|

"To nie byłam do końca ja", "unikałam luster". Historie pacjentek, które mierzyły się z utratą włosów

W streamie Łatwoganga gwiazdy goliły włosy w geście solidarności z chorymi onkologicznie. Wzbudziło to wiele komentarzy 
W streamie Łatwoganga gwiazdy goliły włosy w geście solidarności z chorymi onkologicznie. Wzbudziło to wiele komentarzy 
Źródło zdj. gł.: AdobeStock
Z bólem patrzą na to, jak ich włosy zostają na podłodze, szczotce, w odpływie prysznica lub w dłoni po delikatnym przeczesaniu. Ogolenie głowy to moment zderzenia się z tym, że faktycznie są chore. Każde spojrzenie w lustro o tym przypomina. Jedne z czasem się przełamują i wychodzą z domu z łysą głową, inne chowają ją pod perukami, czapkami lub chustami. Artykuł dostępny w subskrypcji

Aleksandra Dryzner pierwszą chemię przyjęła w 2016 roku na początku grudnia. Miała wtedy 32 lata. Bardzo liczyła na to, że na Boże Narodzenie uda się jej jeszcze zachować włosy i "wyglądać normalnie". Krótko przed świętami jej fryzura coraz bardziej się jednak już przerzedzała.

- Moje półtoraroczne dziecko zachorowało wtedy na zapalenie oskrzeli i płuc. W szpitalu z córką był mój mąż - bardzo chciałam jej towarzyszyć, ale nie mogłam, bo byłam w trakcie chemii. W drugi dzień świąt okazało się, że córka i mąż czekają już na wypis i lada moment wrócą do domu. Spojrzałam na moje włosy i uznałam, że lepiej będzie, jeżeli przywitam ich już w peruce. Przyjechał do mnie kolega, który był wtedy w Warszawie i miał swoją maszynkę. Podeszliśmy do sprawy zadaniowo. Staraliśmy się nawet trochę żartować przy goleniu mojej głowy. Od razu ubrałam perukę - wspomina. - To, jak bardzo nie mogłam się doczekać, aż zobaczę moje dziecko po powrocie ze szpitala, trochę obniżyło napięcie związane z samym momentem zgolenia włosów.

Zanim zachorowała onkologicznie, Aleksandra Szlasa miała gęste włosy. Idąc za radą, którą dostała w szpitalu, obcięła je na krótko.

Dość długo udawało mi się zaczesywać je tak, że nie było widać, że jest ich coraz mniej. Aż któregoś dnia przyjaciółka powiedziała mi wprost: "Ola, to już widać". 
Aleksandra Szlasa, która kilka lat temu przeszła leczenie onkologiczne

- Wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do łazienki. Ogoliła mnie nad wanną maszynką swojego męża. Obie się przy tym spłakałyśmy. To był piękny gest przyjaźni - wspomina Aleksandra.

Kiedy dwa tygodnie po pierwszym wlewie chemii jej włosy zaczęły wypadać garściami i coraz bardziej się przerzedzać, Małgorzata Sajan spięła je w kok na czubku głowy, żeby tego nie widzieć. Tydzień później wybierała się na wesele znajomych, więc przyszedł czas na umycie włosów. Po namoczeniu splątały się w wielki kołtun.

- Nie wiedziałam, co robić. Zaczęłam rozczesywać ten kołtun. Po policzkach razem z wodą ciekły mi łzy. Kiedy wyszłam spod prysznica, miałam całą głowę w łysych plackach. Trzeba było ogolić resztę włosów. Zrobiła to bliska mi osoba, z którą wtedy mieszkałam - opowiada Małgorzata.

I dodaje: Czułam dużą niezgodę na to, co się dzieje. Zastanawiałam się, czemu ta zmiana tak bardzo boli, jak będę się z tym czuła i co powiedzą inni. Na początku nie potrafiłam patrzeć na swoje odbicie.

Jedną z gwiazd, które zdecydowały się na odważny gest, była Kasia Nosowska. Głowę ogoliła jej Agata Kulesza
Jedną z gwiazd, które zdecydowały się na odważny gest, była Kasia Nosowska. Głowę ogoliła jej Agata Kulesza

Łysa głowa jest publiczna

Małgorzata przed diagnozą miała długie włosy, mniej więcej do żeber. Były falowane i ciemnobrązowe. Pierwotny plan na jej leczenie nie uwzględniał chemioterapii, więc nie liczyla się ze stratą włosów. Dopiero po badaniu materiału wyciętego podczas operacji okazało się, że jednak chemia jest zalecana.

Pozostało 73% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: