Depresja, hejt, przemoc. Dlaczego dzieci wciąż nie mają wystarczającej pomocy?

Rośnie liczba samobójstw wśród dzieci i młodzieży. Komentarze ekspertów
Monika Horna-Cieślak: dorośli muszą zrozumieć, że dzieci mogą zachorować na depresję
Mamy coraz więcej psychiatrów dziecięcych i psychoterapeutów, ale wyzwaniem jest to, żeby pracowali w systemie publicznym, a nie wybierali system prywatny - mówiła ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda podczas debaty z okazji Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją. Kryzys zdrowia psychicznego najmłodszej części społeczeństwa nie jest jednak tylko problemem ochrony zdrowia - wiąże się także z edukacją i stanowieniem prawa, zwłaszcza chroniącego przed cyberprzemocą.
Kluczowe fakty:
  • Choć rosną nakłady na psychiatrię i przybywa specjalistów, dzieci i młodzież nadal mają utrudniony dostęp do publicznej opieki psychologicznej i psychiatrycznej.
  • Eksperci podkreślają przy okazji Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją rolę szkoły w zapobieganiu przemocy rówieśniczej oraz potrzebę skuteczniejszej regulacji mediów społecznościowych, by ograniczyć hejt i cyberprzemoc.
  • Tymczasem co piąty nastolatek doświadcza przemocy w sieci, a liczba samobójstw wśród dzieci i młodzieży w 2025 roku wzrosła o blisko 27 procent.
  • Więcej artykułów na tematy zdrowotne, w tym dotyczące zdrowia psychicznego, można znaleźć w zakładce "Zdrowie" w tvn24.pl. Warto posłuchać także "Wywiadu Medycznego" Joanny Kryńskiej w TVN24+.

Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.

Z raportu UNICEF wynika, że a całym świecie 1 na 7 (14 proc.) osób w wieku 10-19 lat doświadcza zaburzeń psychicznych. Z kolei z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że tylko w latach 2019-2023 fundusze na świadczenia psychiatryczne dla dzieci i młodzieży wzrosły o blisko 290 proc. W 2019 r. było to niemal 260 mln zł, a w 2023 r. już ponad 1 mld zł.

Coraz więcej psychiatrów, ale za mało w publicznym systemie

Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przypomniała podczas poniedziałkowej debaty, która odbyła się w Studiu im. Agnieszki Osieckiej Programu 3 Polskiego Radia, że zdrowie mózgu jest jednym z priorytetów Ministerstwa Zdrowia. Jak dodała, nakłady na psychiatrię wzrosły z 5,19 mld zł w 2025 roku do blisko 6,95 mld zł w roku 2026. Dodatkowo, ponad 3 mld zł (z Funduszu Medycznego) zostało przeznaczone na modernizację szpitali psychiatrycznych.

Jolanta Sobierańska-Grenda przyznała jednak, że mimo coraz większych nakładów na tę dziedzinę medycyny, wyzwaniem wciąż pozostaje utrudniony dostęp do opieki psychologicznej i psychiatrycznej, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. U źródeł problemu leży już nie tyle niedobór kadr, co ich niewystarczająca dystrybucja w publicznej ochronie zdrowia.

- Mamy coraz więcej psychiatrów dziecięcych i psychoterapeutów, ale wyzwaniem jest to, żeby ci eksperci pracowali w systemie publicznym, a nie wybierali system prywatny. Te zawody cieszą się dużą popularnością i nawet eksperci mówią, że w tej chwili mamy o 50 procent więcej takich specjalistów. Na opiekę psychiatryczną poszły zwiększone środki. Zadajemy sobie często ze współpracownikami pytanie, czy te pieniądze właściwie dedykujemy, czy one wykonują tę pracę, która powinna być dla was wykonana, bo nie tylko w ilości dedykowanych środków dzisiaj jest problem - powiedziała Sobierańska-Grenda.

Jak dodała szefowa resortu zdrowia, wzrost popularności specjalizacji psychiatrycznych w wyborach ścieżki zawodowej młodych lekarzy zaprocentuje za około 5-6 lat.

- Naszą rolą jest, aby młodzi ludzie wybierali te specjalizacje, które są nam potrzebne w systemie. I myślę, że na pewno psychiatria będzie tym priorytetem, który jeszcze przez długie lata będzie z nami - przewidywała Sobierańska-Grenda.

"Odrabiamy wiele lat zaniedbań"

Tymczasem w Polsce trwa reforma psychiatrii, w ramach której dokonywana jest zmiana nacisku w opiece psychiatrycznej z hospitalizacji na opiekę środowiskową - zarówno w psychiatrii dorosłych, jak i dzieci i młodzieży. Opieka środowiskowa ma być pierwszym z trzech poziomów referencyjności ośrodków świadczących pomoc najmłodszym.

- Mamy 357 miejsc opieki środowiskowej, w których ta dostępność jest bardzo duża. Jest 187 miejsc drugiego stopnia [centra zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży - poradnie i poradnie z oddziałami dziennymi - red.] i 37 ostatniego - trzeciego [ośrodki wysokospecjalistycznej całodobowej opieki psychiatrycznej - red.]. To miejsca, w których są przyjaźni ludzie, dobrze przeszkolony personel, który czeka na to, żeby pomóc. Widzę dużą poprawę i naprawdę odrabiamy wiele lat zaniedbań. Z takim samym problemem zmagają się inne kraje Unii Europejskiej - podkreślała Sobierańska-Grenda.

Wolność słowa czy wolność krzywdzenia innych?

Eksperci biorący udział w dyskusji towarzyszącej Ogólnopolskiemu Dniu Walki z Depresją podkreślali, że kryzys zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży nie jest problem wyłącznie medycznym. Jak podkreślała wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat, zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży niestety staje się w jej ocenie nierzadko również przedmiotem sporu politycznego - tak jak to miało miejsce w przypadku prezydenckiego weta dla ustawy, która miała ułatwić młodym ludziom skorzystanie z opieki specjalistów bez konieczności uzyskiwania zgody od rodziców.

- Uważam, że wszystkie działania mające na celu ułatwienie dostępu do psychologa. Ważne są też zmiany wprowadzające bardziej ludzki program nauczania w szkołach, bardziej dostosowany do potrzeb młodych ludzi. Mowa o edukacji zdrowotnej. Nie da się mówić o zdrowiu psychicznym dzieci i młodzieży w oderwaniu od szkoły - podkreślała.

W styczniu prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny Akt o Usługach Cyfrowych (DSA), która miała m.in. chronić dzieci przed cyberprzestępczością. Nawrocki uzasadnił swoją decyzję obawami o wolność słowa. Zarzucił przepisom umożliwienie administracyjnej cenzury i zbyt dużą kontrolę urzędników nad treściami w sieci.

- Za każdym razem, kiedy próbujemy rozpocząć dyskusję na temat tego, jak regulować media społecznościowe, jak sprawić, żeby było w nich mniej hejtu, żeby można było pociągać do odpowiedzialności ludzi, którzy ten hejt szerzą, słyszymy od strony części polityków, części publicystów, części influencerów, że to jest zamach na wolność słowa. Tylko jaką wolnością słowa jest wolność do robienia krzywdy innym? Jaką wolnością słowa jest wolność do szerzenia nieprawdziwych informacji, do tworzenia fake newsów i filmików wytworzonych przez AI z udziałem tożsamości młodych ludzi? - pytała Magdalena Biejat.

"Chodzi o świadomość społeczną"

Z raportu Państwowego Instytutu Badawczego NASK "Nastolatki 3.0" wynika tymczasem, że co piąty nastolatek deklaruje, iż doświadczył przemocy w internecie. Najczęstszymi jej przejawami są: wyzywanie (29,7 proc.), ośmieszanie (22,8 proc.) czy poniżanie (22 proc.). To szczególnie ważny problem, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że blisko co dziesiąty (11,5 proc.) nastolatek jest aktywny w sieci ponad 8 godzin dziennie. O to, czy jest szansa na to, by hejt zaczął być w Polsce ścigany przez odpowiednie organy i czy prawo zmieni się tak, że łatwiej będzie identyfikować anonimowych sprawców cyberprzemocy pytana była wiceministra sprawiedliwości Maria Ejchart.

- Wymiar sprawiedliwości wchodzi wtedy, kiedy już jest późno, za późno. Wtedy, kiedy często dochodzi do tragedii - powiedziała. - Regulacje dotyczące hejtu są ogromnie trudne do stworzenia i do uzyskania powszechnej społecznej akceptacji dla nich. One zawsze uderzają w dobro, które jest po drugiej stronie, czyli wolność słowa, prawo do wypowiedzi. Musimy przyglądać się temu, jak różne sądy na świecie i w Polsce stawiają granicę pomiędzy tymi dwoma wartościami. Obowiązkiem państwa jest zarysować tę granicę, która zawsze będzie granicą sporną - wskazała Ejchart.

Jak dodała, najważniejszym wyzwaniem, jakie stoi teraz przed wymiarem sprawiedliwości, jest nauczenie go tego, jak wykrywać i karać przestępstwa takie jak cyberprzemoc. - Nie wystarczy napisać przepisu, to jest najprostsze. Szkolenia, które prowadziliśmy w prokuraturze, dotyczące przestępstw z nienawiści, pokazały nam, jak ogromnym wyzwaniem dla prokuratorów jest znalezienie, określenie tej granicy. Tu nie chodzi o dobry przepis. Tu chodzi o powszechną świadomość społeczną, kiedy aparat państwowy musi zacząć działać w sytuacjach, które są między dwojgiem ludzi, między instytucjami - dodała wiceministra sprawiedliwości.

Wyśmiewanie ze strony rówieśników, tyranizowanie i przemoc szkolną są wymieniane w grupie najczęstszych przyczyn podejmowania prób samobójczych w grupie dzieci i młodzieży. W parze za tym idą bardzo niepokojące dane, jakie w styczniu opublikowała Komenda Główna Policji. Zgodnie z nimi liczba samobójstw w Polsce w 2025 roku spadła o 1,4 proc. rok do roku. Wśród dzieci i młodzieży odnotowano jednak wzrost aż o 26,8 proc.

OGLĄDAJ: Szymon Żyśko o męskiej depresji: inaczej komunikujemy, że coś jest nie tak
pc

Szymon Żyśko o męskiej depresji: inaczej komunikujemy, że coś jest nie tak

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: