W niektórych szpitalach dziecięcych można spotkać "gabloty grozy". Lekarze umieszczają tam przedmioty, które trafiły najpierw w ręce dzieci, później do ich buzi, a na koniec do żołądka. To baterie, monety, magnesy i magnetyczne kulki. Gama rzeczy, które dzieci potrafią połknąć, jest naprawdę szeroka.
- W ciągu tygodnia takich interwencji mamy przynajmniej kilka - powiedziała w niedzielę w programie "Wstajesz i weekend" w TVN24 dr Monika Kałużna-Czysz, kierownik pracowni Endoskopii w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka.
To jedyny szpital w regionie, który pełni całodobowe ostre dyżury endoskopowe. - W zasadzie wszystkie dzieci wymagające pilnej interwencji po połknięciu ciała obcego trafiają do nas - podkreśliła pediatra. Najczęściej są to najmłodsi pacjenci, do piątego roku życia, ale problem dotyczy również starszych dzieci.
Które przedmioty powinny wzbudzić największy niepokój?
Jak podkreśliła dr Kałużna-Czysz, szczególnie niebezpieczne są baterie.
- Głównie boimy się baterii zegarkowych, szczególnie tych, które utykają w przełyku. O ile taka bateria, gdy przedostanie się do żołądka lub jelit, stanowi mniejsze zagrożenie, choć nadal wymaga czujności, o tyle bateria utknięta w przełyku jest ostrym stanem zagrożenia życia i może zakończyć się tragicznie - ostrzegła.
Niepokój budzą także magnesy, szczególnie liczne. - O ile jeden magnes nie stanowi jeszcze takiego zagrożenia, jeżeli tych magnesów jest już kilka, to mogą się powikłać i mogą prowadzić do różnego rodzaju komplikacji - powiedziała pediatra.
Wskazała także na różnego rodzaju ostre ciała obce, takie jak szkło, szpilki czy gwoździe. - Tutaj wybór tych ciał obcych i wyobraźnia dzieci, co one są w stanie połknąć, są naprawdę duże - dodała.
Jak reagować?
Jak rodzice powinni reagować w takich sytuacjach i kiedy udać się z dzieckiem do szpitala?
- Zawsze, gdy mamy wątpliwości i nie jesteśmy czegoś pewni, warto się skonsultować, bo jeśli coś budzi nasz niepokój, należy zapytać specjalistę. Rodzice nie muszą znać się na wszystkim. Natomiast w sytuacji, gdy dziecko połknęło baterię, magnesy lub ostre ciała, takie jak szkło, szpilki czy śruby, zalecam bezpośrednio zgłosić się na SOR lub izbę przyjęć szpitala - radziła dr Kałużna-Czysz
Jak zaznaczyła, duże ciała obce często nie są groźne same w sobie, to znaczy nie powodują oparzeń ani bezpośrednich uszkodzeń przewodu pokarmowego. Jednak ze względu na swoje rozmiary zwykle nie mają szans zostać wydalone w sposób naturalny, dlatego - podkreśliła lekarka - w takich przypadkach również konieczna jest wizyta w szpitalu. Jak dodała, z lekarzem należy skonsultować się także po połknięciu przez dziecko jakichkolwiek substancji chemicznych lub rzeczy nieprzeznaczonych do spożycia, ponieważ ich skutki mogą być trudne do przewidzenia.
Jako przykład wskazała kasztany. Podkreśliła, że to przykład ciała obcego, z którym szczególnie często ma do czynienia w sezonie. - Połknięcie kasztanów, zwłaszcza kilku naraz, nawet jeśli są niewielkie i teoretycznie mogłyby zostać wydalone, ze względu na mechanizm działania oraz potencjalne ryzyko zatrucia i toksyczności również wymaga ich usunięcia. To przykład ciała obcego, które z pozoru wydaje się niegroźne, a jednak może stanowić zagrożenie - powiedziała.
Kiedy musi wkroczyć chirurg?
W jakich sytuacjach lekarska interwencja może skończyć się na stole operacyjnym?
- Na szczęście nie dzieje się to zbyt często, ponieważ nasze mało inwazyjne działania endoskopowe bardzo często okazują się skuteczne i wystarczające. Jesteśmy w stanie metodą endoskopową, w znieczuleniu ogólnym, usunąć takie ciało obce - powiedziała dr Kałużna-Czysz.
Jak dodała, nie jest to jednak możliwe w sytuacjach, gdy przedmiot znajduje się już poza zasięgiem endoskopu, czyli w jelitach. Dotyczy to najczęściej magnesów, zwłaszcza połkniętych w większej liczbie.
- Nie jesteśmy w stanie złapać ich w żołądku, ponieważ zdążyły już przedostać się do przewodu pokarmowego. Początkowo je obserwujemy, ale jeśli widzimy, że nie przemieszczają się i utkwiły w konkretnym miejscu jelit, konieczna jest interwencja chirurgiczna - tłumaczyła. Dodała, że taka sytuacja miała miejsce w jej szpitalu w zeszłym tygodniu u dziewczynki, która połknęła 14 drobnych magnesów.
Jak stwierdziła, problem pojawia się także wtedy, kiedy przedmiot jest wyjątkowo duży, ciężki lub nieporęczny i mimo użycia nieinwazyjnych metod oraz narzędzi endoskopowych nie da się go chwycić wystarczająco mocno i stabilnie, aby bezpiecznie wyciągnąć go przez przełyk i jamę ustną.
- Takim przykładem u nas był e-papieros. To jest duży przedmiot o obłych kształtach. Nie byliśmy w stanie tego wystarczająco stabilnie chwycić, on nam się cały czas wymykał. No i niestety chłopiec, który połknął tego dużego e-papierosa, musiał być operowany - opowiadała lekarka w TVN24.
Apel do rodziców
Na koniec dr Kałużna-Czysz zaapelowała do rodziców. - Musimy na dzieci uważać, musimy je pilnować, starajmy się nie spuszczać ich z oczu. Najważniejsze, by te przedmioty, które są szczególnie niebezpieczne, stanowią szczególne zagrożenie dla dzieci, nie pozostawały w zasięgu dzieci, szczególnie tych najmniejszych - podkreśliła.
Wspomniała także o różnego rodzaju substancjach żrących i chemii gospodarczej. - To kolejny duży problem, z którym na co dzień się spotykamy i który często kończy się ciężkimi powikłaniami - powiedziała.
Szczególnie uczuliła rodziców, by nie przelewali chemii gospodarczej ani płynów do czyszczenia do pojemników po żywności czy butelek po napojach. - To bardzo częsty mechanizm, że preparaty do czyszczenia piekarników czy samochodów trafiają do takich opakowań, a potem dzieci omyłkowo je wypijają - dodała.
Autorka/Autor: momo/kab
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock