Algorytm zamiast rodzica. Jak TikTok kształtuje emocje i zachowania dzieci?

shutterstock_1774658300
Filmiki z "unboxingiem", czyli otwieraniem paczek m.in. z Labubu, zbierają miliony wyświetleń i tysiące reakcji
Źródło: TikTok
TikTok rośnie w siłę wśród najmłodszych użytkowników, mimo że platforma formalnie jest przeznaczona dla osób powyżej 13. roku życia. Eksperci ostrzegają, że kontrola rodzicielska nie nadąża za tempem rozwoju aplikacji. - Badania pokazują, że korzystanie z portali społecznościowych przez dzieci znacząco wpływa na opóźniony rozwój mowy, trudności w relacjach rówieśniczych i obszary w mózgu odpowiadające za emocje i empatię - mówi w rozmowie z tvn24.pl dr Aleksandra Lewandowska, konsultantka krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.
Kluczowe fakty:
  • TikTok pozostaje platformą, nad którą dorośli tracą realną kontrolę, mimo deklarowanych zabezpieczeń.
  • Około 1,5 mln dzieci w wieku 7-13 lat w Polsce aktywnie korzysta z TikToka, często za wiedzą rodziców.
  • System personalizacji treści dopasowuje materiały do emocji i zachowań dzieci.
  • Do najmłodszych docierają materiały o samookaleczeniach, samobójstwach i przemocy.
  • Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl.

Coraz więcej ekspertów zajmujących się bezpieczeństwem dzieci i młodzieży w internecie alarmuje, że TikTok, mimo deklarowanych zabezpieczeń, pozostaje platformą, nad którą dorośli tracą realną kontrolę. Zdaniem socjolog Agnieszki Taper skala korzystania z aplikacji przez dzieci poniżej regulaminowego wieku jest zjawiskiem masowym i systemowym.

Masowa obecność najmłodszych na TikToku

TikTok stał się jednym z najpoważniejszych wyzwań dla bezpieczeństwa dzieci w internecie - ostrzegają eksperci. Wskazują na nieskuteczną kontrolę rodzicielską, agresywne algorytmy i realne zagrożenia dla zdrowia psychicznego najmłodszych.

Zgodnie z regulaminem, konto na TikToku mogą mieć osoby od 13. roku życia. Tymczasem - jak wynika z raportów i badań organizacji społecznych - około 1,5 mln dzieci w Polsce w wieku 7-13 lat aktywnie korzysta z tej platformy. - Te dzieci nie powinny tam być, a mimo to są - często za wiedzą i zgodą rodziców - podkreśliła edukatorka medialna, ekspertka Fundacji Bonum Humanum, Agnieszka Taper.

Niedawno pisaliśmy w tvn24.pl, że nieustanne korzystanie z mediów społecznościowych może prowadzić u dzieci między innymi do depresji. - WHO i UNICEF alarmują, że rośnie liczba depresji, lęków i samookaleczeń u młodych - przypomniała wówczas w Sejmie Anna Czarnowska, członkini Rady przy Marszałku Województwa Pomorskiego ds. Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży i rzeczniczka prasowa Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku. Zwróciła też uwagę na alarmująco niski wiek rozpoczęcia korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci - średnio między 7. a 14. rokiem życia, a w niektórych przypadkach nawet już w wieku 5 lat.

Czarnowska wskazała, że dużym problemem jest popularność tzw. challenge'ów, organizowanych na portalach społecznościowych takich jak TikTok. Chodzi na przykład o wyzwania anorektyczne, w których dziewczynki nawzajem się chwalą swoją chudością albo nawet samobójcze. - Takie challenge różnie mogą się skończyć, ale myślę, że to też jest taki niemy krzyk rozpaczy wśród tych dzieci i młodzieży - dodała Czarnowska.

- Były nakładki na TikToku, gdzie 6-7-letnie dziecko wchodziło, żeby sobie zrobić zdjęcie z kaczuszką, z pieskiem czy ze słonikiem, a tam wyskakiwały twarde treści pornograficzne. Musicie Państwo sobie zdać sprawę, co takie treści robią w głowie młodego człowieka. Na początku jest to szok, ale później robi się z tego uzależnienie - dodała Czarnowska.

Algorytmy dopasowane do emocji dzieci

Jak wynika z rozmów prowadzonych z dziećmi podczas warsztatów edukacyjnych, wielu młodych użytkowników świadomie zawyża wiek przy zakładaniu konta, często przy akceptacji opiekunów. Rodzice ufają narracji platformy o "bezpieczeństwie" oraz narzędziom kontroli rodzicielskiej. Te - jak pokazuje raport Fundacji Kids Alert - w praktyce pozwalają jedynie na ograniczenie czasu korzystania z aplikacji, bez wglądu w historię wyszukiwań, zapisywane treści czy realne rekomendacje algorytmu.

Kluczowym problemem pozostaje mechanizm personalizacji treści. - To, co widzi dorosły użytkownik TikToka, nie ma niemal nic wspólnego z tym, co wyświetla się dzieciom - tłumaczy Taper. Algorytmy analizują reakcje, czas oglądania, emocje i zachowania użytkowników, a następnie podsuwają kolejne materiały, często coraz bardziej skrajne lub nieadekwatne do wieku.

Badania, zarówno zagraniczne, jak i polskie, potwierdzają, że do dzieci docierają treści dotyczące samookaleczeń, samobójstw, zaburzeń odżywiania czy przemocy. - Dzieci w wieku 7-13 lat nie mają jeszcze wystarczających kompetencji emocjonalnych i poznawczych, by filtrować takie przekazy. One często traktują je jako normę społeczną - zaznaczyła Taper.

- Ryzyko kontaktu z tego typu materiałami jest znacznie wyższe, jeśli nad korzystaniem z internetu nie ma żadnej kontroli, a dzieci swobodnie poruszają się po różnych platformach i aplikacjach - wskazuje w rozmowie z tvn24.pl dr Aleksandra Lewandowska, konsultantka krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.

"To nie komunikacja, to modelowanie zachowań"

Na systemowy charakter zagrożenia zwraca uwagę również prof. Mariusz Jędrzejko, który podkreślił, że TikTok nie jest klasycznym medium społecznościowym. - To narzędzie permanentnego wpływu, oparte na jednym z najbardziej agresywnych algorytmów personalizujących treści na świecie. Dorosły dostaje rozrywkę, dziecko - przekaz dopasowany do jego lęków, deficytów i potrzeby akceptacji. To nie komunikacja, to modelowanie zachowań - ocenił.

Jędrzejko zwrócił uwagę, że algorytmy TikToka gromadzą ogromne ilości danych - od zachowań behawioralnych, przez lokalizację, po czas reakcji i emocje użytkowników. - Następnie podaje się treści częściowo prawdziwe, wyrwane z kontekstu, atrakcyjnie opakowane. To dezinformacja w rozrywkowej formie. I to nie jest przypadek - podkreślił.

Tragiczne skutki i stanowisko TikToka

Eksperci wskazują na dramatyczne skutki takiego działania algorytmów. W ostatnich miesiącach opinią publiczną wstrząsnęły przypadki samobójstw nastolatków, których profile w mediach społecznościowych zawierały niemal identyczne treści pożegnalne, te same hashtagi i podkłady muzyczne. TikTok zaprzecza istnieniu "trendów", jednak - zdaniem specjalistów - jest to manipulacja językowa.

Biuro prasowe TikToka, w stanowisku przygotowanym dla Polskiej Agencji Prasowej, poinformowało, że nie zezwala na treści przedstawiające, zapowiadające lub promujące samobójstwo czy samookaleczenia, a każdy taki materiał jest usuwany niezwłocznie po wykryciu. Jak przekazano, ponad 99 proc. treści naruszających zasady społeczności usuwanych jest proaktywnie, jeszcze zanim zostaną zgłoszone przez użytkowników, a możliwość wyszukiwania określonych fraz jest blokowana.

Algorytmy a moralna odpowiedzialność platform

Prof. Jędrzejko zwraca jednak uwagę, że "jeżeli dane treści osiągają masowe zasięgi i są kierowane do wrażliwej grupy wiekowej, to mamy do czynienia z realnym zjawiskiem społecznym". - Dzieci nie są zdolne do pełnej refleksji moralnej, a platforma umywa ręce - wskazał Jędrzejko.

W podobnym tonie wypowiada się Michał Twardosz, prezes Fundacji Projekt.pl i organizator konferencji "Uwaga Smartphone". - Rodzice bardzo często nie widzą albo nie chcą widzieć tego, co dzieje się w świecie cyfrowym ich dzieci. Prawo w tej sferze jest w dużej mierze martwe, a egzekwowanie regulaminów platform praktycznie nie istnieje - ocenił.

Ważne telefony
Ważne telefony

Twardosz przywołał wyniki badań prowadzonych w szkołach podstawowych, które pokazują, że pierwszy smartfon trafia dziś nawet do trzylatków. - Rodzice tłumaczą to względami bezpieczeństwa albo przekonaniem, że dziecko szybciej zdobędzie kompetencje cyfrowe. Tymczasem badania jasno pokazują, że nadmierna ekspozycja ekranowa zaburza rozwój kompetencji matematycznych i poznawczych. To dokładnie odwrotny efekt od zamierzonego - podkreślił.

- Badania, w których wzięło udział nawet kilkadziesiąt tysięcy badanych nastolatków czy młodych dorosłych, wyraźnie pokazują, że im wcześniej dziecko zaczyna korzystać z technologii cyfrowych i z urządzeń ekranowych takich jak tablet czy smartfon, tym bardziej jest narażone na daleko idące konsekwencje dotyczące umiejętności społecznych i komunikacyjnych. A konta na tych portalach, do których dzieci nie powinny mieć dostępu, często zakładają sami rodzice - mówi dr Aleksandra Lewandowska.

Normalizacja życia z ekranem

Eksperci zwrócili także uwagę na szerszy kontekst kulturowy: zabawkowe smartfony i tablety dla niemowląt, uchwyty na urządzenia mobilne do nocników czy samochodów oraz normalizację stałego "wyłączania" dziecka ekranem. - To wszystko podprogowo uczy, że smartfon jest naturalnym przedłużeniem życia od pierwszych miesięcy - zaznaczył Twardosz.

Zdaniem prof. Jędrzejki problem ma charakter nie tylko psychologiczny, ale także moralny. - Jeżeli wiemy, że dane narzędzie szkodzi dzieciom, a mimo to je utrzymujemy, to jest to działanie niemoralne. Tu nie ma ideologii - są fakty i odpowiedzialność - podkreślił.

Uzależnienie od smartfonów prowadzi do wzrostu lęku, zaburzeń snu, samooceny, koncentracji. Rodzice często nie pilnują, że dzieci leżą pod kołdrami i skrolują. - Ja to nazywam syndromem niespokojnego palca, co zresztą my też dorośli często mamy. Dzieci mają wtedy wystrzał dopaminy chwilowej - tłumaczyła Czarnowska.

- Badania jednoznacznie pokazują, że codzienne korzystanie z TikToka przez około pół godziny dziennie ponad dwukrotnie zwiększa ryzyko uzależnienia od tej platformy. Zjawisko to szczególnie dotyczy starszych dzieci i młodszych nastolatków, którzy są najbardziej podatni na tego typu mechanizmy - dodaje dr Lewandowska.

Regulacje i edukacja zamiast bierności

Coraz więcej państw decyduje się na wprowadzanie ostrzejszych regulacji. Przykładem jest Australia, gdzie minimalny wiek użytkownika TikToka podniesiono do 16 lat. Zdaniem ekspertów same zakazy nie wystarczą, jeśli nie będą im towarzyszyć szerokie kampanie edukacyjne skierowane do rodziców. - Brak decyzji też jest decyzją i zapłacą za nią dzieci. Każdy miesiąc zwłoki to kolejne dane, kolejne zaburzenia i kolejne realne szkody - podsumował Jędrzejko.

Eksperci zgodnie podkreślili, że stawką jest zdrowie psychiczne młodego pokolenia i długofalowa kondycja społeczeństwa. Ich zdaniem to test dojrzałości państwa, które powinno chronić najsłabszych przed cynizmem rynku i technologii.

- Najnowsze badania z lat 2024-2025, obejmujące od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu tysięcy dzieci i nastolatków, wyraźnie pokazują skalę problemu. Wynika z nich, że u młodych osób, które bardzo wcześnie mają dostęp do technologii cyfrowych i korzystają z nich dłużej niż dwie godziny dziennie - szczególnie u starszych dzieci i młodszych nastolatków - ryzyko wystąpienia zaburzeń psychicznych jest od dwóch do niemal czterech razy większe. Co więcej, badacze coraz częściej wskazują również na wzrost liczby zachowań autodestrukcyjnych, w tym prób samobójczych - podsumowuje dr Lewandowska.

Czytaj także: