to wierzchołek góry lodowej - tłumaczy w rozmowie z tvn24.pl prof. Robert Kowalczyk, profesor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, psycholog, psychoterapeuta i certyfikowany seksuolog kliniczny. Pod spodem kryją się często poważne problemy somatyczne, związane nie tylko z naczyniami, ale także z układem nerwowym czy hormonalnym. Zaburzenia te mogą być również wynikiem rozwijającej się cukrzycy, która statystycznie pozostaje niewykryta przez około siedem lat.

Eksperci wskazują, że za kłopoty w sypialni odpowiadają te same czynniki ryzyka, które prowadzą do zawału serca czy udaru mózgu. Należą do nich przede wszystkim nadciśnienie tętnicze, wysoki poziom cholesterolu, otyłość oraz cukrzyca. Nie bez znaczenia jest styl życia: palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu, chroniczny stres oraz niedobór snu drastycznie pogarszają kondycję naczyń krwionośnych. Nowoczesna klasyfikacja ICD-11 podkreśla, że nie da się całkowicie rozdzielić przyczyn somatycznych od psychicznych - stres i lęk przed kolejnym niepowodzeniem mogą powodować napięcie układu współczulnego, które zaciska tętnice, uniemożliwiając ich rozszerzenie nawet przy braku fizycznych przeszkód.

Wielospecjalistyczna pomoc i nowoczesne leczenie

Ze względu na złożoność problemu, diagnostyka nie powinna kończyć się na jednej wizycie. Idealnym modelem jest współpraca seksuologa, urologa, androloga, kardiologa, a czasem także diabetologa czy psychiatry. Seksuolog pomaga wykluczyć lub potwierdzić podłoże psychogenne - jeśli np. podczas masturbacji pacjent osiąga pełny wzwód, a przy partnerce nie, sugeruje to, że układ fizjologiczny działa poprawnie, a problem leży w psychice lub relacji.

Współczesna medycyna oferuje wiele skutecznych metod pomocy, które dobiera się w zależności od przyczyny zaburzeń. Najpopularniejszą metodą są leki zawierające inhibitory PDE5, takie jak sildenafil, tadalafil, wardenafil czy awanafil, które ułatwiają poszerzenie tętnic w prąciu. Należy jednak pamiętać, że leki te jedynie wspomagają erekcję, a nie wywołują jej mechanicznie; stres może spowodować takie napięcie układu współczulnego, że tętnice pozostaną zaciśnięte mimo przyjęcia farmaceutyku. Inne dostępne opcje to zastrzyki wykonywane bezpośrednio do prącia, pompki próżniowe wspomagające mechanicznie wzwód oraz terapia falami uderzeniowymi (ESWT).

W przypadkach, gdy inne metody nie przynoszą satysfakcji, medycyna proponuje implanty prącia. Pacjenci mają do wyboru modele półsztywne lub zaawansowane implanty hydrauliczne, które składają się z dwóch cylindrów umieszczanych w ciałach jamistych, pompki w mosznie oraz zbiorniczka z płynem w jamie brzusznej. Tego typu rozwiązanie zapewnia mechaniczną erekcję, przy jednoczesnym zachowaniu wszystkich doznań, takich jak dotyk, orgazm czy wytrysk, co pozwala mężczyźnie skupić się na przyjemności bez obaw o utrzymanie wzwodu.

Nie czekaj, aż stanie serce

Największym błędem mężczyzn jest zwlekanie z wizytą u lekarza lub próba leczenia się na własną rękę specyfikami z internetu. O ile tabletki kupione bez recepty mogą chwilowo zamaskować problem, o tyle nie zatrzymają one postępującej miażdżycy czy nadciśnienia. Eksperci apelują, by nie traktować zaburzeń erekcji jako "defektu" męskości, lecz jako okazję do kompleksowego przeglądu zdrowia.

Zaburzenia erekcji definiuje się medycznie jako trudność w uzyskaniu lub utrzymaniu wzwodu oraz pogorszenie sztywności, które występuje przy większości stosunków przez co najmniej sześć miesięcy i wiąże się z cierpieniem mężczyzny. Jednak prof. Kowalczyk i dr Świniarski zachęcają, by zgłosić się do specjalisty nawet po jednym niepowodzeniu, jeśli budzi ono niepokój. Wczesna rozmowa może rozbroić lęk, który w przeciwnym razie mógłby uruchomić lawinę problemów psychogennych, i co najważniejsze - pozwoli na wykrycie zagrożeń dla serca na etapie, gdy można je jeszcze skutecznie powstrzymać.

Na szczęście, co mówi dr Świniarski, o ile mężczyźni unikają lekarzy przy innych dolegliwościach, o tyle "problemy łóżkowe" konsultują raczej bez zbędnej zwłoki, co w tym przypadku staje się ich największą szansą na uratowanie zdrowia i uniknięcie zawału.

Opracowanie Agata Daniluk/pwojc

Czytaj także: