- W środę Rafał Trzaskowski przedstawił wnioski z audytu Szpitala Południowego. Jak zaznaczył, część z nich odzwierciedla ogólne problemy polskiej ochrony zdrowia.
- Po zapoznaniu się z wynikami audytu prezydent Warszawy przyznał, że jego wcześniejsza decyzja o odwołaniu rady nadzorczej i zarządu ursynowskiego szpitala była słuszna.
- Na podstawie ustaleń audytu sformułowano 44 zalecenia. Rafał Trzaskowski zapowiedział między innymi, że każda podwyżka będzie musiała być uzasadniona na piśmie.
W poniedziałek na ręce prezydenta Warszawy wpłynął audyt Szpitala Południowego. W środę podczas konferencji prasowej Rafał Trzaskowski przedstawił jego kluczowe ustalenia.
Podkreślił, że część ustaleń audytu odzwierciedla ogólne problemy polskiej ochrony zdrowia. Jednym z nich jest to, że szpitalne oddziały ratunkowe opierają się w głównej mierze na lekarzach pracujących na kontraktach.
- Kontraktu nie chronią przepisy o czasie pracy, lekarz na etacie musi odpocząć. Nikt w Polsce nie wie, ile godzin ten sam lekarz przepracował w innych miejscach. Dzisiaj lekarz może skończyć dyżur w jednym szpitalu i rozpocząć dyżur w drugim i to jest zgodne z prawem - wyjaśniał Trzaskowski. Jak wyliczył, audyt wykazał, że w Szpitalu Południowym zdarzało się, że lekarze dyżurowali po kilkadziesiąt godzin ciągiem. Rekordzista przepracował aż 110 godzin bez przerwy. Jeden lekarz przepracował w tej placówce ponad 400 godzin w ciągu miesiąca.
Trzaskowski o Kacprzyku: jestem zbulwersowany
Druga grupa nieprawidłowości, jakie wykazał audyt, dotyczyła zarządzania ursynowskim szpitalem. Trzaskowski przyznał, że podjęta przez niego wcześniej decyzja o odwołaniu zarządu i rady nadzorczej szpitala była słuszna. Jednym z przykładów złego zarządzania było to, że stanowisko koordynatora SOR, które powierzono Dawidowi Kacprzykowi, nie figurowało w regulaminie organizacyjnym szpitala. Stawka Kacprzyka rosła zaskakująco szybko - szpital podpisywał z nim nowe umowy na lepszych warunkach, jeszcze zanim poprzednie wygasały. Te podwyżki nie były w żaden sposób uzasadniane.
- Jestem zbulwersowany postacią pana Kacprzyka i tego, na jakie osoby się powoływał - powiedział Trzaskowski w odpowiedzi na pytanie o to, czy młody lekarz "pilnował szpitala" na jego polecenie. Zaznaczył, że nigdy nie rozmawiał z Dawidem Kacprzykiem na temat Szpitala Południowego.
Jak zaznaczył prezydent Warszawy, chociaż Szpital Południowy miał elektroniczny system wejść i wyjść, w ogóle z niego nie korzystał przy rozliczaniu lekarzy. Audyt ujawnił rozliczanie tych samych ośmiu godzin dyżuru w dwóch oddziałach jednocześnie przez jednego lekarza. Wykazano też, że jeden z lekarzy w czasie, za który otrzymał wynagrodzenie od Szpitala Południowego, świadczył usługi w innym miejscu. Dawid Kacprzyk miał też, korzystając ze swoich uprawnień, samodzielnie zatwierdzać własne dokumenty rozliczeniowe, miał też nierejestrowany dostęp do kamer monitoringu.
Mimo licznych wypowiedzi obrońców Kacprzyka, że zapewniał on bezproblemową obsadę grafiku SOR, audyt wykazał, że zdarzały się braki. Ponadto NFZ nałożył na placówkę 1,3 mln złotych kary za to, że karetki zbyt długo czekały tam na przekazanie pacjentów.
Audyt w Szpitalu Południowym. 44 zalecenia
- Nie zaglądamy w dokumentację medyczną pacjentów, bo tego nam zakazuje prawo, i słusznie. Wyjaśnieniem tego, kto korzystał z jakich procedur, zajmuje się NFZ - zaznaczył Trzaskowski.
Jak poinformował prezydent, na podstawie ustaleń audytu sformułowano 44 zalecenia, z których Szpital Południowy będzie rozliczany. Część z nich jest wdrażana już od kilku tygodni. Jednym z kluczowych zaleceń jest wprowadzenie obowiązkowej rejestracji wejść i wyjść lekarzy w warszawskich szpitalach i rozliczanie ich czasu pracy na tej podstawie. Rafał Trzaskowski zaapelował też do rządzących o wprowadzenie ogólnopolskiego rejestru czasu pracy lekarzy.
Prezydent Warszawy zapowiedział też, że koniec z zawieraniem umów na funkcje, które nie figurują w regulaminach organizacyjnych szpitali. Od teraz każda podwyżka będzie musiała być pisemnie uzasadniona.
Chociaż dokumenty wewnętrzne stołecznego ratusza z zasady nie są upubliczniane, w sprawie Szpitala Południowego Rafał Trzaskowski zrobi wyjątek. W piątek, po wprowadzeniu niezbędnej anonimizacji, audyt zostanie w całości udostępniony na stronie internetowej magistratu. Skąd ta decyzja? - Naszym głównym zadaniem jest odbudowanie zaufania do warszawskiej ochrony zdrowia - podkreślał Trzaskowski. Jak dodał, audyt pokazał, że Szpital Południowy mimo nieprawidłowości funkcjonował i zapewniał ochronę zdrowia dla Warszawianek i Warszawiaków. Podkreślił również, że nadal pracuje tam mnóstwo "fantastycznych lekarzy".
Afera w Szpitalu Południowym
Pierwsze nieprawidłowości w funkcjonowaniu Szpitala Południowego ujawniono w czerwcu br. Według ustaleń dziennikarzy portalu Zero.pl politycy Koalicji Obywatelskiej i członkowie ich rodzin mieli tam być przyjmowani poza kolejnością. Do dziś nie potwierdzono jednak żadnych nazwisk. Na jaw wyszło też, że koordynatorem SOR w tej placówce był zaledwie 28-letni lekarz jeszcze bez specjalizacji, Dawid Kacprzyk, członek Koalicji Obywatelskiej i radny dzielnicy Ursus. Z jego oświadczenia majątkowego wynika, w 2025 roku zarobił 1,6 mln złotych i jeździł Porsche Panamera. Okazało się też, że Kacprzyk pobierał wynagrodzenie - ponad 300 złotych za godzinę - także za czas, w którym nie było go w szpitalu. W czasie dyżurów miał zajmować się prowadzeniem działalności politycznej, występować w programach telewizyjnych i radiowych, a także uczestniczyć w sesjach rady dzielnicy.
Po wybuchu afery Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, zrzekł się mandatu radnego oraz dokonał korekty faktur, zwracając pół miliona złotych na konto szpitala. Szpital Południowy błyskawicznie rozwiązał z nim umowę.
W kolejnych tygodniach okazało się, że nieprawidłowości w Szpitalu Południowym było więcej. Prokuratura bada także funkcjonowanie tamtejszego prosektorium. Według ustaleń portalu Zero.pl jego koordynator, już zwolniony, miał "handlować zwłokami", promując firmę pogrzebową swojej wspólniczki. Miał też publikować w sieci zdjęcia ciał i szczątków ludzkich.
Uwagę mediów zwrócił też dr Emil Jędrzejewski, który w 2024 roku był ordynatorem Oddziału Chirurgii Ogólnej i Proktologicznej w Szpitalu Południowym. 23 czerwca br. w wywiadzie dla Kanału Zero lekarz stwierdził, że na SOR Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane wadliwie, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów. W lipcu br.Jędrzejewskiemu zarzucono błędne rozliczanie z NFZ procedur medycznych wykonywanych w kierowanym przez niego oddziale. Według ustaleń dziennikarzy "Wyborczej", miał to robić, żeby uzyskać korzyść majątkową.
Odwołania i rezygnacje po aferze w Południowym
W odpowiedzi na ujawnione nieprawidłowości odwołano radę nadzorczą placówki. Zasiadali w niej burmistrz Ursynowa Robert Kempa, była wiceprezydentka Warszawy Aldona Machnowska-Góra, Karolina Witkowska i Jerzy Sieńko. Od 22 czerwca ich miejsca zajmują urzędniczka Anna Walicka-Dąbrowska, radczyni prawna Katarzyna Taraszkiewicz-Sirocka i profesor Mariusz Bidziński, ginekolog i położnik. Nową dyrektorką szpitala i prezeską jednoosobowego zarządu została Aneta Gomółka-Siembora.
Zmiany personalne dotknęły też stołeczny ratusz. Ze swoich stanowisk zrezygnowały wiceprezydentki Warszawy Aldona Machnowska-Góra i Renata Kaznowska, która odpowiadała za ochronę zdrowia.
Była prezeska szpitala przerwała milczenie
We wtorek, dzień przed konferencją prezydenta Warszawy, Onet opublikował obszerny wywiad z Anną Łukasik, która do wybuchu afery była prezeską zarządu Szpitala Południowego. To pierwszy raz od ujawnienia nieprawidłowości w funkcjonowaniu placówki, kiedy jej odwołana dyrektorka zabrała głos.
Łukasik przyznała, że wiedziała o tym, jaką stawkę godzinową (330 złotych według ostatniej umowy) miał w ursynowskiej placówce Dawid Kacprzyk. W rozmowie z Onetem podkreślała, że - patrząc na realia rynku - nie była to wygórowana kwota. Zaznaczyła też, że młody lekarz, który był już koordynatorem szpitalnego oddziału ratunkowego, kiedy objęła stanowisko, faktycznie był "użyteczny organizacyjnie" i obsadzał dyżury zespołem lekarzy.
Jak wynika z relacji Łukasik, Dawid Kacprzyk miał jej powiedzieć, że "pilnuje szpitala w imieniu Rafała Trzaskowskiego". Według byłej dyrektorki Szpitala Południowego 28-latek miał utrzymywać bliskie relacje z wiceprezydentką Warszawy Renatą Kaznowską i innymi urzędnikami ze stołecznego ratusza. Anna Łukasik twierdzi też, że jeszcze zanim sprawa stała się głośna, złożyła zawiadomienie do prokuratury na Dawida Kacprzyka w sprawie fałszowania grafiku.
W rozmowie z Onetem Anna Łukasik sformułowała też sporo zarzutów wobec doktora Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym, o którym wiadomo, że był skonfliktowany z Kacprzykiem. Jak twierdzi, zaniepokojona wysokością premii Jędrzejewskiego, podejrzewając, że wynik finansowy oddziału chirurgii jest sztucznie zawyżany, poinformowała o swoich wątpliwościach biuro ładu korporacyjnego w stołecznym ratuszu, przez co zlecono audyt zewnętrznej firmie. Zdaniem Łukasik zarówno Renacie Kaznowskiej, jak i burmistrzowi Ursynowa Robertowi Kempie, a zarazem - odwołanemu już - szefowi rady nadzorczej Szpitala Południowego, miało zależeć na tym, aby nie ujawniono nieprawidłowości w działaniu tej placówki. Łukasik złożyła też dwa zawiadomienia do prokuratury w sprawie prosektorium koordynowanego przez Artura Habowskiego.
Podczas konferencji prasowej w środę Rafał Trzaskowski odniósł się do audytu wspomnianego przez prezes Łukasik. Jak podkreślił, jego wyniki dotarły do niego oficjalną drogą, a w odpowiedzi na jego ustalenia szpital wszedł na drogę sądową z doktorem Emilem Jędrzejewskim.
Odwołane dyrektorki wzajemnie obarczają się odpowiedzialnością
Słowa Anny Łukasik stoją w sprzeczności do tego, co już w czerwcu w rozmowie z portalem wPolityce.pl powiedziała była dyrektor medyczna Szpitala Południowego - doktor Agata Kusz-Rynkun, która po tamtej rozmowie przestała wypowiadać się dla mediów i nie odpowiada na telefony oraz SMS-y, także od TVN24. Łukasik zarzuca Kusz-Rynkun współpracę z koordynatorem prosektorium i wylicza szereg kwestii, za które to ona miała odpowiadać, w tym zatwierdzanie grafiku Kacprzyka. Była dyrektorka medyczna ursynowskiej placówki w czerwcu twierdziła natomiast, że to Łukasik zarządzała placówką jednoosobowo i marginalizowała jej rolę wyłącznie do wykonywania poleceń. Kusz-Rynkun podkreślała, że do stanowiska dyrektorki medycznej doszła ciężką pracą, prowadząc szpital z 300 łóżkami podczas epidemii Covid-19. Twierdziła też, że Dawid Kacprzyk był bliżej z Anną Łukasik niż z nią.
Obie odwołane członkinie zarządu Szpitala Południowego otrzymały odprawy 22 czerwca. Wyniosły one 66 tysięcy złotych brutto dla prezeski zarządu i 63 tysiące złotych brutto dla dyrektorki ds. medycznych.