Przypomnijmy, ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła w środę na konferencji prasowej planowane zmiany w ochronie zdrowia. Zapowiedziała między innymi maksymalne poziomy wynagrodzeń, jawność konkursów na świadczenia medyczne i przyspieszenie wdrażania rozwiązań w ramach centralnej e-rejestracji oraz wprowadzenie e-kolejki. Przed dzisiejszym spotkaniem z ministrą prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasz Jankowski mówił, że we wczorajszej prezentacji zabrakło konkretów. Po spotkaniu jest tego samego zdania, ale jednocześnie mówi o nowym otwarciu w rozmowach.
Lekarze rozczarowani, ale też z nadzieją
- Jesteśmy nieco rozczarowani tym, że zabrakło konkretów na temat zwiększenia dostępności do opieki zdrowotnej, skrócenia kolejek i tego, jak proponowane przez panią minister rozwiązania wpłynęłyby na sytuację pacjentów - mówił Jankowski podczas briefingu prasowego tuż po spotkaniu.
Jak dodał, rozmowy dotyczyły m.in. patologii, które trawią system ochrony zdrowia. Strony są zgodne co do tego, że zjawisko kominów płacowych musi zostać zlikwidowane.
- Pewna sprawiedliwość w systemie musi zaistnieć. Ministerstwo przedstawiło już pewne dokonkretyzowane propozycje, ale dużo mówiliśmy o tym, że one wymagają korekty, dalszych prac i doszczegółowienia. Widzimy ze strony resortu wolę zacieśnienia współpracy. Była nawet mowa o tym, żeby zrobić nowe otwarcie ponad emocjami, bo cel jest wspólny. Bardzo dużo słów, dużo deklaracji, wciąż mało konkretów, ale wychodzę ze spotkania z nadzieją, że po tych silnych emocjach rozpocznie się współpraca - dodał szef lekarskiego samorządu.
Czy 240 złotych za godzinę to akceptowalna stawka?
Dziennikarze dopytywali Jankowskiego o to, czy zaproponowana przez resort stawka maksymalna wynagrodzenia, czyli 240 zł za godzinę, jest dla lekarzy akceptowalna.
- Nie rozmawialiśmy o konkretnych kwotach. Pani minister mówiła raczej o wskaźniku jednej dwudziestej płacy minimalnej. My uważamy, że nie można wylać dziecka z kąpielą, że powinno to być bardzo mocno przeanalizowane, żeby nie okazało się, że z systemu publicznego odpłyną specjaliści albo będą stosowane jakieś wymyki, dodatkowe umowy służące obejściu systemu - wskazywał.
W wypowiedzi prezesa NIL powrócił też znany postulat dotyczący tego, jaki poziom płacy na umowie o pracę zachęciłby medyków do rezygnacji ze świadczenia usług szpitalom na podstawie umów B2B.
- Mówiliśmy o tym, że trzy średnie krajowe dla lekarza specjalisty to postulat, który pozwoliłby zachęcić lekarzy do przejścia z kontraktów, które nie są optymalną formą wykonywania zawodu, na umowy o pracę. Ministerstwo podjęło się pracy nad tym, aby do takiego poziomu wynagrodzeń doprowadzić. Jednocześnie nie może być tak, że przecenione procedury sprawiają, że dochodzi do patologii płacowych - powiedział Jankowski.
Jak dodał, szefowa resortu zadeklarowała, że ministerstwo będzie we współpracy z samorządem lekarskim pracować nad rozwiązaniem problemu przeszacowanych wycen niektórych procedur.
Bezpieczeństwo pacjentów czy łatanie dziur w grafikach?
Jak dodał prezes NIL, rozmowa dotyczyła także odpolitycznienia ochrony zdrowia, limitów czasu pracy, które zapewniłyby bezpieczeństwo pacjentów (według lekarzy 78 godzin tygodniowo). Łukasz Jankowski odniósł się też do kwestii proponowanego przez MZ silniejszego przywiązania lekarza do zatrudniającego go szpitala (umowa odpowiadająca co najmniej połowie etatu i zgoda dyrektora na pracę w innej lecznicy).
- W naszej ocenie przywiązanie lekarza na pół etatu do konkretnej placówki może sprawić, że nie będzie on mógł, mówiąc wprost, łatać dziur w grafikach, co doprowadzi do trudnej sytuacji kadrowej zwłaszcza w szpitalach powiatowych - skomentował Łukasz Jankowski.
Spotkanie było pierwszym z cyklu, które strony wspólnie zadeklarowały. Lekarze mają się pojawić na przyszłotygodniowym Trójstronnym Zespole ds. Ochrony Zdrowia (dotychczas samorząd lekarski nie był na te posiedzenia zapraszany, stronę pracowników reprezentowały tylko związki zawodowe).
Po briefingu zorganizowanym przez lekarzy z dziennikarzami spotkała się również ministra zdrowia. Zdaniem Jolanty Sobierańskiej-Grendy, spotkanie jest kontynuacją dialogu, który z samorządem prowadzi od kiedy kieruje resortem zdrowia. - Niemniej jednak jest to na pewno nowe otwarcie, ponieważ pan prezes ma nową kadencję i dzisiaj mogę z dużą satysfakcją podkreślić, że faktycznie spotkanie było konstruktywne. Rozmawialiśmy o konkretach, mówiliśmy o tym, co już daliśmy do konsultacji, czyli projekt nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza [a w nim krytykowaną przez Porozumienie Rezydentów OZZL propozycję skrócenia do pół roku, a docelowo likwidacji stażu podyplomowego - red.], ale też rozmawialiśmy o zapowiedziach, które wczoraj przedstawiłam, jeśli chodzi o wynagrodzenia, ale i system obchodzenia kolejek czy zmiany, które dotycząc cyfryzacji - oceniła.
Szefowa resortu zdrowia zapowiedziała powołanie zespołu, którym pokieruje wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski. Ma się on zająć ustawą o izbach zawodowych i ustawą o zawodzie lekarza. Jolanta Sobierańska-Grenda potwierdziła też, że uważa postulaty dotyczące ograniczeń w wydatkach na wynagrodzenia są konieczne do przeprowadzenia.
- Nie mamy wątpliwości, że zmiany są potrzebne. Limity w publicznym sektorze ochrony zdrowia pieniędzy przeznaczanych na zarobki powinny powstać. Te pomysły i nasze propozycje to nie jest nic, co w przestrzeni publicznej już nie funkcjonowało. Było bardzo dużo czasu na to, żeby przez te ostatnie miesiące zapoznać się z tymi propozycjami - dodała.