Komar "na gapę" w samolocie. Czym jest malaria lotniskowa?

Aedes aegypti
Korzystają ze sztucznej inteligencji, by zabijać komary
Źródło wideo: 2026 Cable News Network All Rights Reserved
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Na tę chorobę zmarli ostatnio dwaj pracownicy lotniska we Frankfurcie nad Menem. Malarią najprawdopodobniej zaraziły ich komary przewiezione na pokładzie samolotu. Jak duże jest ryzyko zakażenia podczas podróży i jakie objawy powinny zaniepokoić? - Nie wystarczy, że komar ukłuje osobę chorą, a chwilę później inną - mówi w rozmowie z tvn24.pl specjalistka chorób zakaźnych i tłumaczy, dlaczego.
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Kiedy możemy mieć do czynienia z malarią lotniskową i jak przenosi się ta choroba.
  • Co utrudnia szybkie rozpoznanie malarii i kto może przechodzić ją najciężej.
  • Jak się chronić przez zakażeniem.
  • Czy i kiedy należy stosować profilaktykę lekową.

Jak wyjaśnia w rozmowie z tvn24.pl specjalistka chorób zakaźnych, medycyny morskiej i tropikalnej, ekspertka medycyny podróży, lek. Milena Dorosz, możliwość zakażenia się malarią w związku z podróżą samolotem istnieje, jednak takie przypadki zdarzają się bardzo rzadko. - Mówimy o bardzo rzadkim zjawisku, tzw. malarii lotniskowej (ang. airport malaria), związanej z zawleczeniem zakażonych komarów drogą lotniczą. W piśmiennictwie spotyka się również określenie luggage malaria, odnoszące się do sytuacji, gdy zakażony komar zostaje przetransportowany na przykład w bagażu - tłumaczy lekarka.

- Zakażony komar może zostać przypadkowo przetransportowany samolotem z kraju, w którym malaria występuje, i następnie ukłuć człowieka w samolocie, na lotnisku albo w jego bezpośrednim otoczeniu - mówi ekspertka.

Komar "pasażerem na gapę"

Do zakażenia może dojść zarówno podczas lotu, jak i już po wylądowaniu. - Owad może być po prostu "pasażerem na gapę". Zakażona samica komara Anopheles [tropikalnego komara przenoszącego malarię, red.] może dostać się do kabiny, luku bagażowego, bagażu czy cargo w kraju endemicznym, przeżyć lot i ukłuć człowieka jeszcze w samolocie albo już po wylądowaniu - wyjaśnia lekarka.

Dlatego na lotniskach stosowane są odpowiednie procedury. - Chodzi m.in. procedury dezynsekcji samolotów, których celem jest ograniczenie międzynarodowego transportu komarów zdolnych do przenoszenia chorób. W przypadku malarii lotniskowej najczęściej mówimy o komarze, który już był zakaźny przed dotarciem do miejsca, w którym doszło do ukłucia - podkreśla lek. Dorosz.

Czy pasażerowie powinni z tego powodu obawiać się lotów? - Dla przeciętnego pasażera ryzyko jest niezwykle małe i nie jest powodem, żeby obawiać się podróży samolotem - mówi lek. Dorosz. Jak wyjaśnia, we Frankfurcie mamy do czynienia z klastrem (skupiskiem przypadków zakażenia) malarii lotniskowej wśród pracowników lotniska, a nie z szerzeniem się choroby między pasażerami. Zakażenie rozpoznano u sześciu pracowników, z których dwóch zmarło. Za najbardziej prawdopodobne źródło zakażeń uznano zainfekowane komary przywiezione samolotem.

Malaria nie przenosi się przez zwykły kontakt

Malarią nie można zarazić się od drugiego człowieka drogą kropelkową ani poprzez zwykły kontakt. - Nie wystarczy też, że komar ukłuje w samolocie osobę chorą na malarię, a chwilę później inną osobę. Pasożyt musi jeszcze przejść odpowiedni rozwój w organizmie komara, zanim ten stanie się zakaźny dla kolejnego człowieka. Trwa to zwykle kilka, kilkanaście dni, najczęściej około 9-18 dni, w zależności m.in. od warunków środowiskowych - tłumaczy lekarka i dodaje, że objawy choroby nie pojawiają się bezpośrednio po ukłuciu. Okres wylęgania zależy między innymi od gatunku zarodźca malarii [mikroskopijnego pasożyta wywołującego malarię red.].

- Objawy najczęściej pojawiają się po około 10-15 dniach, natomiast okres wylęgania malarii może wynosić od około tygodnia do miesiąca, a niekiedy być znacznie dłuższy i trwać nawet kilka miesięcy, a czasem dłużej. Okres wylęgania zależy m.in. od gatunku zarodźca malarii - wskazuje lekarka.

- Zwłaszcza w przypadku Plasmodium vivax i Plasmodium ovale choroba może ujawnić się lub nawrócić także po wielu miesiącach, a czasem jeszcze później - dodaje.

Niespecyficzne objawy

Pierwsze symptomy mogą przypominać inne infekcje, co utrudnia szybkie rozpoznanie. - Pierwsze objawy są niestety bardzo niespecyficzne: gorączka, dreszcze, ból głowy, znaczne osłabienie, bóle mięśni, czasem nudności, wymioty czy biegunka. Dlatego kluczowe jest skojarzenie objawów z możliwością ekspozycji - wyjaśnia lekarka i ostrzega, że malaria może mieć ciężki przebieg. Szczególne zagrożenie wiąże się z zakażeniem wywołanym przez zarodźca sierpowatego.

- Malaria wywołana przez Plasmodium falciparum, może rozwijać się bardzo szybko i bez odpowiednio wcześnie wdrożonego leczenia prowadzić do ciężkiego, a niekiedy nawet śmiertelnego przebiegu - tłumaczy ekspertka.

Osoby, u których po powrocie z krajów tropikalnych, a zwłaszcza z obszarów, na których występuje malaria, pojawi się gorączka, powinny jak najszybciej skontaktować się z lekarzem. - Nie powinno się czekać kilku dni na samoistną poprawę. Należy jak najszybciej zgłosić się do lekarza i koniecznie poinformować o odbytej podróży. Gorączki po potencjalnej ekspozycji nie należy lekceważyć - mówi lekarka.

W przypadku malarii lotniskowej ryzyko zakażenia może być większe dla osób, które ze względu na charakter pracy mają częsty kontakt z samolotami i przewożonymi ładunkami. Zakażone komary mogą bowiem zostać przypadkowo przewiezione z krajów tropikalnych w kabinie, bagażu czy cargo, a następnie wydostać się podczas otwierania i rozładunku samolotu.

Kto jest zagrożony ciężkim przebiegiem malarii? - To osoby bez nabytej odporności, czyli m.in. podróżni z Europy, a także małe dzieci, szczególnie poniżej 6. roku życia, kobiety w ciąży oraz osoby z zaburzeniami odporności, np. w trakcie leczenia immunosupresyjnego czy z innymi wrodzonymi lub nabytymi niedoborami odporności. Ryzyko zawsze oceniamy również indywidualnie w odniesieniu do konkretnej osoby - tłumaczy ekspertka medycyny podróży.

Jak zabezpieczyć się przed zakażeniem?

- Podstawą jest niedopuszczenie do ukłucia przez komara. Indywidualnie możemy stosować odpowiednie repelenty, odzież ograniczającą powierzchnię odsłoniętej skóry oraz inne środki barierowe - podkreśla lek. Dorosz.

Nie ma natomiast wskazań, żeby przyjmować profilaktycznie leki przeciwmalaryczne tylko dlatego, że lecimy samolotem. - Chemioprofilaktykę dobiera się do ryzyka malarii w miejscu, do którego podróżujemy, oraz indywidualnie do konkretnej osoby, uwzględniając m.in. kierunek i charakter podróży, długość pobytu, stan zdrowia, przyjmowane leki, alergie czy ewentualną ciążę - wyjaśnia ekspertka.

- Malaria lotniskowa nie powinna zniechęcać do podróży samolotem. Warto jednak pamiętać, że zakażony komar może zostać zawleczony również do kraju, w którym malaria na co dzień nie występuje, a każda niewyjaśniona gorączka po potencjalnej ekspozycji wymaga czujności i odpowiednio szybkiej diagnostyki - podsumowuje lek. Milena Dorosz.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: