W tym pierwszym mieście według informacji zebranych przez dziennikarzy lokalnego portalu Wadowice24, każdy z trzech anestezjologów zarabiał w rok 1,2-1,3 mln złotych. W Braniewie z kolei jeden z chirurgów miał pracować 1200 godzin w miesiącu (30-dniowy miesiąc liczy zaledwie 720 godzin - red.) i w rok zarobić 1,8 mln złotych. Ten przypadek starostwo zgłosiło już do prokuratury.
Jak ministra zdrowia chce uciąć kominy płacowe? "Do ponad 70 tysięcy brutto"
Podczas odbywającej się w piątek w Szczecinie konferencji prasowej, poświęconej konsolidacji miejscowych szpitali, o te nieprawidłowości była przez dziennikarzy pytana ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
- Minister zdrowia nie jest właścicielem tych szpitali. Myślę, że wszystkie te rzeczy powinny być wyjaśnione przez nadzór właścicielski - powiedziała. Jak jednak przypomniała, resort zdrowia "podjął decyzje" w związku z docierającymi do niego informacjami o tak wysokich wynagrodzeniach, a także o tym, że lekarze często pracują jednocześnie w różnych obszarach zabezpieczenia medycznego lecznicy lub nawet różnych placówkach.
- Zmieniamy system raportowania potencjału świadczonych usług do Narodowego Funduszu Zdrowia i takie zobowiązanie otrzymał prezes NFZ-u. Zaproponowaliśmy również limity wynagrodzeń na tak zwanych umowach kontraktowych [podpisywanych z medykiem prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą - red.], które są zawierane w wyniku konkursów. Stawka do 240 złotych za godzinę to tylko przelicznik. Średnio taki etat to do 40 tysięcy złotych, a sumarycznie, przy liczbie godzin, która jest możliwa do przepracowania, a zakładamy, że to będzie około 300 godzin, możliwość zarobkowania będzie do ponad 70 tysięcy złotych brutto -wyjaśniła Sobierańska-Grenda.
Do kwestii stawek podczas piątkowej konferencji prasowej odniósł się również premier Donald Tusk. - Wszyscy uznajemy, że polscy lekarze powinni dobrze zarabiać, więc to jest 76 tys. zł maksimum na dwóch etatach [jeden etat to 160 godzin - red.]. Tak proponujemy: 76 tys. zł miesięcznie - przy stawce 240 za godzinę. To jest absolutnie europejski top, więc chyba nie ma powodu do narzekania. Przynajmniej unikniemy tych absurdalnych kominów, tych wielomilionowych zarobków, które budzą tak dużo emocji - powiedział szef rządu.
Czy sztywna stawka dla medyków to dobra opcja?
Jak dodała, według analiz Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, zaproponowana stawka powinna być wystarczająca w sferze publicznej. Nieco bardziej złożony ogląd na ten temat mają jednak eksperci ochrony zdrowia, komentujący opisywany również w naszym portalu pakiet zmian w ochronie zdrowia, który w środę zaproponowała szefowa resortu.
- Stawka 240 zł za godzinę pracy lekarza, bez względu na to, czy to jest dopiero początkujący medyk, czy już doświadczony operator z ogromnym doświadczeniem i wielkim bagażem kompetencji naukowej, wydaje się absolutnie stać w sprzeczności z ideą wartościowania stanowiska pracy i budowaniem systemu, który będzie motywował do zaangażowania - podkreślała w czwartek na antenie TVN24 dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka, rektor Uczelni Łazarskiego.
- Czy dla wszystkich specjalizacji ma to być ta sama stawka? Czy we wszystkich typach i poziomach zaawansowania usług medycznych będzie to obowiązywało? Jak to zadziała na kontrakcie, a jak na umowie o pracę? Istnieje obawa, że jeśli to rozwiązanie zostanie wprowadzone nieumiejętnie, to za chwilę otworzymy bramy do rozwoju prywatnej ochrony zdrowia i powtórki z historii, jaką znamy ze stomatologii - mówiła dla TVN24+Anna Gołębicka, strateżka, współzałożycielka Human Answer Institute.
Jaki limit na wynagrodzenia w budżecie szpitali? "To zależy"
Ministra zdrowia przypomniała w Szczecinie, że resort chce mieć pełną kontrolę nad tym, na co są wydawane środki z NFZ-u, a celem jest to, żeby jak najwięcej z nich było przeznaczanych na leczenie pacjentów.
- Stąd też nasza druga propozycja, dotycząca limitu [kosztów wynagrodzeń - red.] na budżety szpitali. Taka rekomendacja wyjdzie do końca sierpnia z AOTMiT-u. Dzisiaj średnia to 81,3 proc. budżetu szpitala, przeznaczana na wynagrodzenia, a nie leczenie pacjentów - powiedziała Jolanta Sobierańska-Grenda. Podczas środowej konferencji ministra oceniła, że według niej maksymalny pułap powinien zamknąć się w 60 proc., ale zależy to od poziomu szpitala, a tych mamy w systemie ochrony zdrowia siedem.
- Nie ukrywam, że podanie tego odsetka jest nieco manipulacją. Inaczej to wygląda w szpitalu ortopedycznym, a inaczej w onkologicznym. Musielibyśmy dużo głębiej wejść w strukturę kosztów, żeby zobaczyć, czy to dużo, czy mało. To zależy - ocenił w czwartej na antenie TVN24 Wojciech Wiśniewski z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.
Tymczasem faktem jest, o czym wielokrotnie pisaliśmy w tvn24.pl, że skumulowany koszt tzw. ustawy podwyżkowej, zgodnie z którą co roku w lipcu przeprowadzane są waloryzacje wynagrodzeń minimalnych dla pracowników ochrony zdrowia na etatach, sięgnie w tym roku 71 miliardów złotych. To około jednej trzeciej całkowitego budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia.
Postulaty nie są nowe. Część zmian wymaga podpisu prezydenta
Jeszcze wiosną resort zdrowia planował znowelizować tę ustawę poprzez przesunięcie podwyżek o pół roku - do stycznia. Drugim krokiem miało być powiązanie poziomu waloryzacji ze wskaźnikiem o mniejszej dynamice niż średnie wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Prowadzone na posiedzeniach Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia rozmowy spełzły jednak na niczym, po tym jak zablokowała je strona związkowa.
Postulaty związane z wprowadzeniem limitów wynagrodzeń dla medyków na kontraktach również nie są nowe. Była o tym mowa już pod koniec ubiegłego roku, od miesięcy słyszymy też, że ministerstwo mierzy się z zamiarem ograniczenia nakładów, jakie szpitale mogą przeznaczać na wynagrodzenia. Podczas środowej konferencji prasowej Jolanta Sobierańska-Grenda przyznała, że limity stawek dla medyków wymagają drogi ustawowej (czyli na końcu podpisu prezydenta - red.). Łatwiejsze technicznie będzie wprowadzenie limitów dla szpitali - to może się odbyć poprzez zarządzenia.
Premier Donald Tusk zapowiedział, że propozycje szefowej MZ, zapisane w postaci rozporządzeń i ustaw "będą w najbliższym czasie gotowe".
- I tutaj liczę na pełną współpracę w parlamencie wszystkich sił i także prezydenta. To jest w interesie i pacjentów, i całego systemu wskazał premier. Zaznaczył, że pierwsze efekty mają być widoczne we wrześniu. Taki termin premier wyznaczył minister zdrowia.