- Na pokładzie statku wycieczkowego kursującego po Atlantyku podróżowało 147 osób: 88 pasażerów i 59 członków załogi. Siedmioro z nich zachorowało. Trzy osoby zmarły, jedna przebywa na oddziale intensywnej terapii w stanie krytycznym.
- Jak objawiało się zakażenie hantawirusem u pasażerów wycieczkowca? Światowa Organizacja Zdrowia podała szczegóły.
- Do zakażenia hantawirusem najczęściej dochodzi na skutek kontaktu ze śliną, moczem lub odchodami gryzoni. W rzadkich przypadkach możliwa jest jednak transmisja wirusa między ludźmi.
- Statek ma kontynuować rejs i zakończyć go na Wyspach Kanaryjskich - w swoim punkcie docelowym.
Zaczęło się od 70-letniego Holendra, który 6 kwietnia skarżył się na gorączkę, ból głowy i łagodną biegunkę. Po kilku dniach mężczyzna poczuł się jeszcze gorzej. 11 kwietnia wieczorem pojawiły się problemy z oddychaniem. Zmarł tego samego dnia. Jego ciało zabrano z pokładu trzynaście dni później, gdy statek przybił do Wyspy Świętej Heleny.
Wtedy wycieczkowiec opuściła 69-letnia żona mężczyzny, zgłaszająca dolegliwości żołądkowo-jelitowe. Jej stan gwałtownie się pogorszył w czasie lotu do Johannesburga w Republice Południowej Afryki. Zmarła krótko po przyjeździe do szpitala 26 kwietnia. Już pośmiertnie potwierdzono u niej zakażenie hantawirusem. Zanim para Holendrów wsiadła na statek, podróżowała po Ameryce Południowej, m.in. po Argentynie.
Trzeci pacjent 24 kwietnia zgłosił się do pokładowego lekarza z gorączką z dreszczami, dusznością i oznakami zapalenia płuc. Dwa dni później jego stan się pogorszył. Z kolejnego portu - na Wyspie Wniebowstąpienia - transport medyczny zabrał go do RPA, gdzie obecnie przebywa w oddziale intensywnej terapii. U niego również potwierdzono zakażenie hantawirusem.
Drugiego maja - po zaledwie czterech dniach z gorączką i ogólnym osłabieniem - zmarła kolejna pasażerka statku. To był już trzeci potwierdzony zgon. Wtedy zgłoszenie o poważnej chorobie układu oddechowego u pasażerów otrzymała Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Tymczasem objawy pojawiły się u trzech kolejnych osób. Reszta pasażerów nadal przebywa na pokładzie statku.
Hantawirus na statku wycieczkowym
Statek wycieczkowy MV Hondius płynął z Argentyny na Wyspy Kanaryjskie. Bilety na ten rejs, nazywany "ekspedycją antarktyczną", kosztowały od 14 tys. do 22 tys. euro.
Na pokładzie podróżowało 147 osób - 88 pasażerów i 59 członków załogi. Statek wyruszył 1 kwietnia z Argentyny. Po drodze odwiedzono różne wyspy - Georgię Południową, Nightingale, Tristan da Cunha, Wyspę Świętej Heleny i Wniebowstąpienia.
Według najnowszych informacji wycieczkowiec ma kontynuować rejs i zakończyć go na Wyspach Kanaryjskich - w swoim punkcie docelowym. WHO podała, że władze Hiszpanii wyraziły na to zgodę, ale hiszpańskie ministerstwo zdrowia przekazało nieco później, że nie podjęto na razie żadnej decyzji w tej sprawie.
Światowa Organizacja Zdrowia otrzymała informację, że na pokładzie statku nie było gryzoni. WHO podkreśla, że chociaż najczęściej do zakażenia hantawirusem dochodzi na skutek kontaktu człowieka z odchodami, moczem lub śliną gryzoni, przy poprzednich ogniskach gatunku hantawirusa Andes, który występuje w Ameryce Południowej, raportowano ograniczoną transmisję patogenu z człowieka na człowieka.
- Na razie transmisja między ludźmi jest podejrzewana, niepotwierdzona - komentuje dla TVN24 dr n. med. Anna Bogacka, krajowa konsultant ds. medycyny morskiej i tropikalnej. Światowa Organizacja Zdrowia uspokaja jednak, że na ten moment zagrożenie dla globalnej populacji jest oceniane jako niskie.
Choroby wywoływane przez hantawirusy
Hantawirusy to grupa wirusów z jednej rodziny Hantaviridae, do której zalicza się wiele różnych gatunków występujących w różnych regionach świata, w tym również w Europie. Ich wektorem są gryzonie, a człowiek zakaża się poprzez kontakt z ich wydzielinami. Do zakażenia dochodzi najczęściej podczas sprzątania strychów, domków letniskowych albo piwnic, czyli wtedy, kiedy człowiek ma kontakt z kurzem zanieczyszczonym odchodami gryzoni. Zdarzają się jednak też zakażenia przez spożywanie żywności zanieczyszczonej odchodami gryzoni.
Hantawirusy wywołują głównie dwie poważne choroby: gorączkę krwotoczną z zespołem nerkowym, w skrócie HFRS, albo hantawirusowy zespół płucny.
- HFRS mogą powodować różne serotypy hantawirusa, występujące głównie w Azji i Europie. Ich czas wylęgania, czyli okres od zakażenia do wystąpienia objawów, trwa średnio dwa tygodnie, ale waha się od około siedmiu do nawet 35 dni - wyjaśnia w rozmowie z tvn24.pl dr n. med. Mateusz Babicki, specjalista medycyny rodzinnej i lekarz medycyny podróży.
Lekarz uspokaja jednak, że najczęściej w Europie gorączka krwotoczna z zespołem nerkowym ma przebieg łagodny lub umiarkowany.
- Choroba może przebiegać pod postacią szybko narastającej gorączki, nawet do 40 stopni Celsjusza, dreszczy, osłabienia i bólów mięśniowych, co zbiorczo nazywamy objawami grypopodobnymi. Może im towarzyszyć rumień na twarzy oraz wysypka. Następnie może dojść do pogorszenia stanu pacjenta - obniżenia temperatury ciała, zapaści oraz rozwoju niewydolności nerek. Mogą pojawić się również objawy skazy krwotocznej, czyli siniaki i krwawienia, na przykład z nosa - wylicza dr Babicki.
Śmiertelność w przypadku gorączki krwotocznej z zespołem nerkowym wywołanym przez hantawirusy zależy od serotypu wirusa. Może być mniejsza niż jeden procent albo oscylować w granicy od pięciu do 15 procent.
Hantawirusowy zespół płucny występuje głównie w obu Amerykach. Zgodnie z komunikatem Światowej Organizacji Zdrowia prawdopodobnie to ta choroba doprowadziła do zgonu trzech pasażerów wycieczkowca. W przypadku hantawirusowego zespołu płucnego okres wylęgania wirusa wynosi od tygodnia do sześciu tygodni. - Początkowo objawy są bardzo podobne jak przy gorączce krwotocznej z zespołem nerkowym, ale wraz z upływem czasu pojawiają się objawy z układu oddechowego, także obrzęk płuc. Może dojść do gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia, niewydolności oddechowej i zgonu. Śmiertelność jest wysoka i może sięgać nawet 50 procent - opisuje dr Mateusz Babicki.
Hantawirusy - profilaktyka zakażeń
Nie ma szczepień przeciwko hantawirusom. Najlepszą profilaktyką zakażeń jest unikanie kontaktu z gryzoniami, ich wydzielinami oraz z materiałem zakaźnym. Czy warto zwrócić uwagę na hantawirusy, planując podróż zagraniczną?
- Hantawirusy występują na większości kontynentów, więc nie popadajmy w przesadzoną obawę, ale zachowujmy się odpowiednio i rozsądnie, aby nie narazić się na transmisję przeróżnych patogenów. Zawsze warto mieć świadomość tego, jakie zagrożenia mogą być w regionie, do którego się wybieramy - mówi dr Babicki.
Żeby uniknąć zakażenia, najlepiej nie zamiatać na sucho, tylko najpierw spryskać powierzchnię, którą będziemy sprzątać. Przed sprzątaniem powinno się wietrzyć zamknięte pomieszczenia, a podczas porządków używać rękawic i maseczek w miejscach ryzyka bytowania gryzoni.
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: AFP/East News