NIK ujawnia, co dzieje się w pogotowiu i na SOR-ach. "Rekordzista" pracował 144 godziny bez przerwy

Ukraińcy sprzedają podarowaną przez Polskę karetkę? Co to za historia
Tusk o sprawie zarobków lekarzy
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: meowKa / Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Lekarz pracujący nieprzerwanie przez sześć dób, ratownik z miesięcznym czasem pracy sięgającym 456 godzin i przeciążone szpitalne oddziały ratunkowe. Między innymi na takie nieprawidłowości w ratownictwie medycznym zwrócili uwagę kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli. Praca ratowników ponad siły to niejedyne alarmujące spostrzeżenie NIK. Izba przyjrzała się również szpitalnym oddziałom ratunkowym. Co wykazała kontrola?
Kluczowe fakty:
  • Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła kontrolę funkcjonowania ratownictwa medycznego i szpitalnych oddziałów ratunkowych w Polsce w latach 2023-2025.
  • Stwierdzono liczne przypadki pracy lekarzy i ratowników medycznych ponad normy, w tym dyżury trwające nawet 144 godziny bez przerwy oraz miesięczne czasy pracy sięgające 456 godzin.
  • Przyczyną nadmiernego obciążenia personelu były m.in. braki kadrowe oraz zatrudnianie na podstawie umów cywilnoprawnych, które nie limitują czasu pracy.

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) poinformowała, że kontrola trwała od 1 stycznia 2023 r. do 1 września 2025 r. Wykazała m.in., że w dziewięciu szpitalach niektórzy lekarze pracowali nieprzerwanie na SOR-ach przez ponad 24 godziny, a w skrajnym przypadku - w szpitalu powiatowym w Sulęcinie - przez 144 godziny, co jest równe sześciu dobom. W siedmiu innych przypadkach - po 120 godzin (pięć dób).

NIK: ratownik przepracował 456 godzin w miesiącu

"Tylko w pierwszym kwartale 2024 r. oraz w pierwszym kwartale 2025 r. stwierdzono w sumie 58 przypadków, w których lekarze pracowali w tym szpitalu ponad dobę bez przerwy, natomiast jeden z ratowników medycznych, w okresach objętych badaniem, czterokrotnie od 36 do 48 godzin" - podała NIK.

Jak ustalono, długotrwałe świadczenie pracy dotyczyło też ratowników medycznych - w wojewódzkiej stacji pogotowia w Szczecinie jeden z nich przepracował w miesiącu 456 godzin, co oznacza średnio ponad 15 godzin każdego dnia.

"Szczególnie odczuwalny problem kadrowy" - jak czytamy - dotyczył lekarzy w składach zespołów ratownictwa medycznego (ZRM). Kontrola wykazała, że dwóch z pięciu dysponentów ZRM nie zapewniło ich obecności w obsadzie przez 25 proc. zaplanowanych dyżurów specjalistycznych zespołów. NIK przekazała, że w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie, w latach 2023-2025 (do 31 marca) liczba godzin świadczeń udzielanych przez ZRM "S" w niepełnym składzie (bez lekarza systemu) łącznie wyniosła ponad 86 tys. godzin (29,1 proc.).

Ratownicy medyczni pracowali po kilkaset godzin miesięcznie

Kontrolerzy zbadali też czas pracy niektórych lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych wchodzących w skład ZRM zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych - u wszystkich skontrolowanych dysponentów ZRM wielokrotnie świadczyli oni pracę w sposób nieprzerwany powyżej doby.

"Skrajny przypadek to lekarz, który w Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego pracował przez 144 godziny, co odpowiada sześciu dobom. W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie pięciu lekarzy w 74 przypadkach pracowało przez ponad 48 godzin, a w skrajnym przypadku przez 120 godzin, czyli nieprzerwanie przez pięć dni. Ratownik medyczny w czerwcu 2024 r. pracował tam w sumie przez 456 godzin, to tak jakby pracował przez całą dobę przez 19 dni" - podała NIK.

Z kolei w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy "rekordzista wśród lekarzy pracował przez 72 godziny, w 35 przypadkach ratownicy medyczni przez 48 godzin". Izba przekazała, że w Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Lublinie wśród 15 osób objętych badaniem - 12 osób w 92 przypadkach pracowało od ponad 24 do 70 godzin.

Jak czytamy, w wojewódzkich stacjach pogotowia ratunkowego w Bydgoszczy i w Lublinie - zgodnie z grafikiem - ta sama osoba, w tym samym dniu i o tej samej godzinie kończyła pracę w jednym ZRM i rozpoczynała w innym - w zupełnie innym miejscu. "W Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego trzej lekarze po zakończeniu świadczenia pracy w jednym ZRM, po upływie od 15 minut do siedmiu godzin, rozpoczynali pracę w innym" - wykazała kontrola.

NIK poinformowała także, że przedłużanie dyżurów było możliwe dzięki zatrudnianiu pracowników medycznych na podstawie umów cywilnoprawnych. Kierownictwo stacji pogotowia tłumaczyło, że umowy cywilnoprawne zawarte z tymi pracownikami w żaden sposób nie limitują czasu ich pracy i że członkowie ZRM w trakcie pełnienia dyżurów nie udzielają świadczeń w sposób ciągły, a więc mają czas na wypoczynek i regenerację pomiędzy wyjazdami. Ponadto, jak czytamy, "wskazywano również na to, że niektóre osoby pracowały nieprzerwanie przez ponad 24 godziny całkowicie świadomie i dobrowolnie, niejednokrotnie na własną prośbę", co tłumaczyły dużą odległością pomiędzy miejscem zamieszkania a miejscem stacjonowania ZRM, przez co "krótsze świadczenie pracy było dla nich nieopłacalne".

NIK o SOR-ach: niemal połowa pacjentów nie wymagała pilnej pomocy

Izba wskazała też na przeciążenie SOR-ów. Kontrola wykazała, że niemal połowa pacjentów, którzy tam trafiali, nie potrzebowała pomocy doraźnej w szpitalnych oddziałach ratunkowych. Spośród osób przewiezionych przez zespoły ratownictwa medycznego ponad sześć na dziesięć nie wymagało dalszej hospitalizacji, a tylko 6,2 proc. pacjentów znajdowało się grupie najwyższego zagrożenia zdrowotnego. Dodała, że najwięcej chorych przypadało na dni robocze w porze dziennej, co oznacza, że SOR-y były traktowane jako alternatywa dla kolejek w przychodniach.

NIK oceniła, że zaledwie 3,4 proc. lekarzy pracujących na tych oddziałach było specjalistami medycyny ratunkowej. W niektórych okresach objętych badaniem, wymaganych kwalifikacji nie mieli kierujący SOR-ami w trzech szpitalach - w Nowodworskim Centrum Medycznym, w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Choszcznie oraz w Samodzielnym Publicznym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Gryficach.

W ośmiu z dziesięciu szpitali kontrolerzy nie stwierdzili jednak nieprawidłowości w zakresie wymaganej obsady dyżurów na SOR-ach. Nie zapewnił jej natomiast (w niektóre dni) Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Choszcznie. Z kolei w Nowodworskim Centrum Medycznym, "mimo takich możliwości, nie prowadzono ewidencji czasu pracy lekarzy, co nie pozwoliło na weryfikację obsady oddziału ratunkowego".

W pozostałych szpitalach, jak czytamy, braki kadrowe uzupełniano "dzięki pracy ponad normy i to także tych pracowników medycznych, którzy byli zatrudnieni na podstawie umowy o pracę" - w Powiatowym Centrum Medycznym w Grójcu dotyczyło to wszystkich sześciu lekarzy na etatach - przy czym dwóch z nich nie wyraziło na to wymaganej przepisami pisemnej zgody.

W 2024 r. - podała NIK - przekroczenie czasu pracy lekarzy SOR tego szpitala wahało się od 24 godz. 32 min. do 397 godz. i 55 min., a w 2025 r. od 20 godz. 45 min. do 198 godz. 20 min. miesięcznie (w dwumiesięcznych okresach rozliczeniowych).

Pozytywnie NIK oceniła natomiast wyposażenie ambulansów, śmigłowców oraz szpitalnych oddziałów ratunkowych w wymaganą aparaturę i sprzęt medyczny. SOR-y zapewniały pacjentom dostęp do diagnostyki obrazowej (USG, RTG, tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny) oraz badań laboratoryjnych.

Jakie rekomendacje wydała NIK po kontroli ratownictwa medycznego i SOR-ów?

Po kontroli NIK wniosła do resortu zdrowia m.in. o podjęcie kompleksowych działań zmierzających do zwiększenia zasobu kadrowego lekarzy systemu, w szczególności lekarzy specjalistów w dziedzinie medycyny ratunkowej w systemie PRM. Do wojewodów - o uwzględnianie przy planowaniu rozmieszczenia ZRM prawa pacjentów do równego dostępu do świadczeń zdrowotnych, zapewnienie wymaganej obsady stanowisk dyspozytorskich.

Z kolei kierownikom szpitali prowadzącym SOR o określenie parametrów czasu na podjęcie decyzji przez lekarza SOR o przyjęciu na oddział i przeniesieniu na inny oddział w celu kontynuacji leczenia, ustalenie liczby łóżek szpitalnych w jednostkach wyspecjalizowanych w udzielaniu świadczeń zdrowotnych niezbędnych dla ratownictwa medycznego dla pacjentów przenoszonych z SOR.

Źródło: PAP
Czytaj także: