Gigantyczny guz usunięty przez śląskich chirurgów. Pacjentowi mówiono, że to otyłość

szpital operacja kregoslup shutterstock_2604450777
Warsztaty z obsługi robota da Vinci
Źródło: TVN24
W Zagłębiowskim Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej lekarze usunęli gigantyczny guz jamy brzusznej o średnicy 46 centymetrów i wadze 12 kilogramów. To największa zmiana operowana dotychczas w tej placówce i jedna z największych usuniętych w ostatnich latach na Śląsku i w Zagłębiu. Zabieg był obarczony ogromnym ryzykiem - wcześniej w kilku ośrodkach pacjent usłyszał odmowę leczenia operacyjnego. Sam myślał, że jest "tylko" otyły.
Kluczowe fakty:
  • Operacja trwała około czterech godzin i wymagała zaangażowania kilkunastoosobowego zespołu. Lekarze podkreślają, że był to jeden z najbardziej złożonych zabiegów, jakie wykonano w tym ośrodku. Co doprowadziło do takiego stanu?
  • Historia chorego pokazuje, jak podstępnie mogą rozwijać się guzy zaotrzewnowe oraz jak ogromne znaczenie mają doświadczone ośrodki referencyjne, które podejmują się najtrudniejszych przypadków.
  • Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl.

W Zagłębiowskim Centrum Onkologii przeprowadzono jedną z najbardziej wymagających operacji w historii placówki. Zespół chirurgów onkologicznych podjął się usunięcia olbrzymiego guza o średnicy 46 centymetrów i wadze 12 kilogramów z jamy brzusznej u pacjenta skierowanego z innego ośrodka. W wielu miejscach - ze względu na skalę zmiany i bardzo wysokie ryzyko powikłań - odmówiono mu leczenia operacyjnego. W Dąbrowie Górniczej zapadła jednak decyzja, by spróbować.

- To największy guz, jaki kiedykolwiek usunięto w tym szpitalu i jeden z największych operowanych w ostatnich latach na Śląsku i w Zagłębiu - podkreślają lekarze.

"Obejmował prawą flankę brzucha i schodził do miednicy mniejszej"

Jak przekazał kierujący Oddziałem Chirurgii Onkologicznej dr Janusz Sznajder, który prowadził zabieg, zmiana była niezwykle rozległa. - Guz wychodził z przestrzeni zaotrzewnowej, obejmował prawą flankę brzucha, naciekał fragment jelita grubego i schodził aż do miednicy mniejszej - poinformował lekarz w komunikacie opublikowanym przez placówkę.

Operacja trwała około czterech godzin i wymagała pracy kilkunastoosobowego zespołu. W sali operacyjnej było trzech chirurgów, anestezjolodzy, pielęgniarki oraz personel pomocniczy. Ze względu na wyjątkowy i dydaktyczny charakter zabiegu, jego przebieg obserwowali także studenci medycyny.

W trakcie operacji konieczne było również usunięcie fragmentu jelita grubego. Lekarze podkreślają, że był to jeden z najbardziej złożonych zabiegów, jakie wykonano w tym ośrodku.

Po operacji stan pacjenta określany jest jako bardzo dobry. Jak przekazują specjaliści, chory wraca do sprawności, odzyskał energię i - jak mówią lekarze - radość życia. Dalsze leczenie i rokowanie wymagają jednak indywidualnej obserwacji i kontroli specjalistycznej.

Latami mylony z otyłością. "Pacjenci trafiają do lekarza bardzo późno"

Historia chorego pokazuje, jak podstępnie mogą rozwijać się guzy zaotrzewnowe. Przez lata narastający obwód brzucha był interpretowany jako otyłość. Dopiero z czasem pojawiły się wyraźne sygnały alarmowe: bóle, problemy z jedzeniem, refluks, nudności i narastające trudności w codziennym funkcjonowaniu.

Specjaliści zwracają uwagę, że guzy zaotrzewnowe należą do rzadkich nowotworów i przez długi czas mogą nie dawać jednoznacznych objawów. - Pacjent często trafia do lekarza dopiero w bardzo zaawansowanym stadium - podkreślają lekarze.

To właśnie dlatego przewlekłe bóle, narastające dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego oraz wyraźne zmiany w wyglądzie ciała powinny skłaniać do pogłębionej diagnostyki. Wczesne wykrycie choroby - przypominają specjaliści - może mieć kluczowe znaczenie dla skutecznego leczenia, a czasem decydować o zdrowiu i życiu.

Przypadek z Dąbrowy Górniczej wpisuje się w serię spektakularnych, ale skrajnie trudnych zabiegów wykonywanych w regionie w ostatnich latach. W marcu 2024 roku w szpitalu w Blachowni koło Częstochowy usunięto guz macicy o masie około 26 kilogramów. W Wielospecjalistycznym Szpitalu Powiatowym w Tarnowskich Górach w 2020 roku lekarze wycięli guz jajnika ważący 24 kilogramy, a w 2024 roku kolejny - o masie 19 kilogramów. Notowano także pojedyncze przypadki usuwania guzów narządowych przekraczających 10 kilogramów.

Lekarze podkreślają, że takie historie pokazują ogromne znaczenie doświadczonych ośrodków referencyjnych, które podejmują się najtrudniejszych przypadków - tam, gdzie dla pacjentów często "nie ma już kolejnego adresu".

Czytaj także: