- Sejm debatował w piątek nad dwoma projektami (Lewica i Polska 2050), które mają ograniczyć dostępność alkoholu. Obejmują one m.in. zakaz reklam (także piwa) oraz sprzedaży nocnej i na stacjach paliw.
- Zwolennicy podkreślali ogromne koszty zdrowotne i społeczne alkoholu (ok. 180 mld zł rocznie), przeciwnicy - uderzenie w przedsiębiorców, wolność wyboru i wady legislacyjne projektów.
- Ostatecznie oba poselskie projekty zostały po pierwszym czytaniu w Sejmie skierowane do dalszych prac w komisji zdrowia.
- Więcej artykułów o tematyce zdrowotnej znajdziesz tutaj. Polecamy również podcast "Wywiad medyczny" Joanny Kryńskiej w TVN24+
Przypomnijmy, projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych złożony przez Lewicę przewiduje m.in. całkowity zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa. Projekt wprowadza też zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw, w zakładach leczniczych oraz w godzinach nocnych na terenie całego kraju, czyli od godz. 22 do 6.
Natomiast projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o radiofonii i telewizji, który złożyła Polska 2050, zakłada wprowadzenie bezwzględnego zakazu publicznej reklamy m.in. napojów alkoholowych, a także rozszerza uprawnienia dla gmin do wprowadzania godzinowego zakazu sprzedaży alkoholu.
"Alkohol to trucizna"
To dyskusja o szukaniu równowagi pomiędzy społecznymi przyzwyczajeniami, osobistą wolnością wyboru kształtowania swojego życia a twardymi faktami medycznymi - powiedziała posłanka Marta Golbik (KO) w Sejmie podczas debaty nad projektami ustaw dotyczącymi ograniczenia dostępności alkoholu. Golbik przytoczyła fakty medyczne, że alkohol to trucizna, który degraduje organizm i działa na psychikę, powodując nawet śmierć.
Przewodnicząca komisji zdrowia zaznaczyła, że proponowane projekty wykazują dość dużą zgodność, m.in. mówią o poszerzeniu zakresu godzin, w których rady gmin mogą ustanowić na swoim obszarze prohibicję, wzmocnienie przepisów, żeby sprzedawcy mogli z większą pewnością sprawdzać wiek kupujących alkohol, a także zmiany w reklamowaniu alkoholu.
Podała, że szacowane koszty społeczno-ekonomiczne związane ze sprzedażą alkoholu wynoszą obecnie około 180 mld zł, a na każdą złotówkę wpływającą z akcyzy przypadają 4 zł wydane na pomoc osobom uzależnionym. - Koszty te rosną każdego roku - dodała Golbik.
Zarobki prezesa czy zdrowie dzieci, które rodzą się z FAS?
Poseł Łukasz Horbatowski (KO) podkreślił, że ustawa musi być skuteczna, ale także wykonalna i proporcjonalna dla rynku. - Nie możemy pomijać ryzyka dla przedsiębiorców, zwłaszcza najmniejszych, lokalnych, rodzinnych firm, dla których nowe restrykcje mogą oznaczać poważne koszty i reorganizację działalności. Musimy też odróżnić patologię od legalnej produkcji i tradycji regionalnej - dodał. Jako przykład podał regionalne winiarstwo i browarnictwo oraz rozwijająca się produkcję cydru. Zaznaczył, że wiele regionów buduje na tym markę turystyczną.
- Zyski sektora alkoholowego stoją ponad zdrowiem i bezpieczeństwem ludzi, a projekt Lewicy ma to zmienić - powiedziała posłanka Joanna Wicha (Lewica) prezentując projekt Lewicy. Wicha zaznaczyła, że Lewica chce ograniczyć koszty społeczne nadużywania alkoholu. Powiedziała, że "zarobki tego czy innego prezesa wódczanej spółki są mniej ważne niż zdrowie dzieci urodzonych z płodowym zespołem alkoholowym, ludzi zabitych przez pijanych kierowców, żon pobitych przez pijanych mężów, medyków atakowanych przez pijanych pacjentów". Zaznaczyła, że zyski sektora alkoholowego stoją obecnie ponad zdrowiem i bezpieczeństwem ludzi. - Ta ustawa ma to zmienić - dodała. Podkreśliła, że projekt Lewicy zakłada zakaz handlu alkoholem w nocy, na stacjach benzynowych i z dowozem do domu, a także reklam, które zachęcają do picia.
Wioletta Tomczak, prezentując projekt Polski 2050 podkreśliła, że przewiduje on bezwzględny zakaz publicznej reklamy alkoholu, czyli także piwa i napojów bezalkoholowych imitujących alkohol. - Reklama piwa zero procent nie promuje abstynencji, zdrowego stylu życia, promuje markę alkoholową, styl picia i rytuał spożywania alkoholu - powiedziała. - To projekt, który nie powstał z ideologii ani z potrzeby regulowania stylu życia obywateli, ale z realnych doświadczeń Polek i Polaków - zaznaczyła.
Posłanka Polski 2050 dodała, że projekt powstał z jasnego i wyraźnego sygnału społecznego, że obecne przepisy są niewystarczające.
W kogo "uderzają regulacje"?
Poseł PiS Janusz Cieszyński podkreślił, że projekty są wadliwe pod względem legislacyjnym i źle napisane. Zwrócił uwagę m.in. na zapis zakazujący "sprzedaży piwa w małych sklepach".
- To jest szalenie niepokojące, kiedy w projekcie, który dotyczy tak wielkiej branży, wartej wiele miliardów złotych, są takie buble - powiedział, dodając, że takie "niedoróbki" kompromitują projekty w obecnym kształcie.
Zdaniem Cieszyńskiego regulacje uderzają w branżę piwną i wyglądają, jakby były napisane pod dyktando branży spirytusowej. Zwrócił uwagę, że nie zakazują one np. sprzedaży tzw. małpek w sklepach.
Wskazał również, że nieskuteczne będą m.in. rozwiązania polegające na zakazaniu używania symboli graficznych napojów alkoholowych np. na lodówkach czy parasolach, zakazania sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych czy konieczności weryfikacji wieku w stacjonarnym punkcie, aby zamówić alkohol przez internet. - Ja naprawdę wierzę, że te projekty powstały z potrzeby zrobienia czegoś dobrego. Cała nadzieja w tym, że przepracujecie to w komisji - powiedział.
Poseł Witold Tumanowicz (Konfederacja) powiedział, że poselskie projekty Lewicy i Polski 2050, ograniczające dostępność do alkoholu, uderzają w prawo do prowadzenia legalnej działalności gospodarczej. Podkreślił, że jeśli państwo dopuszcza produkty alkoholowe do obrotu, to ograniczenia dotyczące ich reklamy i dystrybucji nie mają uzasadnienia. - Dorosły, świadomy obywatel ma prawo samodzielnie podejmować decyzje i ponosić tego konsekwencje - zaznaczył.
Poseł Radosław Lubczyk (PSL) podkreślił, że projekty wymagają pogłębionej analizy. Zaznaczył, że intencją projektodawców jest poprawa funkcjonowania państwa i lepsza ochrona interesu publicznego, ale rolą Sejmu jest nie tylko ocena ich intencji, ale i skutków. - Historia legislacji w Polsce pokazuje, że pośpiech i brak dialogu bardzo często prowadzą do prawa, które trzeba naprawić niemal natychmiast po wejściu w życie, dlatego klub PSL opowiada się za dalszym procedowaniem obu projektów w duchu otwartości i kompromisu - powiedział.
Wskazał, że należy wykorzystać najlepsze elementy obu propozycji, eliminując jednocześnie te zapisy, które budzą wątpliwości konstytucyjne, społeczne lub finansowe. - Sejm nie jest od tego, by jedynie zatwierdzać projekty w niezmienionej formie, ale by je mądrze kształtować - mówił poseł.
Podczas debaty głos zabrał poseł Maciej Konieczny z koła poselskiego Razem. Jak powiedział, jeśli ktoś jest dorosły i pije w sposób odpowiedzialny, to planowane regulacje nie powinny go w żaden sposób obejść. - Co innego, jeżeli ktoś jest uzależniony. Ja jestem osobą uzależnioną od alkoholu. Nie piję co prawda od dwudziestu lat, ale wiem, jak to działa i dla osoby uzależnionej te regulacje robią ogromną różnicę. Jeżeli ktoś jest w procesie trzeźwienia, to obecność reklamy alkoholu, obecność alkoholu wszędzie, jest ryzykiem powrotu do czynnego picia - zauważył, apelując o przyjęcie ustaw do dalszego procedowania.
Dlaczego Soplica upadł tak nisko?
Wioleta Tomczak (Polska 2050) podkreśliła z kolei, że poselskie projekty ustaw nie są tożsame, ale mają ten sam cel, czyli ograniczenie konsumpcji alkoholu. - Wierzę, że wypracowane w komisji rozwiązania z obu naszych projektów poselskich, które są odpowiedzią na wyzwanie ograniczenia dostępności fizycznej do alkoholu, zyskają akceptację wysokiej izby, Senatu oraz prezydenta - powiedziała Tomczak. Joanna Mucha (Polska 2050) wskazała, że przedsiębiorców, którzy tracą ze względu na alkohol, jest znacznie więcej, niż tych, którzy się na nim wzbogacają. - Jesteśmy za trzeźwymi uczestnikami ruchu drogowego. Jesteśmy za tym, by alkohol nie obciążał naszego systemu zdrowotnego - powiedziała Mucha.
Wskazała, że to uzasadnia interwencję państwa, bo alkohol powoduje realną stratę dobrobytu i dobrostanu.
- Lewica poprze dwa poselskie projekty ograniczające dostępność do alkoholu, których pierwsze czytanie odbywa się w piątek w Sejmie - zapowiedziała posłanka Anita Kucharska-Dziedzic (Lewica).
Kucharska-Dziedzic powiedziała, że gdy słyszy o "tradycji picia", to przypomina jej się kluczowy epos polski "Pan Tadeusz". - W "Panu Tadeuszu" opis polskiego pijaństwa jest wyjątkowo barwny. Dlaczego Horeszków dwór padł? Bo chlali codziennie. Dlaczego Soplica Jacek upadł tak nisko i stał się Robakiem? Bo chlał codziennie. Dlaczego nie udał się ostatni zajazd na Litwie? Bo szlachta się schlała dokumentnie - powiedziała posłanka.
- To są poważne polskie problemy. Zauważmy, że pijaństwo w Polsce jest problemem generującym poważne straty finansowe i społeczne - podkreśliła. Kucharska-Dziedzic zapowiedziała, że klub Lewicy poprze oba poselskie projekty ograniczające dostępność do alkoholu - Lewicy i Polski 2050.
Autorka/Autor: pwojc/ap
Źródło: PAP