- Raport dotyczący szpitali powiatowych w Polsce ujawnia poważny kryzys finansowy w systemie ochrony zdrowia.
- Zadłużenie szpitali prowadzi do ograniczeń w leczeniu pacjentów, problemów z dostawami leków oraz ryzyka paraliżu lokalnej opieki zdrowotnej.
- Przedstawiciele szpitali i samorządowcy podkreślają, że obecny system finansowania jest niewydolny, a odpowiedzialność za zadłużenie niesłusznie przypisuje się wyłącznie władzom powiatów.
- Więcej artykułów na ten temat znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w tvn24.pl. Warto też słuchać "Wywiadu Medycznego" Joanny Kryńskiej w TVN24+.
- Naszym celem było to, żeby bardziej zwrócić uwagę naszych pacjentów na to, że ich szpital powiatowy może zniknąć z mapy powiatu. Sytuacja szpitali powiatowych wygląda fatalnie - powiedział podczas środowej konferencji prasowej Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP). Podczas briefingu zaprezentowano również raport o finansach powiatowych lecznic. Jak poważna jest to sytuacja?
"Pacjenci musieli szukać innego ośrodka"
- Z raportu wynika, że około 50 szpitali powiatowych jest w tak trudnej sytuacji, że gdyby były spółkami, to musiałyby ogłosić upadłość. Zdaniem jednego z ekspertów ochrony zdrowia, Wojciecha Wiśniewskiego [współprzewodniczący Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia - red.] tak naprawdę 186 szpitali za chwilę będzie miało problem tego typu, jeśli jeszcze go nie ma - mówił Waldemar Malinowski.
Jak czytamy w analizie, 79 proc. szpitali nie posiada bezpiecznej płynności finansowej, a 60 proc. utraciło zdolność do regulowania krótkoterminowych zobowiązań. Oznacza to, że blisko dwie trzecie placówek funkcjonuje w stanie permanentnego zagrożenia niewypłacalnością. Autorzy szacują, że 40 proc. lecznic powiatowych jest wręcz w sytuacji realnego zagrożenia upadłością.
- Szpitale powiatowe stały się nieprzewidywalnym partnerem dla dostawców usług, lekarzy, dostawców sprzętu, leków i całego asortymentu, który jest potrzebny, żeby leczyć pacjentów i żeby szpital mógł działać. Nigdy nie doprowadzono do takiej sytuacji. Mamy już jeden szpital, który nie otrzymał leków na program w zakresie leczenia stwardnienia rozsianego. Pacjenci musieli szukać innego ośrodka - powiedział prezes OZPSP.
"Wyłączą się z rynku"
Chodzi o szpital w Skarżysku-Kamiennej, któremu dostawca odmówił realizacji zamówień z odroczonym terminem płatności. Zmagająca się z dużym zadłużeniem lecznica nie miała możliwości zapłacenia za kosztowne leki z góry i oczekiwać, aż NFZ po zakończeniu kwartału przeleje za nie pieniądze. Szpital zrezygnował z prowadzenia części programu lekowego, a pacjenci muszą kontynuować terapię w oddalonych o około 40 kilometrów Końskich.
- Jeśli załamie się rynek dostaw do szpitali powiatowych, to przestaną one leczyć ludzi. Jak nie będą miały zdolności leczenia, to wyłączą się z rynku. Czy podstawowa opieka zdrowotna i ambulatoryjna opieka specjalistyczna sobie z tym poradzą, biorąc pod uwagę, że to szpitale często prowadzą nocną i świąteczną opiekę? Co się będzie działo na SOR-ze w sąsiednim powiecie czy najbliższym szpitalu wojewódzkim? To będą ośrodki bardzo oblegane - ostrzegał Waldemar Malinowski.
"Niech państwo daje na to pieniądze"
Jak mówią przedstawiciele szpitali powiatowych i samorządowcy, tym, co w ogromnej mierze powoduje skokowy wzrost zadłużenia, jest realizacja tzw. ustawy podwyżkowej. Rząd Mateusza Morawieckiego, wprowadzając ją, nie zapewnił do jej realizacji odrębnego źródła finansowania.
- Dziś w kosztach szpitala płace to ponad 80 procent. Jaka jest w tym nasza wina, jeśli decyzje zapadają poza nami? Dosypujemy pieniędzy, jak tylko możemy, a jeśli nie dosypujemy, to szpitale się zadłużają. Żaden powiat nie jest przeciwny temu, żeby pielęgniarki godnie zarabiały. My mówimy o sytuacji odmiennej - żebyśmy, jeśli mamy dać pieniądze na podwyżki, nie dawali ich z worka NFZ-tu, a z budżetu państwa. Niech państwo, skoro jest takim dobrym wujkiem, daje na to pieniądze. Zabierając pieniądze z NFZ-tu, pomniejszamy środki na lecznictwo - powiedział Andrzej Płonka, prezes Związku Powiatów Polskich (ZPP).
Szpitale działające w formule samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej (SPZOZ) mogą być prowadzone przez ministra, wojewodę, starostę powiatu czy uczelnię. Zadłużenie SPZOZ-ów sięga niemal 27 mld zł. Andrzej Płonka wskazał, że winą za to obarczane są wyłącznie władze powiatów, mimo że prowadzone przez nie szpitale odpowiadają tylko za około jednej trzeciej tej sumy.
- Pozostałe to szpitale prowadzone przez wojewodów czy kliniki. Nikt nie chce zauważyć, że może to jednak system jest do zmiany. Cała narracja w Ministerstwie Zdrowia skupia się w ostatnim czasie na tym, że winni są starostowie czy dyrektorzy szpitali. Poprzedni rząd wszystkim naszym dyrektorom nakazał zrobienie MBA. Uzupełnili to wykształcenie, a szpitale zadłużają się nadal - powiedział Płonka.
Protestujący podkreślali, że tym, co pogrąża finanse szpitali, są koszty, skokowo rosnące od wybuchu pandemii COVID-19, a wyceny procedur zupełnie nie oddają realiów, w jakich funkcjonują lecznice. - Jak upadnie pierwszy szpital, to dopiero wtedy wszyscy będą szukać winnych - skwitował Andrzej Płonka.
Czarny Tydzień to protest zorganizowany w dniach 20-24 kwietnia przez OZPSP i ZPP. W placówkach w całym kraju pojawiły się czarne flagi, a personel medyczny założył czarne koszulki i informuje pacjentów o tym, jak wygląda sytuacja finansowa publicznej ochrony zdrowia.